05 Lądowanie na Księżycu - podsumowanie

Data publikacji: 5 stycznia 2010 roku

Na początku ostatniego opracowania dotyczącego kwestii spornych w amerykańskich lotach na Księżyc chciałbym powrócić do kwestii niezgodności, jakie można zauważyć na oficjalnych zdjęciach pochodzących z rzekomych misji księżycowych. Przedstawione tu zdjęcia pochodzą z tych samych serwisów co wcześniej, czyli z The Project Apollo Image Gallery oraz Great Images in Nasa.
Zdjęcia przetwarzałem w wysokiej rozdzielczości w programie GIMP funkcją krzywych koloru (Colors -> Curves) i konwertowałem na niższą rozdzielczość.

Retuszowanie nieba

O czyszczeniu obszaru nieba na zdjęciach wspominałem w poprzednich opracowaniach. Moim zdaniem głównym celem takiego działania było usunięcie ze zdjęć elementów obrazu, które na zdjęciach istniały, a które to elementy nie mogłyby zostać zarejestrowane na Księżycu.
Z tej grupy zamieszczam dwa zdjęcia.

GPN-2000-001210

ksiezyc34.jpg

ksiezyc35.jpg

Ziarno emulsji fotograficznej powinno być równomiernie rozłożone na całej powierzchni obejmującej niebo, tak jak to ma miejsce na prawo od lądownika oraz w dół od niego. Pozostała część obrazu nieba została usunięta.

GPN-2000-001317

ksiezyc36.jpg

ksiezyc37.jpg

Tutaj z kolei widać niewielkie „wysepki” emulsji, jej pozostałości po usunięciu.

Odbicia światła od nieba

Na niektórych zdjęciach zachowały się oryginalne obszary nieba. Widać na nich, że od owego nieba potrafi odbijać się światło.

AS09-19-2994

Zdjęcie pochodzi z okresu przygotowań amerykańskich astronautów do lotu na Księżyc. Według źródła przedstawia ono jednego z astronautów przy statku na orbicie wokółziemskiej.

ksiezyc38.jpg

ksiezyc39.jpg

Na zdjęciu wynikowym widać, że otwarta przestrzeń kosmiczna bardziej przypomina pomarszczoną scenografię niż bezkresną przestrzeń.

AS11-40-5868

ksiezyc40.jpg

ksiezyc41.jpg

Na zdjęciu wynikowym widać światło pięknie odbijające się od rzekomej kosmicznej próżni.

I jeszcze jedno zdjęcie z tej grupy

AS12-51-7507

ksiezyc42.jpg

ksiezyc43.jpg

Obszar nieba zamiast mieć jednakową barwę obrazującą jednakowe natężenie światła, jest na zdjęciu wyraźnie zróżnicowany. Największe natężenie światła występuje na obrzeżach widocznego nieba i zmniejsza się w kierunku środka zdjęcia ponad powierzchnią Księżyca. Na wprost obserwatora widać wyraźnie dwa czarne obszary, gdzie światła praktycznie nie ma.

Ostatni przykład nierównomiernego światła na niebie księżycowym pochodzi z filmu przedstawiającego start z Księżyca. Silniki lądownika zostają odpalone i pojazd startuje pionowo w czerń kosmosu, która, jak się okazuje, wcale nie jest czarna. (pobierz, format mpg, rozmiar 3,83MB).

ksiezyc44.jpg

ksiezyc45.jpg

Na zdjęciu wynikowym widać, że na niebie jest mnóstwo światła. Widać też, że i tym razem nie udało się zapewnić równomiernego oświetlenia sceny – najwięcej światła jest w centralnej części kadru, a po jego prawej i lewej stronie prawie wcale go nie ma.

Fotomontaże

Wśród rzekomych zdjęć z Księżyca znajdziemy również i takie, które są ewidentnymi fotomontażami.

AS11-44-6581

ksiezyc46.jpg

ksiezyc47.jpg

Obraz lądownika został wycięty z jakiegoś zdjęcia i nałożony na inne zdjęcie. Wokół lądownika widać wyraźną obwódkę – linię cięcia. Widać wyraźnie, że emulsja fotograficzna znajdująca się na wyciętym fragmencie ma inną strukturę niż emulsja tła i dlatego lądownik tak wyraźnie się odróżnia od obrazu tła.

