DJIA z uwzględnienim inflacji [Data publikacji: 3 kwietnia 2006 roku i wcześniej]

Data publikacji: 1 grudnia 2005 roku

17 marca 2005 roku zamieściłem długookresową analizę DJIA, według której Stany Zjednoczone miałyby obecnie wchodzić w najlepszy okres rozwoju w swojej historii. Wyraźnie jednak zwróciłem uwagę na to, że wzrost ten będzie oparty na sile militarnej USA i jej wykorzystaniu w kolejnych wojnach i podbojach mających na celu zdobycie dla USA zasobów służących rozwojowi tego państwa. Jednakże jak widać na przykładzie Iraku, pomimo przejęcia jego zasobów ropy naftowej, który to surowiec jest obecnie podstawą rozwoju gospodarczego, wystarczyło to jedynie na niecały rok wzrostu DJIA. Albo więc zyski z irackiej ropy płyną głównie do kieszeni bardzo wąskiej grupy ludzi stojących za wybuchem tej wojny, albo też rzeczywista sytuacja gospodarcza USA jest katastrofalna. Staje się dla mnie jasne, że moja wcześniejsza prognoza była prawdopodobnie stanowczo zbyt optymistyczna. Trwająca już ponad dwa lata stagnacja na DJIA wskazuje na to, że amerykańska gospodarka potrzebuje do kontynuowania długookresowego wzrostu stałych, mocnych impulsów, być może też kolejnej wojny. Nowa wojna ma jednak bardzo małe szanse poparcia społecznego i byłyby ogromne problemy z jej sfinansowaniem. Ponadto wojna Ameryce musi się opłacać, a obecnie raczej nie ma już słabych państw, które można by obrabować. Jeśli więc USA nie wywołają kolejnej wojny, która mogłaby dać następny impuls do kontynuacji rozwoju gospodarczego, to co w takim razie czeka to państwo w przyszłości?
Chcąc nieco inaczej spojrzeć na trendy długookresowe, sporządziłem zamieszczony powyżej rozkład gęstości notowań indeksu DJIA uwzględniających inflację za cały okres, za który dostępne są odpowiednie dane, czyli od lutego 1913 roku. Przyjąłem poziom wyjściowy wynoszący 30 punktów i począwszy od tego poziomu podzieliłem cały zakres notowań DJIA na przedziały o szerokości 10%, a następnie policzyłem ile razy w całej historii notowań kolejne miesięczne kursy zamknięcia DJIA znalazły się w danym przedziale. W rezultacie otrzymałem wykres, który zamieściłem powyżej. Wyróżniony znacznik oznacza przedział, w którym aktualnie znajduje się indeks. Wartość liczbowa na osi X określa początek przedziału, czyli liczność próbek przy liczbie na przykład 295,49 należy odczytywać jako liczność w przedziale od 295,49 do 325,03 punktu. Granice przedziałów przyjąłem z dokładnością do 0,01 punktu.
Do analizy tego wykresu postanowiłem zaadaptować pewne spostrzeżenia zawarte w książce Iana Stewarta "Czy Bóg gra w kości? Nowa matematyka chaosu". Wprowadzimy przedstawione tam dwa pojęcia: zlew oraz źródło.
Zlew jest obszarem, z którego poruszając się na zewnątrz w dowolnym kierunku, można poruszać się tylko w górę. W naszym przypadku odpowiednikiem zlewu będzie każde minimum, każdy dołek. Zlew jest stanem stacjonarnym stabilnym. Oznacza to, że wydostanie się z niego wymaga dostarczenia układowi mocnego impulsu w celu pokonania siły przyciągania zlewu. Zlew jest obszarem mocnego oporu lub wsparcia dla notowań z tradycyjnego wykresu.
