WIG z uwzględnienim inflacji [Data publikacji: 1 grudnia 2005 i wcześniej]

Data publikacji: 1 września 2005 roku

WIG dotarł do bardzo istotnego oporu technicznego na poziomie 3760 punktów. Jest to najwyższy poziom fali B-2, którego pokonanie potwierdziłoby falę wzrostową wyższego stopnia i otworzyłoby drogę do nowych historycznych maksimów. Na razie jednak WIG ma pewne problemy z pokonaniem tego poziomu. Oprócz wspomnianego oporu technicznego dochodzą również inne czynniki, które mogą przyczynić się do zmiany trendu średniookresowego na spadkowy: przecięcie linii trójkąta fali B, wzrosty nie potwierdzone obrotami oraz zbliżające się wybory.

Data publikacji: 1 lipca 2005 roku

Z wykresu można wnioskować, że WIG wszedł w strefę mocnych technicznych wsparć i oporów. Najmniejsza z tych stref to zakres około 3150 - 3600 punktów. Znacznie większa ma granice około 3150 - 4280 punktów. Przebicie tego ostatniego poziomu otworzyłoby drogę do historycznych maksimów. Na razie jednak WIG ma do pokonania dosyć mocne opory techniczne. Jeżeli rynek nie będzie kontynuował wyraźnych, mocnych wzrostów, możliwe będzie zatrzymanie WIG-u w tych strefach (przede wszystkim w strefie 3150 - 3600 punktów) na dłuższy czas w ruchu bocznym o dosyć wąskim zakresie wahań cen. Odpowiadałoby to fali c-2 i potwierdzałoby to bardzo dużą siłę rynku w długim okresie, ponieważ zamiast spadkowej fali c rynek tworzyłby falę c w postaci horyzontalnej.

Data publikacji: 1 czerwca 2005 roku

Zasadniczym elementem, jakie dodałem na wykresie, jest rozliczenie fal według teorii Elliotta, które według mnie najlepiej odpowiada samej teorii fal oraz sytuacji na rynku. Fala 2, korygująca hossę z lat 1992 - 1994, była zygzakiem z bardzo rozbudowaną falą B, będącą pędzącym trójkątem. Fala piąta fali C korekty była falą załamaną, a fala C stworzyła dodatkowo formację podwójnego dna z falą b trójkąta. Cała fala korygująca zakończyła się we wrześniu 2002 roku, po 103 miesiącach trwania. Przyjrzyjmy się dokładniej całej fali korygującej.
Fala A-2 wraz z falami a-b trójkąta wykonały pełną korektę hossy jeśli chodzi o głębokość spadku. Następujące później ruchy cen miały już jedynie za zadanie wykonanie korekty czasowej hossy. Tak więc rynek przebywał w ruchu bocznym przez 90 miesięcy, czyli przez 87% całego czasu trwania bessy. Mieliśmy więc do czynienia z trwającą 7,5 roku konsolidacją. W pewnym sensie jest to sytuacja bardzo podobna do sytuacji na nie korygowanym o inflację wykresie DJIA z lat 1966 - 1982, kiedy to DJIA poruszał się w trendzie bocznym, akumulując ogromną siłę do wzrostów, które później nastąpiły. Panowie Frost i Prechter, którzy jeszcze przed wybiciem z tej formacji szacowali potencjał wzrostu DJIA na poziom blisko 2900 punktów, byli uważani za niepoważnych - tak wysoki poziom był wręcz niewyobrażalny. Ale rynek wykonał ruch, który przekroczył najbardziej optymistyczne prognozy. Podobna sytuacja jest obecnie na WIG-u, ale oczywiście dotyczy fal niższego stopnia.
We wrześniu 2002 roku została zakończona korekta hossy z lat 1992 - 1994. Od tamtej pory została wykonana fala 1 niskiego stopnia, zakończona w kwietniu 2004 roku (19 miesięcy trwania). Od tej pory rynek znajduje się w korekcie tej fali. Można oczekiwać, że fala korygująca ten wzrost będzie falą pędzącą, która właśnie się zakończyła, ale patrząc obiektywnie byłby to scenariusz zbyt optymistyczny, biorąc pod uwagę chociażby wysokie wartości wskaźników, na przykład widocznego na wykresie MACD. Zatem prawdopodobnie będziemy mieć do czynienia z kontynuacją spadków i wytworzeniem na fali 2 nieregularnej fali płaskiej z dnem w okolicach minimum fali czwartej niższego stopnia, czyli na poziomach około 2600 - 2500 punktów. Tam też znajduje się poziom 38,2% zniesienia tak oznaczonej fali 1. Maj 2005 roku był 13-tym miesiącem trwania korekty, więc jeśli rynek nie ruszy teraz do wzrostów, następny możliwy termin ustalenia punktu zwrotnego wypada za 8 miesięcy, czyli w styczniu 2006 roku lub w marcu 2006 roku, kiedy miną 34 miesiące od rozpoczęcia nowej fali wzrostowej. A zatem od marca tego roku powinna być tworzona spadkowa "piątka", która albo już się zakończyła albo też rynek tworzy na niej dopiero falę drugą niższego stopnia.
Spójrzmy jeszcze raz na rynek w szerszym ujęciu. Hossa z lat 1992 - 1994 zwiększyła realnie wartość WIG-u 16,4 razy. Ponieważ fala 3 tego samego stopnia powinna być wydłużona, to zakładając jej wydłużenie wynoszące 1,618 otrzymamy wartość "mnożnika" wynoszącą 26,5 - o tyle razy powinna zwiększyć realnie wartość WIG-u fala 3. Oznacza to, że na jej wierzchołku WIG powinien wynosić około 45,000 - 50,000 punktów. Fala 4, jak wynika z reguły zmienności, będzie trójkątem lub podwójną trójką. Należy się spodziewać, że będzie ona miała duży zakres oscylacji i może sprowadzić WIG do poziomów 25,000 - 20,000 punktów.
Ale to wszystko są na razie przybliżone wartości. Obecnie najważniejsza jest dokładna obserwacja rynku w celu oszacowania na ile przedstawiona przez mnie interpretacja ma szanse realizacji.