AS11-44-6668 – i tu niespodzianka. Przygotowując to opracowanie zajrzałem ponownie na apolloarchive.com i nie znalazłem tego zdjęcia. Zajrzałem w kilka innych miejsc, ale nie udało mi się znaleźć tego zdjęcia w wysokiej rozdzielczości. Podaję tę informację po to, żeby zasygnalizować, że Czytelnicy chcący samodzielnie przekonać się, czy to zdjęcie rzeczywiście tak wygląda, mogą mieć problemy ze znalezieniem tego zdjęcia wykonanego w wysokiej rozdzielczości.
Zdjęcie wygląda tak jak widać poniżej.

ksiezyc48.jpg

Niby nic szczególnego – zdjęcie Ziemi zostało wykonane gdzieś w drodze na Księżyc.

A oto zdjęcie wynikowe, w którym oprócz oryginalnego obrazu dodałem powiększony obraz tej samej „Ziemi”.

ksiezyc49.jpg

„Ziemia” została niedbale wycięta z innego materiału (nośnika), przez co jest kanciasta, i została nałożona na sztuczne tło. Obszar nieba nie ma nawet śladu emulsji fotograficznej.

Jak to wygląda na Ziemi?

Dzięki uprzejmości kolegi Piotra z portalu prawda2.info zamieszczam tu kilka wykonanych przez niego fotografii, które bardzo dobrze pokazują zjawiska związane z fotografowaniem w świetle słonecznym. Zdjęcia zostały wykonane zwykłym aparatem cyfrowym.

Poniżej zamieszczone zdjęcie zostało wykonane „pod słońce”. O ile okolice Słońca widać stosunkowo dobrze, o tyle plaża jest stanowczo zbyt ciemna. Wynika to z faktu, że nośniki fotograficzne, zarówno analogowe jak i cyfrowe mają w porównaniu z ludzkim okiem znacznie mniejszą zdolność dobrego postrzegania obrazów jasnych i ciemnych znajdujących się w polu widzenia. Dlatego w takim przypadku stosuje się odpowiednie ustawienia parametrów naświetlania „na światło” lub „na cienie”.

slonce_na_ziemi_1.jpg

Na drugim zdjęciu, rozjaśnionym, widać, że plaża jest znacznie bardziej widoczna, ale z kolei Słońce i jego okolice giną w świetle.

slonce_na_ziemi_2.jpg

Na Ziemi, z powodu istnienia atmosfery, natężenie światła słonecznego jest niższe niż na Księżycu.
Wykonanie na Księżycu zdjęcia „pod słońce”, na którym elementy kadru znajdujące się na otwartej przestrzeni są tak samo dobrze widoczne jak te pozostające w cieniu musi budzić wątpliwości. Nawiązuję tu do zdjęć z Księżyca, na których na przykład tak samo dobrze widać elementy powierzchni Księżyca oraz astronautę stojącego w cieniu lądownika. Bez dodatkowego oświetlenia i bez atmosfery rozpraszającej światło takie zrównoważenie światła jest niewykonalne.

Nośnik fotograficzny bez zastosowania specjalnych filtrów na obiektyw nie jest w stanie zarejestrować różnic w zmianach natężenia światła w obrębie tarczy słonecznej. Natężenie światła słonecznego jest tak duże, że bez wspomnianych filtrów tarcza słoneczna będzie na zdjęciu po prostu biała, jak to widać na zamieszczonym poniżej zdjęciu.

slonce_na_ziemi_3.jpg

W poprzednim opracowaniu przedstawiłem przykład zdjęcia „księżycowego Słońca”, które prawdziwym Słońcem po prostu być nie może. Do tego „księżycowego Słońca” jeszcze powrócę.

Na zamieszczonym powyżej zdjęciu wynikowym widać białe Słońce. Wraz z oddalaniem się od niego na zdjęciu zmniejsza się natężenie światła, przechodząc z koloru białego w żółty, następnie w czerwony i w końcu w kolor czarny. Jednym słowem – im dalej od Słońca na zdjęciu, tym coraz mniej światła. Oczywiście tutaj obserwujemy efekt stopniowego zmniejszania natężenia światła wynikający z istnienia atmosfery. Chciałbym tu jednak zwrócić uwagę na coś innego. Proszę popatrzeć na przetworzone zdjęcie z lądownikiem nad powierzchnią Księżyca. Tam natężenie światła na niebie zmniejsza się w kierunku do środka zdjęcia, co w ogóle nie powinno mieć miejsca, bo przy braku atmosfery nie mając w kadrze Słońca, światło w każdym miejscu nieba powinno być takie samo. Dziury w świetle świadczą o zakrzywianiu się księżycowego „nieba”, które przestaje być na zdjęciu otwartą, nieskończoną przestrzenią, a staje się elementem scenografii studia filmowego.