Źródło jest obszarem, z którego poruszając się na zewnątrz w dowolnym kierunku, można poruszać się tylko w dół. W naszym przypadku odpowiednikiem źródła będzie każde maksimum, każdy wierzchołek. Źródło jest stanem stacjonarnym niestabilnym. Oznacza to, że stan ten może trwać przez dłuższy czas, ale w każdej chwili może zostać zakończony samoistnie lub w wyniku oddziaływania nawet niezbyt mocnego impulsu. Źródło również jest obszarem oporu lub wsparcia, ale znacznie słabszym od zlewu.
Przyjrzyjmy się całemu wykresowi. Kolejne fazy ruchu indeksu kształtują charakterystyczne obszary wysokich wartości gęstości, przedzielone obszarami niskich wartości gęstości, obrazując kolejne fale wzrostowe i następujące po nich korekty. Na prawo od przedziału 295,49 punktu rozpoczęło się formowanie nowej hossy. Poziom ten zbiega się pokonaniem wierzchołka fali B (II). Formowanie nowej hossy przebiegało w miarę poprawnie do końca roku 2003, kiedy to DJIA utknął w strefie 475,89 - 523,47 punktu. Przez cały ten czas tworzone jest potężne źródło, które jak wiemy jest stanem stacjonarnym niestabilnym, co oznacza, że w każdej chwili może nastąpić opuszczenie tego stanu. Każdy kolejny miesiąc przebywania indeksu w tym przedziale zwiększa siłę ruchu, który później nastąpi. Na wykresie widać budującą się ogromną "szpicę", co oznacza kumulowanie ogromnej siły, której wyzwolenie jest coraz bliższe. Biorąc pod uwagę wysokość "szpicy", będzie to ruch spektakularny, podobnie jak formacja, która jeszcze się tworzy.
Być może najważniejszym spostrzeżeniem mogącym pomóc w określeniu kierunku przyszłego ruchu cen i jego zasięgu jest to, że z moich dotychczasowych obserwacji wynika, że kolejne obszary wzrostu muszą być oddzielone od siebie zlewem (dołkiem) o odpowiednio wysokiej liczności notowań. Mówiąc w skrócie, obecny zlew w obszarze 295,49 - 357,54 punktu jest zbyt "płytki", aby wzrosty DJIA mogły być kontynuowane w długim okresie czasu. Oznacza to wprost, że bardzo wysokie jest prawdopodobieństwo jego "podniesienia" być może nawet w okolice poprzedniego zlewu (dołka), a na to potrzeba co najmniej kilku lat. Niezależnie więc od tego, czy wybicie DJIA z obecnego trendu bocznego nastąpi w górę czy w dół, niemal pewny jest jego spadek co najmniej do poziomów najbliższego zlewu.
Przyjrzyjmy się teraz możliwym scenariuszom rozwoju sytuacji. Możliwe jest wyjście DJIA w górę, czyli przesuwanie wzrostu liczności próbek w prawo. Oznaczałoby to bardzo dynamiczny ruch wzrostowy i bez większego trudu ustalanie nowych historycznych maksimów, po których jednak niemal pewny jest rozwój innych, znacznie mniej optymistycznych scenariuszy.
Nawet bez wyraźnego impulsu zewnętrznego rynek jest w stanie bez trudu spaść z obecnych lub ewentualnie z wyższych poziomów w okolice 295,49 - 357,54 punktu. Z racji tego, ze mamy tu do czynienia z dosyć mocnym zlewem, rynek może pozostać w tym przedziale nawet przez kilka lat, podlegając oscylacjom i "podnosząc" zlew. Jest to najbardziej optymistyczny ze spadkowych scenariuszy.
Jeżeli w obecnym stanie wystąpi mocny negatywny sygnał lub sygnały, rynek może nabrać ogromnej prędkości spadkowej, może bardzo szybko przedostać się przez zlew i w ekstremum bessy może osiągnąć poziom źródła w okolicach 200 punktów, po czym nastąpiłby powrót do zlewu i jego "podnoszenie". To jest drugi ze spadkowych scenariuszy.