Data publikacji: 17 maja 2005 roku

Dotychczasowy wykres WIG znajduje się tutaj i nie będzie już aktualizowany.
Obroty na nowym wykresie również są skorygowane o inflację i podawane są w tysiącach złotych.

Data publikacji: 17 marca 2005 roku

Na wykresie WIG zaznaczyłem poziomy oporu / wsparcia wynikające z graficznych proporcji Fibonacciego.
Jak widać na wykresie, indeks WIG osiągnął na koniec lutego 2005 roku poziom 50% zasięgu bessy, co stanowi dosyć istotny poziom oporu, którego przełamanie otworzyłoby drogę do dalszych wzrostów.
Na wykresie widać wyraźnie, że mimo znaczących wzrostów, jakie miały miejsce w ostatnich latach oraz pomimo zbliżania się do mocnych oporów technicznych, WIG nie wykazuje tendencji do spadku, co świadczy o dużej sile rynku. Uważam, że począwszy od maja 2004 roku mamy do czynienia ze swoistą korektą wcześniejszych wzrostów, którą ze względu na niską dynamikę nazwałem "falą pełzającą", sytuując ją znaczeniowo pomiędzy falą płaską a falą pędzącą. W najbliższych miesiącach możemy mieć do czynienia z tworzeniem spadkowej fali c tej fali, ale niska dynamika ruchu powinna być zachowana co oznacza, że nie należy oczekiwać dynamicznych, głębokich, rozległych w czasie spadków. Jeżeli spadki wystąpią, to będą one miały raczej wymowę obsuwania się rynku pod własnym ciężarem.
Dotychczasowe zachowanie WIG-u stwarza raczej pozytywne oczekiwania co do możliwości kontynuacji długookresowego trendu wzrostowego.