Gwiazdy na zdjęciach

Powróćmy do zdjęć wykonanych na Ziemi. Poniżej przedstawiam dwa kolejne zdjęcia wykonane zwykłą cyfrówką. Punkciki, które widać na niebie to gwiazdy. Jak widać, równie dobrze widać na zdjęciu ziemski krajobraz, jak też gwiazdy. Niewątpliwie można to było uzyskać dzięki małemu natężeniu światła oświetlającego kadr. Zamieszczając te zdjęcia chcę pokazać, że wykonanie zdjęć gwiazd z Księżyca było zadaniem banalnie prostym, nawet przy prześwietleniu obszaru Księżyca znajdującego się kadrze. Jednak wśród kilku tysięcy zdjęć nie ma nawet jednego zdjęcia gwiazd widzianych z powierzchni Księżyca.

gwiazdy_z_ziemi_1.jpg

gwiazdy_z_ziemi_2.jpg

Sam również wykonywałem zdjęcia gwiazd tradycyjnym aparatem fotograficznym na tradycyjnym filmie. I wiem, że jest to zadanie banalnie proste.

Zdjęcia gwiazd wykonane z Księżyca byłyby w mojej ocenie niepodważalnym dowodem jeśli nie na to, że Amerykanie wylądowali na Księżycu, to z pewnością na to, że takie zdjęcia zostały rzeczywiście wykonane na Księżycu. Wystarczyło zrobić kilka takich zdjęć o długich czasach naświetlania – od kilku do kilkudziesięciu minut różnych obszarów nieba – i z racji innej prędkości rotacyjnej i orbitalnej Księżyca, jak również innego kąta nachylenia osi obrotu, pozorne tory ruchów pozostawione przez gwiazdy na zdjęciach byłyby zupełnie inne niż na Ziemi, a równocześnie na podstawie wiedzy teoretycznej byłoby wiadomo, że powinny wyglądać dokładnie tak, jak na zdjęciach. Zdjęcia banalnie proste do wykonania – i nie wykonane.

Sondy księżycowe

Japońska Agencja Kosmiczna JAXA od października 2007 roku ma na orbicie księżycowej własną sondę Kaguya. Sonda wyposażona jest w wysokiej klasy kamery HD, pozwalające na uzyskanie wysokiej jakości zdjęć i filmów. Poniżej zamieszczam dwa zdjęcia w formie oryginalnej oraz przetworzone. Proszę zwrócić uwagę na to, że Ziemia na nich jest okrągła a nie kanciasta, a niebo ma jednolitą strukturę i kolor.

kaguya_1.jpg

kaguya_2.jpg

kaguya_3.jpg

kaguya_4.jpg

Na orbicie księżycowej własną sondę mają również Indie.

Obydwie sondy poruszają się po orbicie księżycowej na wysokości około 100 kilometrów. I jak na razie, obydwie mają pewną wspólną cechę, o której powiem za chwilę.

Poniżej zamieszczam zdjęcie powierzchni Ziemi pochodzące ze strony GeoEye.com

rzym_geoeye.jpg

Zdjęcie zostało wykonane przez satelitę GeoEye-1 z wysokości 423 mil, czyli około 680 kilometrów. Zdjęcie pozwala na rozpoznanie obiektów znajdujących się na Ziemi o rozmiarze zaledwie 0,5 metra. Wyraźnie widać na przykład sylwetki ludzi. Oryginalne zdjęcie ma z pewnością znacznie wyższą rozdzielczość.
Co to ma wspólnego ze wspomnianymi księżycowymi sondami?
Otóż sondy te wyposażone są w wysokiej klasy kamery HD, krążą nad powierzchnią Księżyca na wysokości zaledwie 100 kilometrów i jak dotąd nie zdołały wykonać żadnego zdjęcia, na którym byłyby widoczne jakiekolwiek ślady amerykańskich misjach księżycowych.
Kilka miesięcy temu jeden z przedstawicieli Indyjskiej Agencji Kosmicznej zachwycał się jakością zdjęć z Księżyca wykonanych przez ich sondę mówiąc, że zdjęcia są tak dokładne, że można na nich rozpoznać ślady pojazdu księżycowego, którym Amerykanie poruszali się po Księżycu. Wygląda jednak na to, że poza owym przedstawicielem nikt więcej nie kwapi się z chwaleniem się tymi zdjęciami. Czyżby ich nie było?