Trzecim możliwym scenariuszem jest tak ogromne rozpędzenie fali spadkowej, że możliwe będzie jej przebicie się zarówno przez zlew, jak też przez źródło w okolicach 200 punktów. Poziomem docelowym byłby wtedy poziom zlewu w okolicach 166,80 - 183,47 punktu. Jest to najgorszy ze spadkowych scenariuszy zarówno ze względu na bardzo duży zasięg bessy, jak i na fakt osiągnięcia przez DJIA obszaru zlewu, z którego wydostanie się byłoby trudne i wymagałoby być może nawet jego wyrównania, czyli kilku lat, zanim mógłby się zacząć jakikolwiek większy wzrost.
Ten najgorszy scenariusz ma swoje potwierdzenie w teorii fal Elliotta. Jedno z możliwych rozliczeń hossy rozpoczętej w roku 1982 zakłada, że wzrost z lat 1987 - 1999 jest wydłużoną falą piątą całego wzrostu z lat 1982 - 1999, a zatem granicą spadkowej korekty całego ruchu jest fala druga wydłużonej fali piątej, czyli przedział 169,67 - 206,55 punktu.

Wykres rozkładu gęstości pokazuje, że z punktu widzenia trendów długookresowych hossa rozpoczęta w roku 1982 nie jest zbudowana na właściwym, solidnym fundamencie. Jednym ze składników tego fundamentu jest umiarkowany, a przez to stabilny rozwój gospodarczy, a nie rozwój za wszelką cenę i maksymalizacja zysków, jak miało to i ma miejsce w przypadku USA. Ruch z lat 1987 - 1999 Elliott nazwałby ruchem, który odbył się zbyt szybko i zaszedł za daleko. Najbliższe lata prawdopodobnie pokażą, że Amerykanie zbudowali kolosa na glinianych nogach i postawili go na ruchomych piaskach, a reszta świata - o zgrozo - jeszcze ich za to podziwia i chce im dorównać.

Data publikacji: 1 września 2005 roku

Na wykresie DJIA będę nanosił istotne wydarzenia mogące mieć wpływ na kształtowanie się indeksu. Na razie zaznaczyłem zamachy z 11 września 2001 roku oraz początek inwazji USA na Irak z marca 2003 roku.
W kontekście mojej długookresowej analizy dla DJIA muszę stwierdzić, że obserwowana od początku roku 2004 roku stagnacja na DJIA staje się coraz bardziej niepokojąca. Co prawda zakres oscylacji formacji horyzontalnej jest stosunkowo wąski, ale indeks ma w dalszym ciągu duże problemy ze zbliżeniem się do istotnego oporu technicznego na poziomie 540 punktów, który to poziom musi zostać pokonany, aby można było liczyć na kontynuację długookresowego trendu wzrostowego.
Wykres DJIA w cenach ropy naftowej w dalszym ciągu dynamicznie spada. Pomiędzy tym wykresem a wykresem DJIA musi wystąpić co najmniej 6-cio miesięczna dywergencja obrazująca spadające ceny ropy naftowej i pozytywny wpływ tego zjawiska na światowe gospodarki, odzwierciedlany następnie we wzrostach DJIA. Jak na razie wykres DJIA/ropa dynamicznie spada, co oznacza, że prawdopodobnie co najmniej do końca I kwartału 2006 roku nie zobaczymy mocnych, dynamicznych wzrostów na światowych giełdach. Można mieć co prawda nadzieję, że rynki będą rosnąć mając uzasadnione nadzieje na spadek ropy naftowej, ale nadzieje takie jak na razie nie mają mocnych podstaw.



DJIA z uwzględnieniem inflacji


Data publikacji: 17 maja 2005 roku

Dotychczasowy wykres DJIA nie będzie już aktualizowany. Pozostawiam go w celu orientacji w szerszej perspektywie czasowej, ponieważ nowy wykres będzie obejmował krótszy czas w celu dokładniejszej obserwacji ruchów cen.

Data publikacji: 17 marca 2005 roku

Zamieszczony powyżej wykres przedstawia indeks DJIA uwzględniający inflację wraz z rozliczeniem poszczególnych fal wynikającym z teorii fal Elliotta. Wykres jest wynikiem większej analizy, ale umieszczam go tutaj ze względu na to, że będzie on aktualizowany.
