Zobacz temat

Analizy Rynkowe - Trendy Długookresowe :: USA 9/11 i lądowanie na Księżycu :: Lądowanie na Księżycu
 Drukuj temat
Misja Apollo to fakt
Andree
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 25-06-2007 12:58
Użytkownik

Postów: 10
Data rejestracji: 25.06.07

Ile razy czytam teksty o zdjeciach i innych 100% argumentach negujących lądowanie czlowieka na Ksiezycu zastanawia mnie pewien drobny fakt. Jak to sie stalo ze kilogramy roznych skal ksiezycowych przywiezionych podczas tych "fikcyjnych misji" tak rozni sie izotopowo od jakichkolwiek ziemskich odpowiednikow. Od razu podpowiem. Na Ziemi nie ma takich skal. Nawet najbardziej zakorzeniona mania przesladowcza nie jest wstanie tego zanegowac. Szkoda ze spekulanci ograniczaja sie do cytwoania samych siebie lub bardzo plytkich argumentow. Ponad to, na podstawie wlasnie misji Apollo udalo sie udoskonalic wrecz genialna metode datowania ktraterowego powszechnie stosowana w ustalaniu wieku cial w ukladzie planetarnym. Wczesniej metoda ta pozwalala na relatywne odroznianie roznych wiekowo powierzchni. Po wydatowaniu szerokiego spektrum skal ksiezycowaych udalo sie utworzyc skale bezwzgledna stosowana z powodzeniem przynajmniej od parunastu lat.
Zanim ktokolwiek okrzyknie demaskowanie najwiekszego oszustwa w historii podboju kosmosu warto uzyc glowy do logicznej analizy faktow a nie fantazjowania.
Nie ma najmniejszego znaczenia czy zdjecia sa realne czy nie. Czlowiek moze klamac. Mineraly, nie.
 
Kazimierz
#2 Drukuj posta
Dodany dnia 26-06-2007 09:04
Główny administrator

Postów: 552
Data rejestracji: 16.10.06

Witaj Andree.

Andree napisał/a:
(...) Nie ma najmniejszego znaczenia czy zdjecia sa realne czy nie. Czlowiek moze klamac. Mineraly, nie.

Dostęp do minerałów miała i ma wąska grupa specjalistów. Reszta ludzi musi się zadowolić innymi namacalnymi dowodami, czyli przede wszystkim zdjęciami i filmami. Jeżeli zatem zdjęcia i filmy mają wyraźne ślady fałszowania, to musi to zrodzić wątpliwości co do prawdziwości lotów na Księżyc.

Co do minerałów to jest przecież oczywiste, że mogła je przywieźć bezzałogowa sonda lub sondy.
 
Andree
#3 Drukuj posta
Dodany dnia 02-07-2007 17:17
Użytkownik

Postów: 10
Data rejestracji: 25.06.07

Jesli waska liczba to ponad 50 osob to gratuluje wspanialego rozeznania w swiecie nauki. W wielu dziedzinach taka grupa oznacza straszny tlum. Dodam ze skalami ksiezycowymi zajmuja sie naukowcy z roznych krajow nie tylko z USA. Osobiscie znam pare osob z GB, ktorzy tym sie zajmuja. Probki moze dostac kazdy kto odpowiednio udokumentuje projekt badan. Nie ma tu zadnego sekretu. Ponad to ok 5 min zajelo mi znalezienie listy misji ksiekzycowzch i wagi probek:
Apollo 11-22 kg
Apollo 12-34 kg
Apollo 14-43 kg
Apollo 15-77 kg
Apollo 16-95 kg
Apollo 17-111 kg
Luna 16-101 g
Luna 20-55 g
Luna 24-170 g
(podkreśliłem automatyczne sondy)

Do tego nalezy dodac ok 100 meteorytow o wadze 32 kg te jednak weszly w kontakt z woda i powietrzem wiec nie stanowia niekwestionowanego zrodla danych izotopowych.

Plytka retotryka w stylu "...to jest przecież oczywiste, że mogła je przywieźć bezzałogowa sonda lub sondy..."jest zupelnie bezsensowna. Podobnie "...Dostęp do minerałów miała i ma wąska grupa specjalistów...". Gratuluje dobrego samopoczucia i niezłomności wiary w wielkie "fałszerstwo"
Edytowane przez Andree dnia 02-07-2007 17:17
 
Kazimierz
#4 Drukuj posta
Dodany dnia 03-07-2007 09:26
Główny administrator

Postów: 552
Data rejestracji: 16.10.06

Andree napisał/a:
Plytka retotryka w stylu "...to jest przecież oczywiste, że mogła je przywieźć bezzałogowa sonda lub sondy..."jest zupelnie bezsensowna.

Ale co jest bezsensowne? Twierdzisz, że łatwiej jest wysłać po skały na Księżyc ludzi niż bezzałogowe sondy?

Podobnie "...Dostęp do minerałów miała i ma wąska grupa specjalistów...". Gratuluje dobrego samopoczucia i niezłomności wiary w wielkie "fałszerstwo"

Nie to miałem na myśli. Wiem, że Amerykanie porozdawali instytutom naukowym na całym świecie to co rzekomo przywieźli z Księżyca. Chodziło mi o to, że naukowcy stanowią wąską grupę ludzi w porównaniu do ogółu społeczeństwa. Zapewne się nie pomylę, że ani Ty, ani ja na pewno, nie bylibyśmy w stanie powiedzieć niczego konkretnego na temat tych skał, gdybyśmy je dostali do ręki - jesteśmy więc zdani wyłącznie na naukowców.

Chciałbym przy tej okazji usłyszeć Twoje zdanie na temat tego, dlaczego na serwerach NASA znajdują się ewidentnie sfałszowane zdjęcia, co do których NASA utrzymuje, że zostały wykonane na Księżycu. Jak Twoim zdaniem należałoby to wytłumaczyć?

Jak to się stało, że blisko 40 lat od tamtych wydarzeń ludzkość może sobie co najwyżej pomarzyć o locie na Księżyc? Ani Rosja, ani tym bardziej USA nie mają obecnie technicznych możliwości lotu na Księżyc. A w tym czasie nie było globalnej wojny, która cofnęłaby ludzkość o co najmniej kilka dziesięcioleci wstecz, a wręcz przeciwnie - jest to okres najszybszego tempa rozwoju naukowo - technicznego w dziejach ludzkości. A Amerykanie właśnie łatają ostatnie wahadłowce, a za kilka lat zostaną kompletnie uziemieni. I ci ludzie mieli zdobyć Księżyc?

Powiedz, kiedy Twoim zdaniem będzie technicznie możliwy lot na Księżyc - bo że obecnie takich możliwości nie ma, to chyba obaj się zgadzamy.
 
Andree
#5 Drukuj posta
Dodany dnia 03-07-2007 13:20
Użytkownik

Postów: 10
Data rejestracji: 25.06.07

Widze ze zdroworozsądkowo nic nie zdziałam. Z tego co widać po panskich tekstach to bez wahania moge stwierdzić ze geologia, planetologia i technika lotów kosmicznych jest czyms bardzo odleglym dla pana.

Ale co jest bezsensowne? Twierdzisz, że łatwiej jest wysłać po skały na Księżyc ludzi niż bezzałogowe sondy?

Pojawiaja sie jeszcze problemy ze zrozumieniem tekstu pisanego. Z mojej wypowiedzi wynika tylko i wylacznie fakt ze ilosciowo misje Apollo byly w stanie dostarczyc olbrzymich ilosci różnorodnych skal w porownaniu do automatycznych sond. Proponuje porownac radialny sposob probkowania przez astronautow do punktowo ograniczonych sond. Wniosek widac w publikacjach naukowych. Potwierdzenie latwo znalesc przez PAN-u lub uniwersytet z dostepem online do baz abstraktow i publikacji ISI albo Science Direct.

Nie to miałem na myśli. Wiem, że Amerykanie porozdawali instytutom naukowym na całym świecie to co rzekomo przywieźli z Księżyca. Chodziło mi o to, że naukowcy stanowią wąską grupę ludzi w porównaniu do ogółu społeczeństwa. Zapewne się nie pomylę, że ani Ty, ani ja na pewno, nie bylibyśmy w stanie powiedzieć niczego konkretnego na temat tych skał, gdybyśmy je dostali do ręki - jesteśmy więc zdani wyłącznie na naukowców.


Przykro mi bardzo ale naleze wlasnie do tych naukowcow. Nauka sama sie weryfikuje i nie ma sily politycznej, ktora by byla w stanie to kontolowac. Kazdy kto wyjdzie z niepotwierdzonymi spekulacjami, ktorych nie ma jak obronic traci glos i sciaga na siebie krytyke. Wiem jak używać dyfraktometr rentgenowski, ICP, ramana, SEM,AFM czy mikrosonde itd. Wiem bardzo duzo o roznych metodach i nie spodzewam sie ze ktokolwiek po ubezpieczeniach czy naukach spolecznych rozumial jak to wszystko dziala. Na tym polega podzial rol w spoleczenstwie. Nie znam sie na wielu rzeczach (np: naprawa silnika wysokoprężnego) ale spodziewam sie ze sa ludzie, ktorzy te rzecz znają. Chce czy nie chce musze im zaufać. Panu proponuje to samo. Twierdzenie ze naukowcy to wąska grupa jest prawda w porównaniu do ogółu ludzkości. Jednak nie wyobrażam sobie planety wypełnionej naukowcami. Niewiele osób jest gotowa oddać pokaźne zarobki a i często życie rodzinne za tak niewdzięczna intelektualna prace w posuwaniu ludzkości do przodu.