Z jakich powodów te zdjęcia nie są publikowane? Biorąc pod uwagę możliwości sond, zdjęcia powinny być rewelacyjnej jakości i raz na zawsze mogłyby zakończyć dyskusje na temat kwestii spornych związanych z amerykańskimi misjami księżycowymi. Dlaczego nie możemy ich zobaczyć? Czy komuś zależy na ich ukryciu, a jeśli tak, to dlaczego? A może prawda jest taka, że te zdjęcia w ogóle nie istnieją, bo super precyzyjne kamery sond nie są w stanie znaleźć na powierzchni Księżyca żadnych śladów misji Apollo? Przypominam, że sonda Kaguya rozpoczęła pracę na orbicie Księżyca w październiku 2007 roku.

Fałszywe kamienie z Księżyca

Oto informacja sprzed kilku miesięcy.

Kamień "z Księżyca" zwykłym szmelcem
Holendrzy rozprawili się z eksponatem muzealnym

Od ponad 20 lat w ewidencji zbiorów holenderskiego muzeum narodowego figurował jako autentyczna skała z Księżyca. Teraz okazało się, że to zwykły kawałek skamieniałego drewna...
Muzeum otrzymało skałę po śmierci byłego premiera Willema Dreesa w 1988 roku. Drees dostał ją 9 października 1969 roku jako prywatny podarunek od ówczesnego amerykańskiego ambasadora Johna Williama Middendorfa podczas wizyty trzech astronautów uczestniczących w misji Apollo 11.

Middendorf, który mieszka obecnie na Rhode Island, powiedział holenderskim mediom, że domniemaną księżycową skałę otrzymał od departamentu stanu USA, nie pamięta jednak szczegółów tych wydarzeń.

Księżycowy kamień z kolekcji premiera

Muzeum już wcześniej weryfikowało autentyczność, skały kontaktując się z NASA, która stwierdziła, że jest możliwe, że Holandia otrzymała księżycowy kamień, ponieważ agencja dała takie kamienie na początku lat 70. ponad 100 krajom, jednak pochodziły one z późniejszych misji.

- Najwyraźniej nikt nie wątpił w autentyczność kamienia, ponieważ pochodził on z kolekcji premiera - tłumaczy przedstawicielka Rijksmuseum w Amsterdamie Xandra van Geldervan Gelder.

Od lat budził wątpliwości

Księżycowa skała zazwyczaj nie jest wystawiana przez muzeum, które jest znane raczej z obrazów takich mistrzów jak Rembrandt.

Pokazano ją jednak w 2006 roku i wtedy właśnie odwiedzający wystawę ekspert zajmujący się badaniem kosmosu poinformował muzeum, że jest mało prawdopodobne, aby NASA oddała jakiekolwiek próbki skał w zaledwie trzy miesiące po powrocie Apolla na Ziemię.

Naukowcy z Wolnego Uniwersytetu Amsterdamskiego oświadczyli, iż na pierwszy rzut oka widać, że skała nie pochodzi z Księżyca. - To nijaki, prawie bezwartościowy kamień - ocenił geolog Frank Beunk w artykule opublikowanym przez muzeum. Jego zdaniem jest on wart nie więcej niż 50 euro.

Jednak zostanie

Trzeba było jednak specjalnego dochodzenia, by dowieść tożsamości kamienia. I chociaż muzeum już wie, że nie posiada niczego nadzwyczajnego i tak go zatrzyma jako ciekawostkę.

- To dobra historia, w której wciąż jest wiele pytań bez odpowiedzi - przekonuje van Geldervan Gelder. - Możemy się z tego śmiać.

Źródło: TVN24.pl

Kamień nie został kupiony gdzieś na czarnym rynku, ale pochodził bezpośrednio od Amerykanów. Myślę, że ta historia wiele mówi o prawdziwości pozostałych „księżycowych” skał.

Woda na Księżycu!

W ostatnich miesiącach pojawiły się wręcz sensacyjne doniesienia o odkryciu na Księżycu znacznych ilości wody. Dziwne, że stwierdziła to bezzałogowa sonda, a nie zauważyli tego amerykańscy astronauci, którzy sześć razy wylądowali na Księżycu. Oficjalne tłumaczenie jest takie, że obecność wody w księżycowych skałach Amerykanie zauważyli, ale tłumaczyli to nieszczelnością pojemników, w których te skały przywieźli z Księżyca. Czy zatem należy rozumieć, że Amerykanie potrafią sześć razy wysłać ludzi na Księżyc, a nie potrafią zrobić szczelnego pojemnika?