Wykres ten, jako wynik większej analizy, potwierdza jedne z podstawowych reguły rynków finansowych: historia się powtarza oraz to, że fale Elliotta mają strukturę fraktalną.
Zanim dojdziemy do tego, skąd wzięło się takie rozliczenie fal, chcę napisać parę słów wprowadzenia.
Blisko rok temu przedstawiłem długookresową analizę DJIA, bazując na wykresie "normalnym", nie uwzględniającym inflacji. Siłą rzeczy sama analiza nie odbiegała w swojej wymowie od wielu innych podobnych analiz, bazujących na tych samych danych. Od tamtej pory sporo się jednak zmieniło i na świecie, i w sytuacji technicznej samych rynków. Można powiedzieć z dużą dozą prawdopodobieństwa, że tamta analiza nie odpowiada już rzeczywistości.
Przedstawione wtedy przeze mnie rozliczenie fal, chociaż zgodne z teorią fal Elliotta, miało jednak szereg wad. Wtedy jednak nieścisłości te zaakceptowałem, ponieważ właściwie nie było dla tego rozliczenia rzeczowych alternatyw. Najwięcej wątpliwości wzbudzało zbyt duże wydłużenie w czasie i w dystansie fali trzeciej w stosunku do fali pierwszej (III/I) oraz przebicie w dół długookresowego kanału trendowego przez kanał trendu niższego stopnia (cienkie, zielone linie), powodując charakterystyczne "skoszenie" wykresu. Uważam, że zjawisko to nie powinno mieć miejsca w przypadku prawidłowo budującego się trendu wzrostowego, co więcej takie przebicie powinno wystąpić, ale w górę, obrazując tym samym rosnącą siłę trendu wzrostowego. Analiza ta, wraz z wykresem, znajduje się obecnie w Archiwum.
Przyczyny, o których wspomniałem, stanowiły bodziec do szukania innych rozwiązań. Rozwiązanie takie wskazują poniekąd panowie Frost i Prechter, zamieszczając w książce "Teoria fal Elliotta" na stronie 274 wykres Wielkiego Supercyklu oparty na danych uwzględniających inflację. Widzą na nim jednak to samo, co na "normalnym" wykresie, czyli rychły "koniec końców", co jak na razie nie potwierdza się. Być może zresztą aktualne rozliczenia prezentowane przez pana Prechtera są już zupełnie inne od tych zawartych w "Teorii fal Elliotta" - tego nie wiem. Przyjrzyjmy się zatem, w jaki sposób otrzymałem wynik przedstawiony na wykresie powyżej.
Na stronie CyclePro U.S. Stock Market Outlook znalazłem długookresowy wykres łączony DJIA obejmujący okres od roku 1800 do roku 2004. Jest to wykres uwzględniający inflację, ale z racji tego, że jest wykonany na podstawie notowań miesięcznych, jest bardziej dokładny niż wykres zamieszczony w "Teorii fal Elliotta". Kluczowym elementem całej analizy jest analiza zachowania się wykresu DJIA w okresie od roku 1929 do 1982. Na zamieszczonym powyżej wykresie DJIA proszę zwrócić uwagę na sposób kształtowania się fal, ważniejsze punkty zwrotne i relacje między nimi. Teraz proszę zwrócić uwagę na dzienny wykres WIG20, obejmujący okres od maja do grudnia 1995 roku (niebieska ramka). Proszę przyjrzeć się sposobowi kształtowania się wykresu, tak jak wcześniej w przypadku indeksu DJIA. Do jakich wniosków dojdziemy?
Za zgodą Autora wykorzystałem ów długookresowy wykres DJIA do zaprezentowania mojego rozliczenia fal oraz porównania zachowania indeksu DJIA z indeksem WIG20. Z porównania tych dwóch wykresów wynika dla mnie jednoznacznie, że w obydwu przypadkach mamy do czynienia z tym samym wzorem fali płaskiej, której model znajduje się tutaj. Przyjrzyjmy mu się dokładniej.