Chciałbym przy tej okazji usłyszeć Twoje zdanie na temat tego, dlaczego na serwerach NASA znajdują się ewidentnie sfałszowane zdjęcia, co do których NASA utrzymuje, że zostały wykonane na Księżycu. Jak Twoim zdaniem należałoby to wytłumaczyć?


Nie lubie spekulacji i zupelnie sie nie przejmuje takimi glupotami jak zdjecia. Odpowiedz moze byc bardzo trywialna. Jesli jakikolwiek rzad wysyla za gruba kase ludzi na Ksierzyc a ci przywożą fatalne zdjecia, ktorych nie mozna pokazac narodowi to zawsze znajdzie sie spec od propagandy ktory probuje wszystko naprawic. To co lubia laicy to piekne kolorowe zdjecia. I to wlasnie dostali. Dla tej "waskiej" grupy ludzi ktorzy chca cos wiecej niz pare fotek wazniejsza jest olbrzymia wiedza jaka dostarczyl ten program.

Jak to się stało, że blisko 40 lat od tamtych wydarzeń ludzkość może sobie co najwyżej pomarzyć o locie na Księżyc? Ani Rosja, ani tym bardziej USA nie mają obecnie technicznych możliwości lotu na Księżyc. A w tym czasie nie było globalnej wojny, która cofnęłaby ludzkość o co najmniej kilka dziesięcioleci wstecz, a wręcz przeciwnie - jest to okres najszybszego tempa rozwoju naukowo - technicznego w dziejach ludzkości. A Amerykanie właśnie łatają ostatnie wahadłowce, a za kilka lat zostaną kompletnie uziemieni. I ci ludzie mieli zdobyć Księżyc?


Skad pomysl ze nie mozna? To jest jak z jedzeniem czekolady. Na początku jest ciekawosc jak to jest a po pierwszym spróbowaniu nie trzeba koniecznie miec ochote na powtorke. Powod jest bardzo prosty. Nie ma po co tam wracać. Jak wytlumaczyc nawet tak głupiemu narodowi jak amerykanie ze trzba kolejny raz wydac mase kasy na to zeby jacyś naukowcy polecieli sobie na Ksiezyc. Nie ma natychmiastowego zysku to i nie ma powrotu na Ksiezyc. Mozna zawsze spekulować o wydobyciu metali i helu na Ksiezycu ale jest to ekonomicznie nieuzasadnione. Jedyna zaleta misji na Ksiezyc to eksploracja kosmosu ale do tego ludzkosc jeszcze nie dorosla.

Powiedz, kiedy Twoim zdaniem będzie technicznie możliwy lot na Księżyc - bo że obecnie takich możliwości nie ma, to chyba obaj się zgadzamy.


Praktycznie w kazdej chwili. Problem jest tylko w zapewnienu bezpieczenstwa astronautom, a standardy ulegly bardzo powaznej zmianie przez ostatnie 40 lat. Nie znam obecnie żadnego polityka, który by wziął na siebie odpowiedzialność za ewentualny wypadek. To co zrobili Amerykanie to byla misja samobojcza. Nawet jesli wrocili na Ziemie w jednym nie usmazonym kawalku to rak pojawial sie prędzej czy pozniej.
Edytowane przez Andree dnia 03-07-2007 14:30
 
Kazimierz
#6 Drukuj posta
Dodany dnia 03-07-2007 21:27
Główny administrator

Postów: 552
Data rejestracji: 16.10.06

Andree napisał/a:
Pojawiaja sie jeszcze problemy ze zrozumieniem tekstu pisanego. Z mojej wypowiedzi wynika tylko i wylacznie fakt ze ilosciowo misje Apollo byly w stanie dostarczyc olbrzymich ilosci różnorodnych skal w porownaniu do automatycznych sond. Proponuje porownac radialny sposob probkowania przez astronautow do punktowo ograniczonych sond. Wniosek widac w publikacjach naukowych. Potwierdzenie latwo znalesc przez PAN-u lub uniwersytet z dostepem online do baz abstraktow i publikacji ISI albo Science Direct.

Mam na myśli to, że łatwiej jest wysłać bezzałogową sondę niż bardzo skomplikowany lądownik, który musi zapewnić warunki do życia dla kilku ludzi. Nie sądzę, żeby owo próbkowanie radialne o jakim pan mówi nie mogło zostać zrealizowane przez automatyczne sondy.

Przykro mi bardzo ale naleze wlasnie do tych naukowcow.

Nie wiem dlaczego jest panu przykro z tego powodu.

Nauka sama sie weryfikuje i nie ma sily politycznej, ktora by byla w stanie to kontolowac.

Chyba już zaczynam rozumieć, dlaczego jest panu przykro z racji bycia naukowcem. Po prostu to co pan powiedział całkowicie mija się z prawdą. Przykład pierwszy z brzegu: pierwszym praktycznym zastosowaniem bomby atomowej wymyślonej i zbudowanej przez naukowców nie było wytworzenie energii elektrycznej, ale zniszczenie Hiroshimy i Nagasaki wraz z mieszkającymi tam cywilami. Tak to właśnie nauka "sama" się zweryfikowała bez udziału polityków.

Kazdy kto wyjdzie z niepotwierdzonymi spekulacjami, ktorych nie ma jak obronic traci glos i sciaga na siebie krytyke.

Nie wiem skąd pan pisze, ale musi to być daleko od Ziemi.
Pamięta pan niedawny przykład południowokoreańskiego naukowca? Dokonał jakiegoś epokowego odkrycia w dziedzinie genetyki, chyba coś sklonował. Naukowcy z całego świata wpadli w podziw, pisali całe prace naukowe i eseje na temat tego odkrycia, do czego sam zainteresowany chętnie dostarczał materiału. Minęło wiele miesięcy, zanim wyszło na jaw, że ów naukowiec po prostu wszystkich oszukał. Prawda wyszła na jaw, ale sporo innych naukowców dało się nabrać na jego numer.

Wiem jak używać dyfraktometr rentgenowski, ICP, ramana, SEM,AFM czy mikrosonde itd. Wiem bardzo duzo o roznych metodach i nie spodzewam sie ze ktokolwiek po ubezpieczeniach czy naukach spolecznych rozumial jak to wszystko dziala. Na tym polega podzial rol w spoleczenstwie. Nie znam sie na wielu rzeczach (np: naprawa silnika wysokoprężnego) ale spodziewam sie ze sa ludzie, ktorzy te rzecz znają. Chce czy nie chce musze im zaufać. Panu proponuje to samo.

Wie pan, Pazura w filmie "Chłopaki nie płaczą" powiedział: "Ja też zaufałem kiedyś takiej jednej, dałbym sobie za nią rękę uciąć. I co? I teraz, k***a, nie miałbym ręki" Wink

Zgadzam się z panem, że nie można znać się na wszystkim i wszystkiego wiedzieć. Nie usprawiedliwia nas to jednak w bezkrytycznym akceptowaniu wszystkiego, czym karmią nas "fachowcy". Sam pan chyba zdaje sobie sprawę, że choćby w samochodzie wystąpi jakaś banalna usterka, którą pan sam usunąłby w ciągu paru minut, gdyby pan wiedział jak to zrobić. Pojedzie pan do mechanika, a ten wymieni panu pół silnika.
Dobrze jest wiedzieć choć trochę z różnych dziedzin, albo wiedzieć, gdzie w razie czego znaleźć potrzebne informacje.

Twierdzenie ze naukowcy to wąska grupa jest prawda w porównaniu do ogółu ludzkości. Jednak nie wyobrażam sobie planety wypełnionej naukowcami. Niewiele osób jest gotowa oddać pokaźne zarobki a i często życie rodzinne za tak niewdzięczna intelektualna prace w posuwaniu ludzkości do przodu.

Zgoda.

Nie lubie spekulacji i zupelnie sie nie przejmuje takimi glupotami jak zdjecia.

Niestety, tutaj popełnia pan bardzo poważny błąd metodyczny - odrzuca pan bardzo istotną część układanki, która nie pasuje do pańskiej teorii. To nie jest naukowe podejście, proszę pana.

Odpowiedz moze byc bardzo trywialna. Jesli jakikolwiek rzad wysyla za gruba kase ludzi na Ksierzyc a ci przywożą fatalne zdjecia, ktorych nie mozna pokazac narodowi to zawsze znajdzie sie spec od propagandy ktory probuje wszystko naprawic. To co lubia laicy to piekne kolorowe zdjecia. I to wlasnie dostali. Dla tej "waskiej" grupy ludzi ktorzy chca cos wiecej niz pare fotek wazniejsza jest olbrzymia wiedza jaka dostarczyl ten program.

I tu pan uzasadnił od strony naukowca, w jaki sposób można zrealizować taki przekręt jak loty na Księżyc. Naukowcy "kupili" materiał skalny, reszta "kupiła" zdjęcia. I jakoś uczone umysły nie zaprzątają sobie głowy tym, że jedno do drugiego pasuje jak wół do karety. A to przecież naukowcy powinni oświecać wiedzą resztę społeczeństwa. A co robią? Pan przecież stwierdza wprost, że nie ma dla pana znaczenia to, że zdjęcia pokazują fałszywy obraz Księżyca, że wypaczają jego rzeczywisty obraz. Pan, naukowiec mówi: Nie ma to znaczenia, że Amerykanie wciskają nam ciemnotę o Księżycu od prawie 40 lat. I pan uważa się za naukowca?

