Analiza WIG 06/2008

Data publikacji: 4 lipca 2008 roku

W czasie naszych ostatnich dyskusji na forum dyskusyjnym rozmawialiśmy m.in. o kierunku wyjścia z formacji horyzontalnej trwającej na naszej giełdzie od końca stycznia 2008 roku. Twierdziłem, że są duże szanse na wyjście w górę z tej formacji, rozważałem też możliwość dynamicznego spadku nieco poniżej dolnego ograniczenia trendu horyzontalnego, a następnie rozpoczęcie nowej, dynamicznej fali wzrostowej. Rynek pokazał jednak, że o nowych, dynamicznych ruchach wzrostowych należy na razie zapomnieć. Niezależnie od naszych oczekiwań rynek i tak wyraźnie zasygnalizował kierunek wyjścia z formacji, tworząc na końcu ruchu bocznego formację głowy i ramion, będącą w tym wypadku formacją kontynuacji trendu. Stało się jasne, że rynek będzie kontynuował trend spadkowy wyższego stopnia i ma to miejsce do chwili obecnej.


30062008_WIG20_60.png


Miesięczny wykres świecowy indeksu WIG potwierdza dużą słabość rynku. Kolejne trzy wysokie, czarne świece z listopada 2007 roku i stycznia oraz czerwca 2008 roku stanowią wyraźny znak, że rozpoczął się trend spadkowy wyższego stopnia. Pomimo znaczących spadków odzwierciedlanych przez każdą z tych świec rynek nie był w stanie wytworzyć wyraźnej korekty wzrostowej – widać to szczególnie po świecy ze stycznia 2008 roku. Świeca czerwcowa to praktycznie obustronne marubozu, odzwierciedlające jednoznaczną tendencję spadkową. Przełamanie spadkowej wymowy tych świec będzie trudne i czasochłonne. Nie widzę obecnie możliwości, aby mogło to nastąpić w ciągu najbliższych miesięcy.

30062008_WIG_M.png


Z technicznego punktu widzenia należy zauważyć, że indeks WIG ustanowił historyczny wierzchołek 6 lipca 2007 roku, podczas gdy WIG20 dokonał tego 29 października 2007 roku, wykazując tym samym nieco większą siłę. W odniesieniu do teorii fal Elliotta nie ma to dużego znaczenia, ponieważ układ fal jest bardzo zbliżony. A co prawdopodobnie przedstawia ten układ, widać na tygodniowym wykresie WIG zamieszczonym poniżej.

30062008_WIG_T.png


Rynek ustanowił historyczny wierzchołek, po czym rozpoczął się trend spadkowy. W ramach tego trendu według mnie tworzona jest spadkowa piątka z wydłużoną falą trzecią, która obecnie dobiega końca. Należy spodziewać się korygującej fali 4, a następnie ostatniej w ramach tego impulsu spadkowej fali piątej. Cała struktura powinna zawierać 9 fal.
Z racji tego, że fala spadkowa będzie mieć prawdopodobnie strukturę pięciofalową, będzie ona dopiero pierwszym ruchem spadkowym w fali spadkowej wyższego stopnia. Po jej ukształtowaniu należy oczekiwać korygującej fali wzrostowej w postaci trójki, a następnie kolejnej fali spadkowej o strukturze pięciofalowej.

Czym może być trwający obecnie spadek możemy odczytać z długookresowego wykresu WIG skorygowanego o inflację.