Rynek tworzy gwałtowną zwyżkę, która wydaje się nie mieć końca. Jego siła ulega jednak wyczerpaniu, rynek ustala punkt zwrotny i rozpoczyna równie dynamiczny i dramatyczny spadek. Siła trendu spadkowego jest tak duża, że nie pozwala na ukształtowanie się wyraźniejszych korekt - rynek wydaje się spadać bez opamiętania. W końcu jednak siła trendu spadkowego ulega wyczerpaniu i rynek osiąga kolejny punkt zwrotny. Od tej pory rynek wchodzi w stan swego rodzaju równowagi, oscylując w serii czterech wygasających fal. Jak się później okaże, czwarta, ostatnia z fal oscylacji, wyznacza docelowy poziom spadku fali C. Fala C będzie dążyć do osiągnięcia najniższego punktu czwartej fali z serii oscylacji. Informacja o tym, że docelowy poziom spadku fali C znajduje się w zasięgu czwartej fali oscylacji, jest informacją wręcz bezcenną.
Po zakończeniu serii fal oscylacyjnych rynek rusza do powolnego marszu w kierunku poziomu startu fali A, przebija go i osiąga nowe maksimum. Sytuacja techniczna potwierdza rozpoczęcie nowego trendu wzrostowego, ale jest to swego rodzaju pułapka. Rozpoczynająca się fala C pozbawia inwestorów złudzeń - rozpoczyna się głęboki spadek. Osiągnięcie przez falę C zasięgu fali czwartej z serii oscylacji następujących po fali A kończy całą falę korygującą - rozpoczyna się nowy trend wzrostowy.

Przyjrzyjmy się teraz dokładniej wykresowi DJIA na wykresie aktualizowanym. Nie zaznaczałem na nim wszystkich zależności, aby był w miarę przejrzysty.
Grube, niebieskie linie wyznaczają długookresowy kanał trendu wzrostowego, w którym DJIA przebywa z krótkimi przerwami od początku swego istnienia. Przez wierzchołek z roku 1929 oraz dno z roku 1932 zostały przeprowadzone linie równoległe do głównych linii kanału wzrostowego. Te cztery linie wyznaczają granice ruchów dla DJIA na najbliższe co najmniej kilkanaście lat.
Prześledźmy zachowanie DJIA od roku 1913 do czasów obecnych. Lata 1917 - 1924 to okres formowania odwróconej głowy i ramion, po wybiciu z której DJIA rusza do szalonego wzrostu lat 20-tych XX wieku. DJIA przebija górną linię kanału wzrostowego i kończy zwyżkę w roku 1929. Krach roku 1929 sprawia, że DJIA nie tylko wraca do głównego kanału wzrostowego, ale bardzo szybko przemierza całą jego szerokość, osiągając w roku 1932 punkt zwrotny poniżej jego dolnej linii. Rynek ustala punkt zwrotny i następuje dynamiczne odreagowanie oraz seria czterech fal w ramach oscylacji, która trwa do roku 1949. Następnie DJIA rozpoczyna powolną wspinaczkę w kierunku historycznego wierzchołka, osiągając jego poziom w roku 1959, ale aż do roku 1964 nie potrafi go pokonać, poruszając się w trendzie horyzontalnym. W końcu następuje wyraźne jego przebicie i na początku roku 1966 DJIA osiąga kolejne nowe maksimum, kończąc falę B i rozpoczynając spadkową falę C.
Lata 1958 - 1974 to okres formowania potężnej formacji głowy i ramion, z której wybicie następuje w roku 1974. Nachylenie tej formacji w dół świadczy o dużej sile trendu spadkowego. DJIA osiąga dolną linię kanału wzrostowego i tworzy ruch powrotny do linii szyi, kontynuując następnie zniżkę do roku 1982, kiedy to fala C osiąga zasięg czwartej fali oscylacji z lat 1946 - 1949. Fala płaska z lat 1929 - 1982 ulega zakończeniu - rozpoczyna się nowa fala impulsu wzrostowego wysokiego stopnia.