Skad pomysl ze nie mozna? To jest jak z jedzeniem czekolady. Na początku jest ciekawosc jak to jest a po pierwszym spróbowaniu nie trzeba koniecznie miec ochote na powtorke. Powod jest bardzo prosty. Nie ma po co tam wracać. Jak wytlumaczyc nawet tak głupiemu narodowi jak amerykanie ze trzba kolejny raz wydac mase kasy na to zeby jacyś naukowcy polecieli sobie na Ksiezyc. Nie ma natychmiastowego zysku to i nie ma powrotu na Ksiezyc. Mozna zawsze spekulować o wydobyciu metali i helu na Ksiezycu ale jest to ekonomicznie nieuzasadnione. Jedyna zaleta misji na Ksiezyc to eksploracja kosmosu ale do tego ludzkosc jeszcze nie dorosla.

Panie Andree, pan sobie stroi z nas żarty. Przecież loty na Księżyc były wydarzeniem przede wszystkim propagandowym i politycznym, a nie naukowym. Przecież chodziło przede wszystkim o dokopanie ZSRR, a nie o badania powierzchni Księżyca czy promieniowania słonecznego.

Praktycznie w kazdej chwili. Problem jest tylko w zapewnienu bezpieczenstwa astronautom, a standardy ulegly bardzo powaznej zmianie przez ostatnie 40 lat. Nie znam obecnie żadnego polityka, który by wziął na siebie odpowiedzialność za ewentualny wypadek. To co zrobili Amerykanie to byla misja samobojcza. Nawet jesli wrocili na Ziemie w jednym nie usmazonym kawalku to rak pojawial sie prędzej czy pozniej.

A kto na Ziemi ma odpowiednie pojazdy załogowe i rakiety nośne, żeby móc ponownie polecieć na Księżyc? Może pan wie coś na ten temat, bo z tego co ja wiem, na Ziemi nie ma obecnie takiego sprzętu.

A z tą odpowiedzialnością polityków stanowczo pan przesadza, zresztą dotyczy to również naukowców. Wie pan być może, jakie było i jest "ciśnienie" w NASA na loty wahadłowców za wszelką cenę. Ignoruje się poważne usterki, byle tylko realizować kolejne misje. Kiedy badano przyczyny katastrofy Columbii, zlecono przeprowadzenie specjalnego eksperymentu zewnętrznemu laboratorium. NASA naciskała, żeby nie przeprowadzać eksperymentu, bo nie ma po co, bo to przecież niemożliwe, żeby mały kawałek warstwy izolacyjnej zbiornika mógł doprowadzić do uszkodzenia skrzydła. Jak pan być może wie, eksperyment przeprowadzono - wystrzelono z prędkością ok. 800 km/h kawałek warstwy izolacyjnej o masie 1 kg w kierunku wykonanego z kosmicznych materiałów elementu skrzydła, takiego samego, który w czasie lotu został uszkodzony. W efekcie element skrzydła, z którym rzekomo nie miało się nic stać, został przedziurawiony przez piankę. I to wszystko robili naukowcy, proszę pana. Ktoś ten prom projektował, ktoś go testował, ktoś dbał o jego należyte przeglądy, ktoś brał za to wszystko odpowiedzialność. A działalność tych wszystkich ludzi została zweryfikowana tak, że na oczach całego świata prom rozleciał się na kawałki, z załogą włącznie, bo prom musiał polecieć i koniec.
Ostatnia misja Atlantisa z 8 czerwca 2007 roku przebiegała podobnie - pianka ze zbiornika znowu uszkodziła skrzydło, które trzeba było łatać w kosmosie, żeby astronauci mogli wrócić w jednym kawałku.
Gdyby ci wszyscy naukowcy i inżynierowie z NASA dbali o bezpieczeństwo ludzi, to te dwa ostatnie amerykańskie promy, jakie jeszcze latają, wylądowałyby na złomowisku. A że w grę wchodzą pieniądze, polityka i prestiż NASA (a właściwie chęć ocalenia jego resztek), to loty wahadłowcami są za wszelką cenę realizowane - i niestety są grą w rosyjską ruletkę. A jakie jest poczucie odpowiedzialności wśród polityków, to chyba nie muszę mówić.

Obecnie dla Amerykanów misjami samobójczymi nie są loty na Księżyc - bo do tego mają bardzo daleko. Misje samobójcze to teraz misje wahadłowców, a jedno z największych zagrożeń to dzięcioły, które dziobią warstwę izolacyjną wahadłowca na stanowisku startowym i na które to dzięcioły nie ma sposobu. A pan mówi o obecnych technicznych możliwościach lotów na Księżyc. Nie istnieją.
 
Andree
#7 Drukuj posta
Dodany dnia 04-07-2007 14:30
Użytkownik

Postów: 10
Data rejestracji: 25.06.07

Podczas czytania powyzszej odpowiedzi ubawilem sie po pachy Grin . Juz dawno nie mialem okazji czytac takiego jednokierunkowo nastawnionego myslenia. No coz fobie to typowa cecha naszego narodu.

Mam na myśli to, że łatwiej jest wysłać bezzałogową sondę niż bardzo skomplikowany lądownik, który musi zapewnić warunki do życia dla kilku ludzi. Nie sądzę, żeby owo próbkowanie radialne o jakim pan mówi nie mogło zostać zrealizowane przez automatyczne sondy.


Zwyczajnie oniemialem. Jesli nie widzi pan zadnej roznicy to proponuje napisac CV do NASA z powyzszym stwierdzeniem. Oni tez chca sie posmiac.

Nie wiem dlaczego jest panu przykro z tego powodu.


To taka forma ironii Wink

Chyba już zaczynam rozumieć, dlaczego jest panu przykro z racji bycia naukowcem. Po prostu to co pan powiedział całkowicie mija się z prawdą. Przykład pierwszy z brzegu: pierwszym praktycznym zastosowaniem bomby atomowej wymyślonej i zbudowanej przez naukowców nie było wytworzenie energii elektrycznej, ale zniszczenie Hiroshimy i Nagasaki wraz z mieszkającymi tam cywilami. Tak to właśnie nauka "sama" się zweryfikowała bez udziału polityków.


Nauka o rozszczepianiu atomów miala zademonstrowac uwalnianie olbrzymich ilosci energii. Nie wazne co ta energia robi. Fak jest faktem. Jak dla mnie i bomba i reaktor sa doskonalym przykladem do teoretycznych zalozen. Nie ma to jednak nic wspolnego z tym co napisalem. Kolejny raz brak zrozumienia czytanego tekstu.

Nie wiem skąd pan pisze, ale musi to być daleko od Ziemi.
Pamięta pan niedawny przykład południowokoreańskiego naukowca? Dokonał jakiegoś epokowego odkrycia w dziedzinie genetyki, chyba coś sklonował. Naukowcy z całego świata wpadli w podziw, pisali całe prace naukowe i eseje na temat tego odkrycia, do czego sam zainteresowany chętnie dostarczał materiału. Minęło wiele miesięcy, zanim wyszło na jaw, że ów naukowiec po prostu wszystkich oszukał. Prawda wyszła na jaw, ale sporo innych naukowców dało się nabrać na jego numer.


Wyszlo najaw??. Tak?? No to sie zweryfikowalo. Biologia molekularna to paskudna dziedzina i na wyniki pracuje sie latami. Jako laik nie wie pan ze od idei, przez zbadanie do publikacji czesto jest luka ponad 10lat. Potwierdzenie albo zanegowanie rezultatow tez nie jest trywialne i zabiera pare lat. To nie babki z piasku ale z panskiej retoryki wynika jasno ze nie wazne co tu napsze, to i tak bedzie pan mial wlasne bledne przekonanie. Bez włożenia rak w taki temat jak nauka nie ma pan szans zrozumie jak to wszystko jest ladnie poukladne (jednak podtrzymujac dyskusje potwerdza pan kolejna polska przyware).

Wie pan, Pazura w filmie "Chłopaki nie płaczą" powiedział: "Ja też zaufałem kiedyś takiej jednej, dałbym sobie za nią rękę uciąć. I co? I teraz, k***a, nie miałbym ręki" smiley

Zgadzam się z panem, że nie można znać się na wszystkim i wszystkiego wiedzieć. Nie usprawiedliwia nas to jednak w bezkrytycznym akceptowaniu wszystkiego, czym karmią nas "fachowcy". Sam pan chyba zdaje sobie sprawę, że choćby w samochodzie wystąpi jakaś banalna usterka, którą pan sam usunąłby w ciągu paru minut, gdyby pan wiedział jak to zrobić. Pojedzie pan do mechanika, a ten wymieni panu pół silnika.
Dobrze jest wiedzieć choć trochę z różnych dziedzin, albo wiedzieć, gdzie w razie czego znaleźć potrzebne informacje


Jak cos jest od wszystkiego to jest do niczego. Cos takiego jak omnibus w obecnych czasach nie ma racji bytu.