Data publikacji: 17 lipca 2004 roku

Zamieszczony wykres przedstawia indeks WIG uwzględniający inflację wraz z obrotami również skorygowanymi o inflację. Mimo widocznych różnic w wyglądzie "normalnego" WIG-u i WIG-u uwzględniającego inflację, wnioski płynące z ich analizy są dla mnie bardzo zbliżone i uzupełniające się. Mimo tego, że "normalny" WIG pozornie wygląda mocno, to patrząc na wykres WIG-u uwzględniającego inflację widać od razu, że tak nie jest, a wręcz przeciwnie - jego słabość jest powodem do niepokoju, ponieważ mówiąc o sytuacji na WIG-u w szerszym aspekcie mówimy również o sytuacji polskiej gospodarki i państwa.
Najważniejszą sprawą o której należy powiedzieć na wstępie jest to, że nasza giełda w dalszym ciągu znajduje się w bessie korygującej wzrost z lat 1992 - 1994. Pisałem o tym w analizie WIG-u z dnia 14 kwietnia 2004 roku, wychodząc z zupełnie innych założeń. Tutaj mamy techniczne potwierdzenia tego stanu rzeczy. Jak dotąd indeksowi nie udało się pokonać nawet wierzchołka istotnej korekty wzrostowej bessy z roku 1994, a kolejne wierzchołki (oprócz ostatniego) i dna znajdują się coraz niżej. Najniższy jak dotąd punkt bessy indeks osiągnął we wrześniu 2001 roku, ustanawiając najniższy poziom notowań od lipca 1993 roku. Jak widać, na poziomie około 1670 punktów znajdują się bardzo mocne, historyczne wsparcia. Uważam, że w przypadku wystąpienia głębszego trendu spadkowego będą to poziomy docelowe, poniżej których WIG nie powinien już spaść.
Począwszy od września 2001 roku WIG wyraźnie zwyżkuje, ale cały wzrost jak dotąd pozwolił jedynie na osiągnięcie przez indeks poziomów poprzedniego istotnego wierzchołka, gdzie indeks został jak na razie zatrzymany. Nie ma więc jak dotąd technicznego sygnału mogącego świadczyć o odwróceniu długookresowego trendu spadkowego - co najwyżej możemy mówić o jego wyhamowaniu i przechodzeniu w trend horyzontalny. Techniczny sygnał mogący świadczyć o zmianie trendu długookresowego na wzrostowy powstanie moim zdaniem dopiero po wyraźnym przebiciu w górę poziomu wierzchołka fali korygującej z sierpnia 1994 roku, czyli poziomu około 3900 punktów. Do tego czasu możemy mówić co najwyżej o trendzie horyzontalnym po głębokiej bessie.
Na wykresie zaznaczyłem horyzontalny kanał trendu w postaci poziomych, ciągłych, jasnoniebieskich linii. Linie te wyznaczają istotne poziomy oporu / wsparcia w długim okresie czasu. Górna linia znajduje się na poziomie 23,6% (współczynnik Fibonacciego) zniesienia bessy. Dotychczasowe problemy z pokonaniem tego poziomu, będącego pierwszym poważniejszym poziomem zniesienia bessy, nie napawają optymizmem. Widać, że WIG ma obecnie do pokonania szereg oporów występujących blisko siebie. Ich pokonanie i wygenerowanie technicznego sygnału zmiany trendu na wzrostowy oceniam obecnie jako mało prawdopodobne w dłuższym okresie czasu.
Wewnątrz kanału zaznaczyłem horyzontalny poziom wsparcia / oporu w postaci jasnoniebieskiej, przerywanej linii. Poziom ten jest uzasadniony ważnymi punktami zwrotnymi i może stanowić wsparcie chroniące rynek przed głębszymi spadkami, przynajmniej przez jakiś czas.
Na wykresie można wyróżnić formację przypominającą trójkąt symetryczny (przerywane, szare linie). Linie te przecinają się na poziomie horyzontalnej linii wewnętrznej trendu bocznego w okolicach przełomu lat 2004 i 2005. Być może w tym czasie rynek czekają jakieś poważniejsze rozstrzygnięcia.