Lata 1979 - 1985 to okres formowania odwróconej formacji głowy i ramion, która jak się później okaże, tworzy się na głowie znacznie większej odwróconej formacji głowy i ramion z lat 1974 - 1995. Począwszy od roku 1982 DJIA dynamicznie zwyżkuje, bardzo szybko zbliżając się do wierzchołka z roku 1929. Próba jego pokonania kończy się klęską i załamaniem rynku w roku 1987. Przy okazji powstaje ciekawa kwestia długości "pamięci" rynku. W roku 1987 na rynku z całą pewnością nie było już inwestorów biorących udział w krachu z roku 1929 - skąd więc taka obawa rynku przed tamtym wierzchołkiem? Jest to tym bardziej ciekawe, że wszystkie lub niemal wszystkie analizy długookresowe bazowały i bazują na wykresach nie uwzględniających inflacji, gdzie DJIA tworzył już nowe, historyczne maksima.
W każdym razie DJIA po załamaniu w roku 1987 pokonuje wierzchołek z roku 1929 w roku 1992, a w roku 1995 przebija się przez linię szyi potężnej odwróconej formacji głowy i ramion z lat 1974 - 1995, wspomnianej wyżej. Formacja ta jest mocno nachylona w kierunku trendu wzrostowego, co podkreśla bardzo dużą siłę trendu wyższego stopnia.
Rok 1997 przynosi bardzo ważny sygnał: DJIA przebija linię łączącą wierzchołki z lat 1929 i 1966, dając tym samym techniczne potwierdzenie rozpoczęcia nowej fali wzrostowej wysokiego stopnia. Wzrosty zostają zatrzymane na górnej linii kanału wzrostowego oraz na linii trendu wewnętrznego łączącej dna z lat 1932, 1949 oraz 1970. Bessa z lat 2000 - 2002 jest książkowym przykładem ruchu powrotnego do przebitej wcześniej linii trendu (nazwijmy ją "linią bessy" - ciągła, cienka, niebieska linia - spadek poniżej tej linii oznaczałby powrót DJIA do fali korygującej rozpoczętej w roku 1929 - jest to jednak bardzo mało prawdopodobne).
Lata 1997 - 2002 to okres tworzenia formacji głowy i ramion, z której wybicie następuje w roku 2002, ale spadek zostaje zatrzymany na "linii bessy". Rozpoczęty w roku 2003 wzrost przebija linię szyi tej formacji, unieważniając spadkową wymowę formacji. Linia szyi stanowi obecnie linię wsparcia. Dodatkowo od roku 2001 DJIA tworzy kolejną, tym razem odwróconą formację głowy i ramion, w której to formacji domykane jest już prawe ramię. Formacja ta, niemal kompletnie już ukształtowana oraz wręcz szczątkowy spadek po formacji RGR z lat 1997 - 2002 to kolejne dowody na bardzo dużą siłę trendu wzrostowego na DJIA. Linie szyi obydwu tych formacji prawdopodobnie tworzą obecnie linie graniczne formacji chorągiewki, którą tworzy DJIA. Jeżeli DJIA nie wyjdzie w górę z tej formacji w obserwowanym właśnie ruchu, to należy się spodziewać ruchu spadkowego do dolnej linii formacji, a następnie rozpoczęcia wyraźnego, mocnego trendu wzrostowego.
Zwróćmy uwagę na pewne zależności w fali rozpoczętej w roku 1982. Podstawowa rzecz, jaka wręcz rzuca się w oczy, to stosunkowo krótkie okresy formowania fal korygujących, co jest kolejnym argumentem potwierdzającym siłę rynku. Jak łatwo policzyć z wykresu, fale spadkowe z lat 1987 oraz 2000 - 2002 z bardzo dużą dokładnością korygują poprzedzające je wzrosty o 50% (licząc w punktach, w procentach będzie to odpowiednio około 32% oraz około 38,4%), co jest wręcz modelowym przykładem tworzenia mocnej fali wzrostowej.