Niestety, tutaj popełnia pan bardzo poważny błąd metodyczny - odrzuca pan bardzo istotną część układanki, która nie pasuje do pańskiej teorii. To nie jest naukowe podejście, proszę pana.


Spekulacje nie sa naukowe. Zdjecia tez nie. To zwykle ladne obrazki bez wartosci merytorycznej. Zwykla forma reklamy jaka mozna spotkać na ulicach. To tak jak miec skad chemiczny jogurtu i twierdzić ze jest smaczny widzac jego zdjecie. Ja patrze na to pierwsze pan na drugie. Wnioski pozostawiam ewentualnym czytelnikom.

I tu pan uzasadnił od strony naukowca, w jaki sposób można zrealizować taki przekręt jak loty na Księżyc. Naukowcy "kupili" materiał skalny, reszta "kupiła" zdjęcia. I jakoś uczone umysły nie zaprzątają sobie głowy tym, że jedno do drugiego pasuje jak wół do karety. A to przecież naukowcy powinni oświecać wiedzą resztę społeczeństwa. A co robią? Pan przecież stwierdza wprost, że nie ma dla pana znaczenia to, że zdjęcia pokazują fałszywy obraz Księżyca, że wypaczają jego rzeczywisty obraz. Pan, naukowiec mówi: Nie ma to znaczenia, że Amerykanie wciskają nam ciemnotę o Księżycu od prawie 40 lat. I pan uważa się za naukowca?


Kolejny raz laicyzm bije w oczy. Nie ma pan najmniejszego pojecia o tym co pan pisze. Co ma oznaczac "kupil material skalny"?. To sa rzeczy nie do sfałszowania. Wiek, sklad izotopowy, sklad mineralny, tekstura, to sa niepodważalne fundamenty. Tylko laik moze uwazac ze jest inaczej. Zdjecia mozna latwo sfalszowac. Tak spreparować skal zwaczajnie sie nie da.
Tak na marginesie: uwazam sie za naukowca. Staram sie nie wypowiadac o tym o czym nie mam bladego pojecia. Panu tez to radze. To inwestycja w przyszlosc.

Panie Andree, pan sobie stroi z nas żarty. Przecież loty na Księżyc były wydarzeniem przede wszystkim propagandowym i politycznym, a nie naukowym. Przecież chodziło przede wszystkim o dokopanie ZSRR, a nie o badania powierzchni Księżyca czy promieniowania słonecznego.


Nie wazne jaki byl cel tylko jaki byl skutek. Zaden zysk polityczny nie jest w stanie przyćmić zyskow od strony naukowej (tak zaciekle kwestionowanej przez pana pomimo braku elementarnej wiedz potrzebnej do weryfikacji calego stosu publikacji)

A kto na Ziemi ma odpowiednie pojazdy załogowe i rakiety nośne, żeby móc ponownie polecieć na Księżyc? Może pan wie coś na ten temat, bo z tego co ja wiem, na Ziemi nie ma obecnie takiego sprzętu.
....bla bla bla...
A pan mówi o obecnych technicznych możliwościach lotów na Księżyc. Nie istnieją.


To dosc zabawne ze w panskich wypowiedziach zawsze sa jakies mniej lub bardziej trafne proby zmiany tematu. We fragmencie ujętym przeze mnie jako 3xbla jest taki wlasnie kawalek. Na dodatek ni jak nie widze ustosunkowania sie do tego co napisalem. Podobnie w poprzedniej sekcji.
Nikt nie zaprzeczy ze kosmonautyka to nie jak wyjście do lodziarni. Ryzyko jest bylo i bedzie. Kosmonauci lecacy na Ksiezyc wiedziel ze to moze byc ich wyrok smierci ale stawka byla wielka. Jak bym mial mozliwosc to tez bym to zrobil. I nie chodzi o polityke a o to zeby zapisac sie w historii. Byc kims. Amerykanie robia co moga aby je zmniejszyć niebezpieczeństwo ale i tak wszystkiego uniknac sie nie da. Przeciez oni siedza na tonach cieklego tlenu i wodoru. Kazdy kto mial choc chwilke doczynienia z czystym tlenem wie jak to cholerstwo jest niebezpieczne. O wodorze nie wspomne. Porównanie promu do rakiety jest tak nietrafione ze nawet tak zatwardzaly zwolennik teorii spiskowych jak pan nie jest w stanie zaprzeczyć.
Edytowane przez Andree dnia 04-07-2007 16:41
 
Kazimierz
#8 Drukuj posta
Dodany dnia 04-07-2007 16:49
Główny administrator

Postów: 552
Data rejestracji: 16.10.06

Andree napisał/a:
Podczas czytania powyzszej odpowiedzi ubawilem sie po pachy Grin . Juz dawno nie mialem okazji czytac takiego jednokierunkowo nastawnionego myslenia. No coz fobie to typowa cecha naszego narodu.

Wie pan, odnoszę wrażenie, że dla pana sam fakt bycia naukowcem stanowi rękojmię pańskiej rzekomej nieomylności i posiadania ostatecznej racji w tematach, o których mówimy.

Zwyczajnie oniemialem. Jesli nie widzi pan zadnej roznicy to proponuje napisac CV do NASA z powyzszym stwierdzeniem. Oni tez chca sie posmiac.

Oni powodów do śmiechu nie mają. Co więcej, sami wygłaszają tezy, które mówiąc delikatnie, są niepoważne. Jakieś pół roku temu NASA ogłosiła oficjalnie, że do roku 2020 chce wysłać ludzi na Marsa. Pan jako naukowiec pewnie potraktuje to poważnie. Ale to jest tylko żałosny koncert życzeń i nic więcej.

Nie wiem dlaczego jest panu przykro z tego powodu.


To taka forma ironii Wink

Myślałem, że z mojej strony to będzie łatwy żart Grin Ale nieważne.

Nauka o rozszczepianiu atomów miala zademonstrowac uwalnianie olbrzymich ilosci energii. Nie wazne co ta energia robi. Fak jest faktem. Jak dla mnie i bomba i reaktor sa doskonalym przykladem do teoretycznych zalozen. Nie ma to jednak nic wspolnego z tym co napisalem. Kolejny raz brak zrozumienia czytanego tekstu.

To pan raczej nie chce zrozumieć tego, że nauka była, jest i będzie narzędziem w ręku polityki i biznesu. Pan może dokonać epokowych odkryć mogących uratować ludzkość od zguby, ale będą one mogły zostać zastosowane zgodnie z przeznaczeniem tylko wtedy, gdy przyniesie to korzyści polityczne i gospodarcze. Nie wcześniej.

Wyszlo najaw??. Tak?? No to sie zweryfikowalo.

Jasne. A przy okazji kilku tytularnych naukowców wyszło na naiwniaków, bo dali się nabrać na ten numer. Więc jak pan widzi, naukowcy nie mają wyłączności na nieomylność - ich też daje się wrobić, i to na ich własnym naukowym podwórku.

To nie babki z piasku ale z panskiej retoryki wynika jasno ze nie wazne co tu napsze, to i tak bedzie pan mial wlasne bledne przekonanie. Bez włożenia rak w taki temat jak nauka nie ma pan szans zrozumie jak to wszystko jest ladnie poukladne (jednak podtrzymujac dyskusje potwerdza pan kolejna polska przyware).

Ładnie poukładane Smile Co takiego jest ładnie poukładane? Nauka? Gdyby tak było, to nie byłoby wyrzucania gigantycznych pieniędzy na chybione pomysły, a wszystkie naukowe przedsięwzięcia byłyby realizowane szybko i sprawnie. Jakby cała ta machina była tak genialna jak pan uważa, to z góry można byłoby określić metodami naukowymi, w jakich kierunkach prowadzić badania, a z czym dać sobie spokój.

Jak cos jest od wszystkiego to jest do niczego. Cos takiego jak omnibus w obecnych czasach nie ma racji bytu.

Chyba nie wzywa pan elektryka, żeby panu wymienił spaloną żarówkę?

Spekulacje nie sa naukowe. Zdjecia tez nie. To zwykle ladne obrazki bez wartosci merytorycznej. Zwykla forma reklamy jaka mozna spotkać na ulicach. To tak jak miec skad chemiczny jogurtu i twierdzić ze jest smaczny widzac jego zdjecie. Ja patrze na to pierwsze pan na drugie. Wnioski pozostawiam ewentualnym czytelnikom.

Wie pan, mam coraz większe przekonanie, że pan nie jest żadnym naukowcem.
Kiedy Amerykanie wysłali na Marsa lądowniki (Spirit, Opportunity), to z wielką niecierpliwością czekali na zdjęcia, jakie te lądowniki prześlą na Ziemię. Zachwycali się nimi, oglądali na wszystkie strony, badali, wyciągali wnioski, analizowali ukształtowanie terenu, barwę chmur, barwę powierzchni - dosłownie wszystko. A dla pana jako naukowca zdjęcia z Księżyca są bez wartości. No cóż...

Kolejny raz laicyzm bije w oczy. Nie ma pan najmniejszego pojecia o tym co pan pisze. Co ma oznaczac "kupil material skalny"?. To sa rzeczy nie do sfałszowania. Wiek, sklad izotopowy, sklad mineralny, tekstura, to sa niepodważalne fundamenty. Tylko laik moze uwazac ze jest inaczej. Zdjecia mozna latwo sfalszowac. Tak spreparować skal zwaczajnie sie nie da.

