08 USA 9/11: Trochę humoru...

Ataki na USA z 11 września 2001 roku,
czyli o samolotach których nie było.


Data publikacji: 1 września 2005 roku

Trochę humoru...

PAP, MFi/21.08.2005 07:44

Terroryści chcieli znów zaatakować Londyn

Brytyjska policja jest przekonana, że zapobiegła zamachowi terrorystycznemu, którego celem mieli być ministrowie i deputowani w Izbie Gmin - pisze w niedzielę londyński "Sunday Times".

Według gazety, o przygotowaniach do ataku policja i wywiad dowiedziały się z zaszyfrowanych e-maili, znajdujących się na twardych dyskach komputerów, przechwyconych w Wielkiej Brytanii a także w Pakistanie. Dzięki listom, odczytanym z pomocą współpracującego z wywiadem terrorysty, zidentyfikowano komórkę al-Qaidy, która zamierzała dokonać ataku.

Przygotowania do akcji były bardzo zaawansowane; terroryści mieli np. nagrania wideo z miejsc, które zamierzali zaatakować - pisze "Sunday Times". Z informacji gazety wynika, że chcieli spowodować wybuch ładunku z gazem paraliżującym lub tzw. brudnej bomby w Izbie Gmin w trakcie jednego z posiedzeń z udziałem ministrów. Innym celem miała być linia londyńskiego metra.

Odkrycie spisku było właśnie powodem, dla którego zaostrzono środki bezpieczeństwa wokół parlamentu obecnego lata - ujawnia gazeta, cytując informacje, podane przez anonimowego "oficera wywiadu wysokiej rangi".


Ta wiadomość to jedna z wielu dotyczących terrorystów, w której służby specjalne wystawiają się na pośmiewisko.
Brytyjska policja była również przekonana, że zabija terrorystę, strzelając do niewinnego człowieka. Powtarza się to wszystko, z czym mieliśmy do czynienia w przypadku 11 września 2001 roku: przygotowania terrorystów trwały rzekomo kilka lat, a prawie nikt o tym nie wiedział. Zamachy w Londynie były przygotowywane co najmniej kilka miesięcy, ale też nikt o nich nie wiedział, za to tak samo jak po 11 września teraz służby specjalne wiedzą absolutnie wszystko i potrafią zapobiegać każdemu zamachowi, wiedzą nawet o planowanych zamachach, które mogą niedługo nastąpić, na przykład na londyńskie City. Jest to co najmniej dziwne.
W tym przypadku informacje o zamachach pochodziły z zaszyfrowanych e-maili. Czy to jest powszechnie stosowany przez terrorystów sposób porozumiewania się? Jeżeli terroryści stosują szyfrowanie listów elektronicznych używając do tego ogólnie dostępnych narzędzi, to oznacza, że nasze e-maile, choćby nawet szyfrowane, mogą być bardzo łatwo odczytane przez wszelkiej maści służby specjalne. Jeżeli jednak narzędzia te wymagałyby długiego czasu i bardzo wydajnych komputerów do deszyfracji listów (a tak podobno jest), to w wiadomości mamy podane dane, które prawdopodobnie mijają się z prawdą.
W jaki sposób brytyjski wywiad mógł przejąć komputery w Pakistanie? Czy to oznacza, że Brytyjczycy mają w Pakistanie swoją siatkę wywiadowczą? Do tej pory budowanie tajnych organizacji na całym świecie było domeną Al-Kaidy. A może Pakistańczycy współpracują z Brytyjczykami w zwalczaniu terroryzmu i bardzo chętnie wydają w ich ręce wszelkie znalezione komputery?
Znamy stanowcze stanowisko przywódców USA i Wielkiej Brytanii o zwalczaniu terroryzmu. Tymczasem w wiadomości czytamy, że to terrorysta współpracujący z brytyjskim wywiadem pomógł odczytać przechwycone listy. Czyli brytyjski wywiad zamiast zwalczać terrorystów, współpracuje z terrorystami. A może to jest były terrorysta, może jest już w stanie spoczynku, na emeryturze?
Jak wynika z treści wiadomości, jeżeli posiadasz nagrania z wycieczki do Londynu, to możesz bardzo łatwo stać się terrorystą, bo skoro nagrywasz coś kamerą, to pewnie chcesz to wysadzić w powietrze.
Takich i podobnych wiadomości pojawia się codziennie kilka, kilkanaście. Ich wspólna cecha to całkowity brak sensu. Nie wyjaśniają one niczego, podają wzajemnie wykluczające się informacje i zwiększają tylko ogólny chaos informacyjny. Nikogo nie zatrzymano, nikogo nie aresztowano, komórkę Al-Kaidy zidentyfikowano - i na tym się skończyło. Ale zagrożenie było kolosalne. Na szczęście wspaniały brytyjski wywiad, który udowodnił swój profesjonalizm chociażby w czasie II Wojny Światowej, otrzymując najbardziej wartościowe informacje od polskiego wywiadu, bez którego by nie istniał, i tym razem wygrał kolejną bitwę z terroryzmem: skonfiskował kilka komputerów i nagrań wideo, siejąc zamęt w szeregach terrorystów, którzy teraz nie wiedzą co, gdzie i kiedy mieli zaatakować.
Na zakończenie kilka dowcipów wywiadowczych, z którymi nieodłącznie kojarzą mi się wiadomości podobne do przedstawionej.

Stirlitz przeglądał pocztę elektroniczną. Nagle do gabinetu wszedł Muller. U Stirlitza na ekranie ujrzał szereg bezsensownych znaczków.
- Szyfr - pomyślał Muller.
- KOI-8-R - pomyślał Stirlitz
(KOI-8-R to symbol kodowania cyrylicy)

Schellenberg, Müller i Stirlitz biesiadują wesoło.
- Za zwycięstwo! - wzniósł toast Schellenberg.
- Za nasze zwycięstwo! - wykrzyknął Stirlitz.
- O, nie, nie! Za nasze! - zaprotestował Müller wymieniwszy z Schellenbergiem porozumiewawcze spojrzenia.

Idzie sobie Stirlitz lasem, i nagle słyszy za sobą: szur, szur, szur.
-To chyba żaba - pomyślał Stirlitz
-Tak, to ja - pomyślała żaba.

Stirlitz wszedł do kawiarni "Elefant".
- To Stirlitz. Zaraz tu będzie zadyma - Powiedział jeden z siedzących przy stole.
Stirlitz spokojnie wypił kawę i wyszedł.
- Nie, - odpowiedział drugi - to nie był Stirlitz.
- Jak to nie!? To Stirlitz!!! - krzyknął trzeci.
Zaczęła się zadyma.

Stirlitz usłyszał pukanie do drzwi. Otworzył je. Za drzwiami stał mały kotek.
- Chcesz mleczka głuptasku? - czule powiedział Stirlitz.
- Sam jesteś głupi! Właśnie przyjechałem z Centrali - odrzekł kotek.

Stirlitz otrzymał kolejne ponaglenie z elektrowni:
"Stirlitz, jeżeli nie zapłacicie za energię elektryczną, wyłączymy wam radiostację".

Szedł nocką Stirlitz po ulicach Berlina. Nagle z lewej... z prawej... z tyłu... z przodu rozległy się ogłuszające wybuchy. ’Dolby surround’ - pomyślał Stirlitz.

Wygenerowano w sekund: 0.01
2,431,849 Unikalnych wizyt