30062008_WIG_INFL.png


Według mnie ruch wzrostowy od końca 2002 roku do połowy 2007 roku (57 miesięcy) należało rozpatrywać jako pierwszą falę kolejnej hossy tego samego rzędu, co hossa z lat 1992 – 1994. Byłaby to więc fala 1-III. Byłaby, gdyby nie fakt tak głębokich spadków, z jakimi obecnie mamy do czynienia. Fala III powinna pokazywać bardzo dużą siłę techniczną trendu wzrostowego, co oznacza płytkie i krótkie w czasie korekty fal wzrostowych niższych rzędów. To, że obecne spadki są tak głębokie stanowi bardzo poważne ostrzeżenie, że hossa z lat 2002 – 2007 mogła nie być falą nowego impulsu wzrostowego.
Na zamknięcie czerwca 2008 roku WIG w trendzie spadkowym dotarł nieco poniżej 50% dystansu hossy z lat 2002 – 2007. Jest to już dosyć głęboko jak na domniemaną falę III wyższego stopnia, ale jeszcze do zaakceptowania jeśli chodzi o głębokość korekty. Niestety, rynek nie daje jak dotąd sygnałów do tego, że trend spadkowy w tej fali może się wkrótce zakończyć. Jeszcze głębszy spadek da bardzo negatywne sygnały techniczne.
Bardzo istotnym wsparciem jest poziom około 4000 pkt. Stanowi on 61,8% zniesienia poprzedniej hossy. W okolicach tego poziomu przebiega również linia łącząca globalne minimum na WIG-u z czerwca 1992 roku oraz dno bessy z września 2002 roku. Linia ta stanowi potencjalną linię trendu długookresowego dla indeksu WIG. Jej przebicie w dół dałoby bardzo negatywne sygnały techniczne i doprowadziłoby do otwarcia drogi dla spadków indeksu do bardzo niskich poziomów. Sam fakt spadku indeksu w okolice 4000 pkt. postawi pod bardzo poważnym znakiem zapytania to, czy w roku 2002 rynek rozpoczął kolejną falę impulsu wzrostowego wyższego stopnia. W przypadku pogłębienia spadków i przełamania wsparć o których wspomniałem, prawdopodobnie trzeba będzie zaakceptować fakt, że hossa z lat 2002 – 2007 była jedynie łącznikiem bessy. Wynika z tego wprost, że rozpoczęty blisko rok temu trend spadkowy może sprowadzić indeks WIG korygowany o inflację do poziomów ok. 2000 – 1700 pkt., co oznaczałoby spadek od obecnych wartości o ok. 60%. Siłą rzeczy oznaczałoby to również, że czas całego ruchu należałoby rozpatrywać w perspektywie najbliższych 4 – 5 lat. Ale to są na razie hipotezy, do potwierdzenia których rynek musiałby spaść odpowiednio głęboko.

Poziomymi, czerwonymi, przerywanymi liniami zaznaczyłem na wykresie poziomy 20% oraz 80% wszystkich wartości WIG. Pomiędzy tymi liniami znajduje się 60% wszystkich notowanych wartości indeksu WIG. Wobec faktu, że indeks nie zdołał ustanowić nowego znaczącego historycznego maksimum w czasie ostatniej hossy jest możliwe, że owa strefa będzie po raz kolejny strefą docelową dla spadków.

Gdyby doszło do realizacji czarnych scenariuszy i skasowania większej części lub nawet całości hossy z lat 2002 – 2007, musielibyśmy sobie uświadomić kolejny bolesny fakt dotyczący nie tylko naszej giełdy, ale też gospodarki i Polski jako całości. Tym faktem byłoby to, że pomimo blisko 20 lat dynamicznych i głębokich przemian ustrojowych i gospodarczych, często bardzo kosztownych zarówno finansowo, jak też społecznie, nie udało się wytworzyć w polskiej gospodarce stabilnego, długookresowego trendu rozwoju gospodarczego. Powrót indeksu WIG do poziomów z lat 1993, 1995 oraz 2001 – 2002 pokazałby, że tak naprawdę nasza gospodarka i nasz kraj stoją w miejscu, co jakiś czas próbując ruszyć naprzód, ale bez długofalowego rezultatu. Byłby to fakt o bardzo negatywnej wymowie dla naszej przyszłości. Co prawda z punktu wiedzenia teorii Elliotta taki trend boczny może potrwać jeszcze dłużej, ale i tak oznacza on niepokojąco długo trwającą stagnację, która niestety może przerodzić się w trwałą tendencję.

Bardziej dokładną prognozę z punktu widzenia teorii Elliotta na sytuację bieżącą i przyszłą dla naszego rynku przedstawię w sytuacji, kiedy ewentualnie dojdzie do przełamania wsparć, o których wspomniałem.

Kazimierz Ożóg
Wygenerowano w sekund: 0.00
2,355,869 Unikalnych wizyt