Jak zaznaczyłem na wykresie, DJIA obecnie wchodzi prawdopodobnie w ostatnią falę impulsu wzrostowego niższego stopnia rozpoczętego w roku 1982. Prognozowane jego zakończenie to rok około 2008, a docelowy poziom to górna linia długookresowego kanału wzrostowego. Biorąc pod uwagę argumenty dotyczące siły rynku, o których wspomniałem wcześniej, fala korygująca wzrost zapoczątkowany w roku 1982 nie będzie falą głęboką, co więcej - prawdopodobnie nie będzie nawet korektą horyzontalną, ale prawdopodobnie przyjmie ona formę fali pędzącej. Trzeba również pamiętać o tym, że fala wzrostowa wyższego stopnia, rozpoczęta w roku 1982, jest falą trzecią stopnia Supercyklu, falą tego samego rzędu, co fala z lat 1776 - 1929. Z racji tego, że jest to fala trzecia, jest niemal pewne, że będą się na niej tworzyć liczne wydłużenia, często uniemożliwiające właściwie oznaczenie fal przed ich zakończeniem. Biorąc pod uwagę czas formowania fali II (1929 - 1982: 53 lata) w stosunku do czasu formowania fali I (1776 - 1929: 153 lata) otrzymamy w wyniku wartość około 1/3, co potwierdza po raz kolejny, że trend wzrostowy wysokiego stopnia nie ma zbyt wiele czasu na tworzenie fal korygujących, co jest odzwierciedleniem jego siły.
Można w przybliżeniu oszacować czas, jaki pozostał do wykonania pełnego, pięciofalowego wzrostu wysokiego stopnia, zapoczątkowanego w roku 1776 wraz z powstaniem USA. Jak wiadomo, fale płaskie tworzą się z reguły przed lub po falach wydłużonych. Z reguły falą wydłużoną jest fala trzecia. Zakładając jej wydłużenie wynoszące 1,618 czasu trwania fali pierwszej, otrzymamy okres 248 lat trwania fali trzeciej. Licząc od roku 1982, otrzymamy rok 2230 jako prognozowany termin zakończenia fali trzeciej. Z reguły zmienności wynika, że fala czwarta tego samego stopnia będzie zygzakiem lub trójkątem (klinem), przy czym bardziej prawdopodobne jest, że będzie to trójkąt, którego czas trwania będzie dążył do proporcji od 2/3 do 1 czasu trwania fali trzeciej. Otrzymamy zatem czas formowania fali czwartej od 165 do 248 lat, co da nam datę zakończenia fali czwartej w przedziale od roku 2395 do roku 2478. Fala piąta może być bardzo dynamiczna (szczególnie, jeżeli fala czwarta będzie długa w czasie), ale prawdopodobnie będzie stosunkowo krótka w czasie. Możemy przyjąć, że wyniesie 0,618 czasu formowania fali pierwszej, co da nam przedział lat od 2490 do 2573 jako datę zakończenia rozwoju USA, rozpoczętego w roku 1776. Oczywiście są to tylko bardzo przybliżone prognozy. Fala trzecia może być znacznie bardziej wydłużona lub z jakichś powodów może ulec skróceniu, podobnie pozostałe fale. Wydaje się jednak, że przed USA jest obecnie co najmniej 500 lat znaczącego wzrostu i rozwoju.
Wynik tej analizy jest zbieżny z wnioskami płynącymi z analizy Cyklu Milenijnego Polski. Świat jako całość wchodzi w okres dynamicznego rozwoju. Otwarta pozostaje kwestia tempa tego rozwoju w poszczególnych rejonach świata wynikająca przede wszystkim ze zróżnicowania posiadanych możliwości, w tym dostępu do surowców strategicznych.