Przecież Księżyc powstał z tej samej materii co Ziemia. Jakie więc mogą być różnice pomiędzy materią ziemską a księżycową, których nie dałoby się wytworzyć w ziemskich warunkach?

Tak na marginesie: uwazam sie za naukowca. Staram sie nie wypowiadac o tym o czym nie mam bladego pojecia. Panu tez to radze. To inwestycja w przyszlosc.

Niech się pan nie obraża na to co powiem. Koniom często zakłada się specjalne klapki na oczy, żeby widziały tylko na wprost. Dzięki temu na przykład nie płoszą się, kiedy z tyłu zbliża się do nich duży samochód. Nie rozpraszają się też przy pracy w polu - kierunek na wprost i naprzód. Nie przeszkadza im zbytnio to, że widzą tylko mały wycinek rzeczywistości, prawdopodobnie nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Przyjmują to jako stan normalny.

Nie wazne jaki byl cel tylko jaki byl skutek. Zaden zysk polityczny nie jest w stanie przyćmić zyskow od strony naukowej (tak zaciekle kwestionowanej przez pana pomimo braku elementarnej wiedz potrzebnej do weryfikacji calego stosu publikacji)

Cel był szczytny: zbudowanie bardzo wydajnego źródła energii. Skutek: celowe zrównanie z ziemią dwóch japońskich miast razem z mieszkańcami.
Zysk polityczny i propagandowy ewidentny.

Jakież to pańskim zdaniem są korzyści z rzekomych lotów na Księżyc? Zdjęć pan nie uznaje. A więc zostały tylko kamienie. I czego nowego, epokowego, dowiedział się pan z nich? Bo z toku pańskiego rozumowania odczytuję, to jest szczyt osiągnięć naukowych wynikający z tych misji. Tylko że pan jak widzę nie chce sobie zdawać kompletnie sprawy z tego, że te wszystkie naukowe osiągnięcia wynikające z tych kamieni były i są niczym w porównaniu z efektami politycznymi i propagandowymi w walce pomiędzy USA a ZSRR.

Nikt nie zaprzeczy ze kosmonautyka to jak wyjście do lodziarni. Ryzyko jest bylo i bedzie. Kosmonauci lecacy na Ksiezyc wiedziel ze to moze byc ich wyrok smierci ale stawka byla wielka. Jak bym mial mozliwosc to tez bym to zrobil. I nie chodzi o polityke a o to zeby zapisac sie w historii. Byc kims.

Ech, panie Andree... Dopiero co pan mówił, że żadne korzyści polityczne nie są w stanie przyćmić osiągnięć naukowych, a teraz pan mówi, że chciałby pan być po prostu sławny Smile W tym przypadku nauka przegrała z pańskim ego.

Porównanie promu do rakiety jest tak nietrafione ze nawet tak zatwardzaly zwolennik teorii spiskowych jak pan nie jest w stanie zaprzeczyć.

Nie zmienia to faktu, że prom na Księżyc nie doleci, a rakiet mogących dolecieć na Księżyc nie ma.
 
Kojan
#9 Drukuj posta
Dodany dnia 04-07-2007 18:10
Użytkownik

Postów: 7
Data rejestracji: 30.12.06

Witam,

Panie Andree,

Co prawda jestem laikiem, ale za to drobnym epizodem naukowym Smile, i wiedza doświadczalna mówi mi, że "prawdziwych" naukowców jest garstka, a reszta to zwykli rzemieślnicy (zresztą jak w każdej grupie zawodowej) uczestniczący w procesie "produkcji nauki" i często bezmyślnie powielający różne fakty. Dlatego należy podchodzić z pewną rezerwą do osób powołujących się na swój autorytet naukowca.

Nie można mówić, że jedne dowody (tu zdjęcia) można traktować z przymrużeniem oka, a pozostałe są OK. Takie stwierdzenie powinno wywołać u każdego człowieka przynajmniej lekką rezerwę w stosunku do głoszącego taką opinię. Zdjęcia z księżyca są jednym z elementów potwierdzających prawdziwość tej wyprawy, czy pan chce, czy nie. I muszą się obronić.
Dalczego w systemie prawnym, zdjęcia są dopuszczane jako dowody. Bo istnieją metody (naukowe) ich weryfikacji.
Ileż to eksperymentów fizycznych było utrwalonych na zdjęciach? Dlaczego je można traktować na poważnie?

A jeśli chodzi o spekulacje, gdzie byłaby nauka dzisiaj gdyby nie ludzka wyobraźnia, czyli i czasami właśnie spekulowanie?
Pozdr.
 
Andree
#10 Drukuj posta
Dodany dnia 04-07-2007 20:25
Użytkownik

Postów: 10
Data rejestracji: 25.06.07

Duzo tego sie nazbieralo wiec postaram sie to skompaktowac co w przypadku super administratora nie bedzie trudne.

Nietet ma pan racje panie Kojane. W stosunku do polsiej nauki mozna miec mnóstwo zastrzeżeń. Niestety jest skostniala i bardzo opiera sie na autorytetach. Dla tego pracuje dla innego panstwa. Teraz mam przynajmniej przyzwoita pensje, niewobrazalne mozliwosci badawcze i pokaźny budżet. Zupelnie inny swiat. Na zachodzie bycie autorytetem jest bardzo skomplikowane i jeden blad powoduje upadek z piedestalu. Armia mlodych i starych naukowcow tylko czeka na cos takiego. Zanim ktokolwiek wyjdzie z jakas innowacja i nie obejrzy odkrycia ze wszystkich mozliwych stron moze byc pewien ze ktos to zrobi za niego i bez wachania wytknie ewentualne bledy.

Co do zdjec to bede powtarzal do znudzenia. To jest co najwyżej ulatwienie dla dalszych analiz. Nic wiecej. Wysylajac robota srawa jest troche inna. Czlowiek siedzacy za sterami musi mieć przynajmniej porównywalne możliwości co astronauta. Kamera to praktycznie jedyny sposob na nawigacje ale nie zmiena to faktu ze to tylko pomoc. Caly sens w tym zeby doprowadzic spektrometry/wysiegniki itp w odpowiednie miejsce aby mogly wykonac powierzone im zadanie.

Laik uwaza zdjecia za najwazniejesze bo w sumie najlatwiej je zrozumiec. Jak ktos dostanie rozklad izotopu tlenu 18 w ortopiroxenach nie bedzie wiedzial co to w ogóle jest. Szarego czlowieka nie obchodzi to ile ktos wydal kasy na to zeby przywiesc troche kamieni zeby je przeanalizowac. Ladne obrazki to jest to co chce. Tak jak napisalem wczesniej. Nic wiecej nic mniej. Dla tego zdjecia nie sa zadnym dowodem. W pare minut dobry grafik moze zestawic pare zdjec w PS-ie. W powyzszej dyskusji nie ma ani jednego odniesienia do mojej argumentacji z bardzo prostej przyczyny. Falszowanie zdjec jest trywialne ale jak wytlumaczyc setki kilogramow skal o parametrach (zeby sie nie powtarzac) niespotykalnych na ziemi?? Zwyczajnie sie nie da. W calej powyzszej dyskusji pan Kazimierz stara sie na poczatku pokazac ze wiem tyle co on a jak sie nie udalo to stwierdzil ze naukowcom nie mozna wierzyc bo maja ego jak Mt Everest. Proste jesli nie trywialne.
Spekulacje moga byc latwo pomylone z hipotezami, teoriami, ktore z czasem sie same weryfikuja.

Teraz czas na maraton przeinaczeń:

Wie pan, odnoszę wrażenie, że dla pana sam fakt bycia naukowcem stanowi rękojmię pańskiej rzekomej nieomylności i posiadania ostatecznej racji w tematach, o których mówimy.


Nigdy nie napisalem o tym ze jestem nie omylny. jestem zwyklym czlowiekiem wyksztalconym w tym kierunku. Napisalem dosc wyraznie ze z nas dwojga wiem wiecej na tematy planetologiczno-geologiczne. Kolejny raz przeinacza pan to co pisze.

Oni powodów do śmiechu nie mają. Co więcej, sami wygłaszają tezy, które mówiąc delikatnie, są niepoważne. Jakieś pół roku temu NASA ogłosiła oficjalnie, że do roku 2020 chce wysłać ludzi na Marsa. Pan jako naukowiec pewnie potraktuje to poważnie. Ale to jest tylko żałosny koncert życzeń i nic więcej.


To co dla pana jest koncertem życzeń jest dla osob testujacych obecnie silnik oriona niezlym przedsięwzięciem. Ciagle nie wiem jak oslonia statek przed promieniowaniem kosmicznym ale wierze ze cos wymysla (jest pare drog).

To pan raczej nie chce zrozumieć tego, że nauka była, jest i będzie narzędziem w ręku polityki i biznesu. Pan może dokonać epokowych odkryć mogących uratować ludzkość od zguby, ale będą one mogły zostać zastosowane zgodnie z przeznaczeniem tylko wtedy, gdy przyniesie to korzyści polityczne i gospodarcze. Nie wcześniej.