Pozytywnym sygnałem, jaki można zauważyć przy tej okazji jest fakt przełamania w górę przez indeks zniżkującej, górnej linii trójkąta. Świadczy to o wzrastającej sile rynku, która w najgorszym przypadku przełoży się na trend horyzontalny rynku, czyli kontynuację oscylacji w przedziale około 1670 - 3300 punktów.
Potwierdzeniem horyzontalnego trendu na indeksie są obroty, które również przybrały właściwie trend horyzontalny. Dająca się zauważyć lekka tendencja wzrostowa obrotów jest spowodowana przede wszystkim wchodzeniem na parkiet nowych spółek i zwiększaniem się kapitalizacji rynku, a nie zwiększaniem aktywności inwestorów. Stagnacja rynkowa znajduje również odbicie w fakcie, że jak dotąd realne obroty nie przekroczyły obrotów z początku roku 1994, a przecież wtedy notowanych było zaledwie kilkanaście spółek na trzech fixingach z dogrywką w tygodniu (!)
Cienka, przerywana, zielona linia przedstawia możliwą linię długookresowego trendu wzrostowego. Jej przyrost wynosi 1,59% realnego wzrostu na miesiąc, co w perspektywie długookresowej wydaje się jeszcze zbyt dużą wartością.
Interesujące są czasowe długości trwania poszczególnych znaczących ruchów:
- 462,59 - 8145,06: 20 miesięcy,
- 8145,06 - 1729,05: 13 miesięcy,
- 1729,05 - 3584,38: 23 miesiące,
- 3584,38 - 2045,50: 21 miesięcy,
- 2045,50 - 3313,87: 15 miesięcy,
- 3313,87 - 1677,14: 19 miesięcy (cały ruch 3584,38 - 1677,14 trwał 55 miesięcy),
- 1677,14 - 3274,52: 31 miesięcy.
Obserwowany obecnie ruch wzrostowy prawdopodobnie będzie dążył do 34 miesięcy trwania, jest więc możliwe ustalenie nowego wierzchołka w najbliższych miesiącach.
Pomiędzy historycznym dołkiem na poziomie 462,59 a wierzchołkiem na poziomie 3274,52 minęły 142 miesiące. Należy się więc liczyć z możliwością ustalenia w najbliższych miesiącach istotnego punktu zwrotnego.
Ruch z poziomu 8145,06 do poziomu 1677,14 trwał 91 miesięcy, co jest bardzo bliskie wartości 89, będącej elementem ciągu Fibonacciego. Może to świadczyć o wykonaniu przez rynek zasadniczej części ruchu spadkowego lub nawet o jego zakończeniu. Jeżeli bessa została definitywnie zakończona, WIG powinien w stosunkowo krótkim czasie przebić kolejne opory, co wydaje się obecnie jednak mało prawdopodobne. Wydaje się więc, że najbardziej prawdopodobnym ruchem jest głębszy i dłuższy w czasie spadek, będący kontynuacją trendu horyzontalnego. Zgodność okresów trwania poszczególnych ruchów rynkowych z wartościami ciągu Fibonacciego jest jak dotąd wręcz idealna.

Reasumując: WIG znajduje się w długookresowym trendzie spadkowym, korygującym hossę z lat 1993 - 1994, przechodzącym w trend horyzontalny. Do osiągnięcia poziomu dotychczasowego historycznego maksimum i wygenerowania sygnału długookresowej zmiany trendu na wzrostowy, rynek dzieli obecnie dystans ponad 150% realnego wzrostu, którego wykonanie jest obecnie i w perspektywie kilku najbliższych lat stanowczo ponad siły naszego rynku. Dużym problemem może być przez długi czas osiągniecie poziomu 3900 punktów, a to jest zaledwie dystans niecałych 25% realnego wzrostu.
Moim zdaniem szanse na wyraźny wzrost w nadchodzących miesiącach, a prawdopodobnie również i latach, są niewielkie.

Wygenerowano w sekund: 0.00
2,420,713 Unikalnych wizyt