Pogromcy mitów na Księżycu

Kilka miesięcy temu obejrzałem na kanale Discovery Channel program z cyklu Pogromcy mitów, w którym jego autorzy rzekomo obalili teorie spiskowe związane z lotami na Księżyc. Do obalenia rzekomych mitów związanych z niemożnością wykonania określonych zdjęć przygotowali specjalną platformę, którą pokryli specjalnym podłożem o właściwościach zbliżonych do gruntu księżycowego (chodziło głównie o uzyskanie odpowiedniego albedo na poziomie około 7 – 8%), platformę otoczyli czarną kurtyną (zrobili to jednak horyzontalnie do pewnej wysokości – od góry nad platformą była otwarta przestrzeń, skąd z pewnością dostawało się światło zewnętrzne), na tak przygotowanym gruncie ustawili makietę lądownika i figurkę astronauty i rozpoczęli rzekome obalanie mitów, oświetlając platformę nie prawdziwym Słońcem, ale reflektorem.
Z jakichś powodów różni obalacze „spiskowych teorii”, bo nie tylko ci, nie chcą oświetlać Słońcem księżycowych plenerów.
Autorzy Pogromców mitów uzyskali w ten sposób, zapewne o tym nie wiedząc, rezultaty bardzo zbliżone do niezgodności, na jakie zwracałem uwagę w swoich opracowaniach analizując „prawdziwe” zdjęcia z Księżyca. Przyjrzyjmy się kilku ujęciom z tego programu. Są to zrzuty pojedynczych klatek filmu. Zdjęcia obrabiałem w taki sam sposób, jak zdjęcia z Księżyca.

Na pierwszym zdjęciu widać fragment księżycowego terenu i lądownik. Po lewej stronie widać początek czarnych ekranów mających imitować czarne niebo. Widać, że od góry ekranów nie ma – jest otwarta przestrzeń.
Reflektor świeci wprost w obiektyw kamery.

pm_01.jpg

Na zdjęciu wynikowym dodałem „Słońce” ze zdjęcia [AS12-46-6765] w celu porównania światła z reflektora ze światłem z rzekomego „Słońca”.

pm_02.jpg

Przy tej okazji stwierdziłem kolejną niespodziankę. Zdjęcia [AS12-46-6765] też już nie ma na apolloarchive.com.

Na kolejnym zdjęciu widać, że wszystko jest już gotowe do obalania rzekomych mitów. Lądownik stoi na księżycowym gruncie, astronauta stoi przy drabince w cieniu lądownika, niebo jest czarne, słońce – reflektor świeci – można robić zdjęcia.

pm_03.jpg

Na zdjęciu wynikowym widać to samo, co na „prawdziwych” zdjęciach z Księżyca – odbijanie światła od powierzchni „nieba”, tutaj jeszcze bardziej wyraźne i zróżnicowane.
Proszę zwrócić uwagę na czerwone strzałki. Widać, że natężenie światła odbijanego od niektórych obszarów „nieba” jest zbliżone, a nawet większe, od natężenia światła odbijanego przez grunt księżycowy znajdujący się w cieniu lądownika.

pm_04.jpg

Kolejne zdjęcia pokazują to samo zjawisko.

pm_05.jpg

pm_06.jpg

pm_07.jpg

pm_08.jpg

pm_09.jpg

pm_10.jpg

Co więc obalili Pogromcy mitów? Albo raczej co potwierdzili? Wnioski są chyba jasne.

Podsumowanie

Pierwsze opinie mówiące o sfałszowaniu przez Amerykanów ich misji księżycowych pojawiły się w oficjalnym obiegu w USA już na początku lat 70-tych XX wieku. Od tamtej pory minęło prawie 40 lat, a rzekome dowody mające potwierdzać prawdziwość tej historii wydają się być coraz słabsze.
Na zdjęciach widać masę niezgodności i ewidentne ślady manipulacji, kamienie z Księżyca rozdawane przez amerykańskich astronautów nagle stają się kawałkami skamieniałego drewna, super nowoczesne sondy mogące wykonać z orbity Księżyca wyraźne zdjęcia obiektów wielkości piłki futbolowej nie są w stanie znaleźć ani podstaw amerykańskich lądowników, ani pojazdów księżycowych, tak jakby niczego takiego na Księżycu nie było.

Historie z lotami na Księżyc i zamachami z 11 września 2001 roku wpisują się w znacznie większą historię, w analizowaniu której okazują się być przydatne metody analizy stosowane na rynkach finansowych. Postaram się wykazać, że te wydarzenia są częścią znacznie większej całości, określonego porządku i celowości. Przy tym jest bardzo możliwe, że obraz sposobu funkcjonowania świata, jaki przyswajamy w procesie wychowawczym, edukacyjnym czy religijnym, jest w znacznej części błędny.

Kazimierz Ożóg


Wygenerowano w sekund: 0.00
2,334,762 Unikalnych wizyt