Czesciowo sie zgodze. Zastosowanie praktycznie jest czesto motorem napędowym dla nauki. Polityka jednak daje tylko kierunek, np: bomba atomowa, reaktor fuzyjny, ekologia. Naukowcy tylko wystawiaja rachunek i szacuja ile moze to potrwac. Nawet nie wie pan ile wynalazkow, udoskonalen, nowych materialow musi byc wynalezione zeby mogl pan kupic sobie nowy procesor. Zapewniem ze zadne z tych rzeczy nie pozna pan bo i zadnego porzytku dla konsumenta z nich nie ma. Typowym przykladem, jak bardzo sie pan myli, jest astronomia, ktora praktycznie generauje tylko zysk naukowy przy olbrzymich nakladach bez zysku politycznego i ekonomicznego (no chyba zeby liczyc zysk firm budujacych nowe obserwatoria/urzadzenia).

adnie poukładane smiley Co takiego jest ładnie poukładane? Nauka? Gdyby tak było, to nie byłoby wyrzucania gigantycznych pieniędzy na chybione pomysły, a wszystkie naukowe przedsięwzięcia byłyby realizowane szybko i sprawnie. Jakby cała ta machina była tak genialna jak pan uważa, to z góry można byłoby określić metodami naukowymi, w jakich kierunkach prowadzić badania, a z czym dać sobie spokój.


Typowe stwerdzenie politykow. Nauka to nie gra z cyklu civilisation. To ziemia nie znana. Jesli na 1000 bledow 1 daje realny krok do przodu to jest to rzecz godna docenienia. Zanim napisze sie projekt badawczy trzeba przekopac cala dostepna literature i sprawdzic czy ktos juz tego nie zrobil. Referenci decydujacy o przyznaniu grantu to starzy wyjadacze w temacie. Ich oszukac sie tak latwo nie da. Dla tego tak wazne jest usystematyzowanie wiedzy. ISI czy choćby science direct dokladnie to dostarczaja.

Chyba nie wzywa pan elektryka, żeby panu wymienił spaloną żarówkę?


Zapraszam do labu na pomiar powierzchni efektywnej szronu metanem w temperaturze ciekleo azotu w zakresie 0.01mbar do 9mbar. Chwilowo nie mam na to czasu a pomocna dlon zawsze sie przyda.

Jasne. A przy okazji kilku tytularnych naukowców wyszło na naiwniaków, bo dali się nabrać na ten numer. Więc jak pan widzi, naukowcy nie mają wyłączności na nieomylność - ich też daje się wrobić, i to na ich własnym naukowym podwórku.


Nie byli ostrozni. Ich problem.

Wie pan, mam coraz większe przekonanie, że pan nie jest żadnym naukowcem.
Kiedy Amerykanie wysłali na Marsa lądowniki (Spirit, Opportunity), to z wielką niecierpliwością czekali na zdjęcia, jakie te lądowniki prześlą na Ziemię. Zachwycali się nimi, oglądali na wszystkie strony, badali, wyciągali wnioski, analizowali ukształtowanie terenu, barwę chmur, barwę powierzchni - dosłownie wszystko. A dla pana jako naukowca zdjęcia z Księżyca są bez wartości. No cóż...


Jak pan doskonale wie zaloga z Darmstadt jeszcze nie miala okazji wyslac czlowieka na Marsa wiec robia co moga. Wszelkie zażalenia prosze składać do prof. T. Spohna z DLR. Resztę napisalem na poczatku.

Przecież Księżyc powstał z tej samej materii co Ziemia. Jakie więc mogą być różnice pomiędzy materią ziemską a księżycową, których nie dałoby się wytworzyć w ziemskich warunkach?


A no wlasnie nie. Wedlug obecnej teori Kisiezyc powstal we wczesnym stadium formacji Ziemi poprzez kolizje z planetoida o wielksci zblizonej do Marsa. Kolizja miala doprowadzic do zdarcia zdyferencjonowanej juz gornej warstwa litosfery co tlumaczy zubożenie skal ksiezycowach w ciezkie pierwiastki. Sa inne teorie tlumaczace ten efekt ale obecnie pozyzsza wydaje sie byc najlepiej udokumentowana. Po akreacji ksiezyc podlegal tak jak Ziemia bardzo intensywnemu bombardowaniu przez mniejsze planetoidy (znana z calego ukladu slonecznego). Ziemia aktywnie geologicznie zatarla slady po tych wydarzeniach a Ksiezyc nie. Powstanie morz ksiezycowach pokazuje zachodzaca dyferencjacje stopu do max andezytow wykrytych tylko w paru miejscach na powierzchni. Czas na Ksiezycu praktycznie stanal w miejscu gdy na Zemi nie. Ciagly recycling pierwiastkow i ich frakcjonowanie utworzyly bardzo specyficzny wzor bardzo odmienny od tego co jest na Ksiezycu. Podczas misji Apollo udalo sie zebrac roznorodne wiekowo skaly pozwalajace na oszacowanie ewolucji ksiezyca i tak jak pisalem na poczatku zaczepienia w czasie datowania powierzchni na podstawie ilosci impaktow.

Niech się pan nie obraża na to co powiem. Koniom często zakłada się specjalne klapki na oczy, żeby widziały tylko na wprost. Dzięki temu na przykład nie płoszą się, kiedy z tyłu zbliża się do nich duży samochód. Nie rozpraszają się też przy pracy w polu - kierunek na wprost i naprzód. Nie przeszkadza im zbytnio to, że widzą tylko mały wycinek rzeczywistości, prawdopodobnie nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Przyjmują to jako stan normalny.


Lepiej bym tego nie ujal panie Kazimierzu...

Cel był szczytny: zbudowanie bardzo wydajnego źródła energii. Skutek: celowe zrównanie z ziemią dwóch japońskich miast razem z mieszkańcami.
Zysk polityczny i propagandowy ewidentny.


Kolejny raz manipulacja faktami. Tak jak napisalem. Fizycy pracujacy przy rozszczepianiu atomow nie mysleli o wydajnym źródle energii. Uwalnianie energii podczas rozpadu jest fascynujace samo z siebie. Politycy i wojskowi zobaczyli w tym bombe i naukowcy taka zmontowali. Ktos wymyslil ze mozna uzyskiwac z tego energie. Tez zrobili. Jednak prowadzanie tej galezi fizyki do bomby lub reaktora jest wyjątkowym uproszczeniem.

Jakież to pańskim zdaniem są korzyści z rzekomych lotów na Księżyc? Zdjęć pan nie uznaje. A więc zostały tylko kamienie. I czego nowego, epokowego, dowiedział się pan z nich? Bo z toku pańskiego rozumowania odczytuję, to jest szczyt osiągnięć naukowych wynikający z tych misji. Tylko że pan jak widzę nie chce sobie zdawać kompletnie sprawy z tego, że te wszystkie naukowe osiągnięcia wynikające z tych kamieni były i są niczym w porównaniu z efektami politycznymi i propagandowymi w walce pomiędzy USA a ZSRR.


Nie lubie sie powtarzac wiec proponuje przeczytanie ze zrozumieniem tego co juz wczesniej napisalem. Dla pana misje Apollo nie poza paroma fotkami nie przyniosly nic. Dla planetologow jest to jak kolebka zycia dla biologow.
Kazdy ma swoje priorytety. Mnie fascynuje odkrywanie nieznanych rzeczy. Pana, historia i polityka.

Ech, panie Andree... Dopiero co pan mówił, że żadne korzyści polityczne nie są w stanie przyćmić osiągnięć naukowych, a teraz pan mówi, że chciałby pan być po prostu sławny smiley W tym przypadku nauka przegrała z pańskim ego.


To raczej kwestia egzystencjalna. Kiedy idzie pan przez cmentarz i czyta nazwiska na nagrobkach, czy one cos panu mowia? Mi nie, to sa anonimowe osoby, ktore urodziły sie, zyly i umarly pozostawiajac po sobie nikly slad. Ja chce pozostawic po sobie cos co bedzie przydatne dla ludzi nawet jak mnie tu juz nie bedzie.
Sa trzy sposoby zeby byc zanym: polityka, rozrywka/sport i nauka. Tylko ta ostatnia pozostawia cos co pozwala rozwijac sie innym.

Nie zmienia to faktu, że prom na Księżyc nie doleci, a rakiet mogących dolecieć na Księżyc nie ma.


Prom nie jest zaprojektowany do tego. Saturn V byl.
Edytowane przez Andree dnia 04-07-2007 20:36
 
Kazimierz
#11 Drukuj posta
Dodany dnia 06-07-2007 09:58
Główny administrator

Postów: 552
Data rejestracji: 16.10.06

Andree napisał/a:
Laik uwaza zdjecia za najwazniejesze bo w sumie najlatwiej je zrozumiec. Jak ktos dostanie rozklad izotopu tlenu 18 w ortopiroxenach nie bedzie wiedzial co to w ogóle jest. Szarego czlowieka nie obchodzi to ile ktos wydal kasy na to zeby przywiesc troche kamieni zeby je przeanalizowac. Ladne obrazki to jest to co chce. Tak jak napisalem wczesniej. Nic wiecej nic mniej. Dla tego zdjecia nie sa zadnym dowodem. W pare minut dobry grafik moze zestawic pare zdjec w PS-ie.

Dziwne rzeczy nam pan tu prawi. Skoro zdjęcia nie są dla pana żadnym istotnym dowodem naukowym z racji łatwości ich fałszowania, to dla pana na przykład astronomia pewnie nie jest żadną nauką z racji tego, że ogromna część materiału badawczego to są właśnie zdjęcia. Kilkaset milionów dolarów, a do tej pory to może już nawet ponad miliard, wydano na zbudowanie, wyniesienie na orbitę, naprawy i utrzymanie teleskopu Hubbla po to właśnie, żeby robił zdjęcia. Powstają nowe obserwatoria astronomiczne, budowane są nowe teleskopy. Czym to jest dla pana?