Generalny wniosek wynikający z tej analizy jest taki, że USA nie stoją w obliczu upadku gospodarczego i zagłady, ale wchodzą w okres najlepszego rozwoju w swojej historii. Trzeba tu jednak powiedzieć o rzeczy bardzo istotnej. Nie pomylę się raczej jeśli powiem, że okresy, kiedy wykresy pną się do góry, są powszechnie utożsamiane z okresami rozwoju gospodarczego, ekspansji, wolności, demokracji, dobrobytu, szczęścia, wręcz tryumfu dobra nad złem (w przypadku amerykańskiej propagandy). Nie zawsze jednak tak jest, a w tym przypadku jest niemal pewne, że tak nie będzie. Wykresy mówią jedynie o tym, w jaki sposób kręci się gospodarcza machina, ale nie mówią nic o tym, w jaki sposób wprawiana jest w ruch. Mówiąc obrazowo - wykresy nie mówią, czy gospodarka napędzana jest przez supernowoczesne, superwydajne, superekologiczne i supertanie paliwo, czy przez armię niewolników - na wykresach widać tylko efekt tego działania.
Można się zastanawiać w jaki sposób USA, będąc obecnie najbardziej zadłużonym państwem świata, mającym walutę niemal bez pokrycia, borykającym się z wieloma problemami wewnętrznymi, gospodarczymi, społecznymi, jest w stanie zapewnić sobie tak świetlaną przyszłość. Odpowiedź na to pytanie jest prosta: Stany Zjednoczone są w stanie to zrobić, a ich główny argument, z którym świat będzie miał często do czynienia, to ich siła militarna, siła propagandowa oraz wypracowane techniki manipulacji ludźmi. Temat ten jest bardzo dobrze przedstawiony w opracowaniu "Raport o wojnie w Iraku", który znajduje się w dziale "Materiały" działu "USA 9/11".
Oczywiście rozwój gospodarczy USA pobudzi do rozwoju światową gospodarkę, ale z całą pewnością nie będzie tu mowy o wolnej konkurencji, demokracji, postępowaniu "fair" i powszechnym dobrobycie. Kto będzie duży i mocny, będzie mógł się oprzeć USA i w miarę samodzielnie się rozwijać, nie stając się wasalem tego państwa, reszta może być skazana albo na bezwarunkową "współpracę" z USA albo na miano "terrorystów", których trzeba zniszczyć, albo odcięta od surowców strategicznych i skazana na powolne wyniszczenie. Takie traktowanie będzie szczególnie widoczne w przypadku państw małych i średnich. Dlatego też uważam za rzecz ogromnie ważną, aby tworzyć realną przeciwwagę gospodarczą, polityczną i militarną dla USA, ponieważ jestem niemal pewien tego, że świat pod hegemonią USA byłby piekłem.
Temat ten jest bardzo ciekawy i bardzo szeroki, ponieważ dotyczy właściwie wszelkich zjawisk społeczno - polityczno - gospodarczych w przyszłości w ujęciu globalnym. Kiedyś, być może, szerzej go poruszę.

Chcę jeszcze powiedzieć o dosyć istotnej sprawie. Jeżeli moja interpretacja jest poprawna, to może się okazać, że niektóre ze wskazówek zawartych w teorii fal Elliotta będą wymagać modyfikacji. Wynika to z faktu, że w takim przypadku sam Elliott tworzył swoją teorię bazując na danych z końcowego okresu hossy oraz początków fali korygującej. Teoria była następnie rozwijana na podstawie danych dotyczących fali korygującej oraz początków nowej fali wzrostowej wysokiego stopnia (od roku 1982). Tak więc większość czasu, na jakim bazuje Teoria Fal Elliotta dotyczy okresu korekty wysokiego stopnia, co musi się przełożyć na sposób kształtowania się fal, który jest przecież nieco inny na falach korygujących i inny na falach impulsu. Może się okazać na przykład, że fale pędzące, o których uważa się, że tworzą się niezwykle rzadko, teraz mogą być zjawiskiem wręcz powszechnym, a będzie to wynikać właśnie z siły trendu wzrostowego fali impulsu. A jak będzie rzeczywiście - to pokaże przyszłość.

Wygenerowano w sekund: 0.01
2,431,546 Unikalnych wizyt