W powyzszej dyskusji nie ma ani jednego odniesienia do mojej argumentacji z bardzo prostej przyczyny. Falszowanie zdjec jest trywialne ale jak wytlumaczyc setki kilogramow skal o parametrach (zeby sie nie powtarzac) niespotykalnych na ziemi?? Zwyczajnie sie nie da. W calej powyzszej dyskusji pan Kazimierz stara sie na poczatku pokazac ze wiem tyle co on a jak sie nie udalo to stwierdzil ze naukowcom nie mozna wierzyc bo maja ego jak Mt Everest. Proste jesli nie trywialne.
Spekulacje moga byc latwo pomylone z hipotezami, teoriami, ktore z czasem sie same weryfikuja.

Niestety, w swoim rozumowaniu nie udowadnia pan niczego. Niewygodne fakty w postaci zdjęć odrzuca pan uznając, że pana nie obchodzą. Nie potrafi pan uzasadnić, dlaczego skoro rzeczywiste zdjęcia rzekomo nie wyszły zbyt ładnie, nie opublikowano ich po to, żeby pokazać jak naprawdę wygląda Księżyc. Zapewne nie będzie pan też znał odpowiedzi na pytanie, dlaczego amerykańscy astronauci zrobili tysiące zdjęć, wśród których nie ma ani jednego zdjęcia Księżycowego nieba - a wykonanie takich zdjęć byłoby banalnie proste.

Nigdy nie napisalem o tym ze jestem nie omylny. jestem zwyklym czlowiekiem wyksztalconym w tym kierunku. Napisalem dosc wyraznie ze z nas dwojga wiem wiecej na tematy planetologiczno-geologiczne. Kolejny raz przeinacza pan to co pisze.

Kompletnie nie wynika z tego, że Amerykanie rzeczywiście byli na Księżycu. Pańska wiedza może panu posłużyć co najwyżej do stwierdzenia, że te kamienie ewentualnie rzeczywiście pochodzą z Księżyca, ale na pewno nie da panu absolutnie pewnej odpowiedzi na to, w jaki sposób trafiły na Ziemię.

To co dla pana jest koncertem życzeń jest dla osob testujacych obecnie silnik oriona niezlym przedsięwzięciem. Ciagle nie wiem jak oslonia statek przed promieniowaniem kosmicznym ale wierze ze cos wymysla (jest pare drog).

Silnik... Testują... I jest to dla pana naukowa przesłanka, że rzeczywiście wylądują na Marsie do 2020 roku? Jakby pan powiedział: "testują moduł załogowy" albo "testują rakietę nośną", to mógłbym się z panem zgodzić, że może się wyrobią. Ale na samym silniku daleko nie polecą.

Typowym przykladem, jak bardzo sie pan myli, jest astronomia, ktora praktycznie generauje tylko zysk naukowy przy olbrzymich nakladach bez zysku politycznego i ekonomicznego (no chyba zeby liczyc zysk firm budujacych nowe obserwatoria/urzadzenia).

No właśnie, powtórzę tu, że właśnie astronomia w dużej mierze opiera się na materiale zdjęciowym, którego pan nie uznaje.
Co do zysków politycznych z astronomii to nasza cywilizacja jeszcze nie osiągnęła poziomu, przy którym takie zyski są możliwe - i kto wie, czy kiedykolwiek go osiągnie. Ale egipscy kapłani straszyli ciemny lud swoją rzekomą mocą, "wywołując" zaćmienie Słońca przez wykorzystanie swojej wiedzy astronomicznej i umiejętności psychologicznej manipulacji "niewtajemniczonymi".

Chyba nie wzywa pan elektryka, żeby panu wymienił spaloną żarówkę?

Zapraszam do labu na pomiar powierzchni efektywnej szronu metanem w temperaturze ciekleo azotu w zakresie 0.01mbar do 9mbar. Chwilowo nie mam na to czasu a pomocna dlon zawsze sie przyda.

Twierdzi pan, że pomiar "powierzchni efektywnej szronu metanem w temperaturze ciekleo azotu w zakresie 0.01mbar do 9mbar" jest równie prosty jak wymiana żarówki? Wink

Wie pan, mam coraz większe przekonanie, że pan nie jest żadnym naukowcem.
Kiedy Amerykanie wysłali na Marsa lądowniki (Spirit, Opportunity), to z wielką niecierpliwością czekali na zdjęcia, jakie te lądowniki prześlą na Ziemię. Zachwycali się nimi, oglądali na wszystkie strony, badali, wyciągali wnioski, analizowali ukształtowanie terenu, barwę chmur, barwę powierzchni - dosłownie wszystko. A dla pana jako naukowca zdjęcia z Księżyca są bez wartości. No cóż...

Jak pan doskonale wie zaloga z Darmstadt jeszcze nie miala okazji wyslac czlowieka na Marsa wiec robia co moga. Wszelkie zażalenia prosze składać do prof. T. Spohna z DLR. Resztę napisalem na poczatku.

No dobrze, ale jak to się ma do rzekomej naukowej nieprzydatności zdjęć?

A no wlasnie nie. Wedlug obecnej teori Kisiezyc powstal we wczesnym stadium formacji Ziemi poprzez kolizje z planetoida o wielksci zblizonej do Marsa.

A no właśnie, "według obecnej teorii". Jutro jakiś naukowiec obali obecną teorię i te kamienie z Księżyca okażą się na przykład zwykłym odwiertem z dużej głębokości z jakiejś kopalni.

Istnieje teoria Wielkiego Wybuchu tłumacząca sposób, w jaki powstał Wszechświat. Problem w tym, że jest to jedynie teoria, która najlepiej tłumaczy większość zjawisk, jakie obserwuje się we Wszechświecie. Ale nie tłumaczy ich wszystkich. Są zjawiska, których ta teoria niestety nie tłumaczy, a jest uznawana tylko z tego powodu, że na razie nie ma dla niej odpowiednio dobrej alternatywy.

Kolizja miala doprowadzic do zdarcia zdyferencjonowanej juz gornej warstwa litosfery co tlumaczy zubożenie skal ksiezycowach w ciezkie pierwiastki. Sa inne teorie tlumaczace ten efekt ale obecnie pozyzsza wydaje sie byc najlepiej udokumentowana.

A dlaczego w takim razie Księżyc ma znacznie mniejszą gęstość niż Ziemia?

Kolejny raz manipulacja faktami. Tak jak napisalem. Fizycy pracujacy przy rozszczepianiu atomow nie mysleli o wydajnym źródle energii. Uwalnianie energii podczas rozpadu jest fascynujace samo z siebie.

Wie pan co, przedstawia pan tu naukowców działających jak małe dzieci dla zabawy - odkrycia są fajne! Spróbujemy rozczepić atom, i zobaczymy co z tego będzie. Powinna być fajna zabawa - ach, jakie to fascynujące!
Tacy są naukowcy? Jak zatem mogą służyć ludzkości swoją wiedzą, mając na pierwszym planie własne zafascynowanie tym co robią? Tak pan to napisał, jakby poza tą fascynacją nauką cały świat dla nich nie istniał.

Ktos wymyslil ze mozna uzyskiwac z tego energie.

Pani Andree, pan jako naukowiec kompletnie mija się z naukową prawdą. Przecież na temat wielkości energii uwalnianych w czasie rozpadu atomów było wiadomo znacznie wcześniej. To dlatego naukowcy, za "prikazem" polityków, wzięli się za budowę bomby atomowej - dokładnie wiedzieli, w jakim celu ją budują i jakie będą tego skutki.

Nie lubie sie powtarzac wiec proponuje przeczytanie ze zrozumieniem tego co juz wczesniej napisalem. Dla pana misje Apollo nie poza paroma fotkami nie przyniosly nic. Dla planetologow jest to jak kolebka zycia dla biologow.
Kazdy ma swoje priorytety. Mnie fascynuje odkrywanie nieznanych rzeczy. Pana, historia i polityka.

To nie naukowcy dali sygnał do wyścigu na Księżyc, ale politycy. A tu już wkraczamy na teren, gdzie niestety wszystkie chwyty są dozwolone i stosowane, z agresywną propagandą i praniem mózgów na czele.

To raczej kwestia egzystencjalna. Kiedy idzie pan przez cmentarz i czyta nazwiska na nagrobkach, czy one cos panu mowia? Mi nie, to sa anonimowe osoby, ktore urodziły sie, zyly i umarly pozostawiajac po sobie nikly slad. Ja chce pozostawic po sobie cos co bedzie przydatne dla ludzi nawet jak mnie tu juz nie bedzie.
Sa trzy sposoby zeby byc zanym: polityka, rozrywka/sport i nauka. Tylko ta ostatnia pozostawia cos co pozwala rozwijac sie innym.

Nie panie Andree, to nie jest kwestia egzystencjalna - to kwestia filozofii życia.
Pan chce pomników dla siebie - ma pan takie prawo. Tylko niech pan wcześniej jednak czegoś dobrego i odkrywczego w nauce dokona.
I niech pan nie buduje nowej bomby termojądrowej tłumacząc, że nie wiedział pan, że to ma taką siłę.

Prom nie jest zaprojektowany do tego. Saturn V byl.

Tylko czy rzeczywiście poleciał na Księżyc...
 
Andree
#12 Drukuj posta
Dodany dnia 06-07-2007 20:21
Użytkownik

Postów: 10
Data rejestracji: 25.06.07

A juz myslalem ze koniec piatku bedzie malo ciekawy ;):D

Dziwne rzeczy nam pan tu prawi. Skoro zdjęcia nie są dla pana żadnym istotnym dowodem naukowym z racji łatwości ich fałszowania, to dla pana na przykład astronomia pewnie nie jest żadną nauką z racji tego, że ogromna część materiału badawczego to są właśnie zdjęcia. Kilkaset milionów dolarów, a do tej pory to może już nawet ponad miliard, wydano na zbudowanie, wyniesienie na orbitę, naprawy i utrzymanie teleskopu Hubbla po to właśnie, żeby robił zdjęcia. Powstają nowe obserwatoria astronomiczne, budowane są nowe teleskopy. Czym to jest dla pana?


:) Obserwacje w swietle widzialnym byly na porzadku dziennym do pocz. XX w jak sie nie myle. Teraz panie Kazimierzu zadko kto opiera sie tylko na tak waskim zakrese spektralnym. To co pan nazywa zdjeciami to obrazki robione dla tak zwanego tlumu (sam mam pare na scianie, wygladja swietnie). Obecnie astronomia to cyferki. Proponuje lekture jakiejkolwiek publikacji z tej dziedziny. Praktycznie jedynym odstępstwem od tego sa misje Marsjańskie ale i tam bez IR, laserowej altymetri, detektora neutronow, reflektometri i radaru obrazki sa nic nieznaczacymi obrazkami. Za duzo mozliwych interpretacji.

Niestety, w swoim rozumowaniu nie udowadnia pan niczego. Niewygodne fakty w postaci zdjęć odrzuca pan uznając, że pana nie obchodzą. Nie potrafi pan uzasadnić, dlaczego skoro rzeczywiste zdjęcia rzekomo nie wyszły zbyt ładnie, nie opublikowano ich po to, żeby pokazać jak naprawdę wygląda Księżyc. Zapewne nie będzie pan też znał odpowiedzi na pytanie, dlaczego amerykańscy astronauci zrobili tysiące zdjęć, wśród których nie ma ani jednego zdjęcia Księżycowego nieba - a wykonanie takich zdjęć byłoby banalnie proste.


Nie dam sie wciagnac w spekulacje.

Kompletnie nie wynika z tego, że Amerykanie rzeczywiście byli na Księżycu. Pańska wiedza może panu posłużyć co najwyżej do stwierdzenia, że te kamienie ewentualnie rzeczywiście pochodzą z Księżyca, ale na pewno nie da panu absolutnie pewnej odpowiedzi na to, w jaki sposób trafiły na Ziemię.


A sa inne sposoby?? Meteoryty odpadaja, UFO pewnie tez.

Silnik... Testują... I jest to dla pana naukowa przesłanka, że rzeczywiście wylądują na Marsie do 2020 roku? Jakby pan powiedział: "testują moduł załogowy" albo "testują rakietę nośną", to mógłbym się z panem zgodzić, że może się wyrobią. Ale na samym silniku daleko nie polecą.


W tym duecie to ja robie za optymiste :)

Twierdzi pan, że pomiar "powierzchni efektywnej szronu metanem w temperaturze ciekleo azotu w zakresie 0.01mbar do 9mbar" jest równie prosty jak wymiana żarówki? smiley


Jak sie wie co robic to troche tak ale potrzeba na to ok 1,5h co przy zarowkach jest zadkoscia. Poza tym to byla aluzja to uproszczonej analogi z panskich wypowiedzi.

A dlaczego w takim razie Księżyc ma znacznie mniejszą gęstość niż Ziemia?


Rozumiem ze dyferencjacja to moze byc obce slowo. Oznacza to nic innego jak grawitacyjna segregacja ciezszych atomow od lżejszych (W przypadku zalozenia Ziemi jako całkowicie stopionej co zdaje sie byc potwierdzone przy porownaniu skladu chondrytów (meteorytow) do skal skorupy). Reszty chyba nie musze dodawac bo jest oczywista, prawda?

Pobierz kod źródłowy  Kod źródłowy
No dobrze, ale jak to się ma do rzekomej naukowej nieprzydatności zdjęć?




Odpowiedz jest paręnaście linijek wyzej kiedy pisze o misjach marsjanskich (do listy metod trzeba dodac spektrometr mossbauera). A z poprzedniego posta potworze (czego nie lubie ale widze ze pan to zupełnie pominął): Obrazki to zwykla forma reklamy jaka mozna spotkać na ulicach. To tak jak miec skad chemiczny jogurtu ale twierdzić ze jest smaczny patrzac na jego zdjecie. Ja patrze na to pierwsze pan na drugie.

Wie pan co, przedstawia pan tu naukowców działających jak małe dzieci dla zabawy - odkrycia są fajne! Spróbujemy rozczepić atom, i zobaczymy co z tego będzie. Powinna być fajna zabawa - ach, jakie to fascynujące!
Tacy są naukowcy? Jak zatem mogą służyć ludzkości swoją wiedzą, mając na pierwszym planie własne zafascynowanie tym co robią? Tak pan to napisał, jakby poza tą fascynacją nauką cały świat dla nich nie istniał.


No coz :) . Przytocze tu mala anegdotę, która uslyszalem pare miesiecy temu we Francji na pewnym kursie: "Do momentu zdetonowania pierwszej bomby atomowej fizycy nie mieli bladego pojecia jaka moc naprawde moze wyzwolic bomba (to fakt). Szacowano ze moc moze byc wystarczająca od zrównania średniej wielkości miasta, przez zachodnie wybrzeże Ameryki Pn do rozwalenia Ziemi". W tym momencie z sali padlo pytanie "To czemu zdetonowali ta bombę?" Odpowiedz była dość prosta do przewidzenia: "Byli ciekawi jaka odpowiedz jest prawidłowa". Widzi pan, panie Kazimierzu :) jeśli pan tego nie zrozumie to oznacza ze nie ma pan zaciecia naukowego i prawdopodobnie nigdy nie doceni tak bardzo abstrakcyjnego sposobu pojmowania swiata. Taki sposób myślenia jest doc powszechny wśród fizykow jakich znam. Podsumowywujac, fascynacja tematem swojej pracy w nauce to podstawa. To nie przekładanie papierów w biurze i odbębnianie 8h dziennie.

Pani Andree, pan jako naukowiec kompletnie mija się z naukową prawdą. Przecież na temat wielkości energii uwalnianych w czasie rozpadu atomów było wiadomo znacznie wcześniej.


Wlasnie w tym problem ze mieli tylko teoretyczne wyliczenia... . :) To tak w gwoli mijania sie z prawda panie Kazimierzu :)

To dlatego naukowcy, za "prikazem" polityków, wzięli się za budowę bomby atomowej - dokładnie wiedzieli, w jakim celu ją budują i jakie będą tego skutki.


Oczywiscie ze wiedzieli co robia. Inaczej by jej nie zbudowali prawda??

To nie naukowcy dali sygnał do wyścigu na Księżyc, ale politycy. A tu już wkraczamy na teren, gdzie niestety wszystkie chwyty są dozwolone i stosowane, z agresywną propagandą i praniem mózgów na czele.


W zaden sposob nie widze odniesienia do tego co napisalem.

Nie panie Andree, to nie jest kwestia egzystencjalna - to kwestia filozofii życia.
Pan chce pomników dla siebie - ma pan takie prawo. Tylko niech pan wcześniej jednak czegoś dobrego i odkrywczego w nauce dokona.
I niech pan nie buduje nowej bomby termojądrowej tłumacząc, że nie wiedział pan, że to ma taką siłę.


Pomniki to za duzo powiedziane. To sa rzeczy dla politykow i artystow. No chyba ze pan mysli o pomniku cmentarnym ale to kazdy predzej czy pozniej dostaje. Ja mysle o cytowaniach w ksiazkach i publikacjach.
Poza tym bomba termojadrowa juz dawno zostala zbudowana wiec jaki sens robic to ponownie.

Tylko czy rzeczywiście poleciał na Księżyc...


wedlug mnie tak :)
Edytowane przez Andree dnia 06-07-2007 20:23
 
Kazimierz
#13 Drukuj posta
Dodany dnia 06-07-2007 21:28
Główny administrator

Postów: 552
Data rejestracji: 16.10.06

Andree napisał/a:

Smile Obserwacje w swietle widzialnym byly na porzadku dziennym do pocz. XX w jak sie nie myle. Teraz panie Kazimierzu zadko kto opiera sie tylko na tak waskim zakrese spektralnym. To co pan nazywa zdjeciami to obrazki robione dla tak zwanego tlumu (sam mam pare na scianie, wygladja swietnie). Obecnie astronomia to cyferki. Proponuje lekture jakiejkolwiek publikacji z tej dziedziny. Praktycznie jedynym odstępstwem od tego sa misje Marsjańskie ale i tam bez IR, laserowej altymetri, detektora neutronow, reflektometri i radaru obrazki sa nic nieznaczacymi obrazkami. Za duzo mozliwych interpretacji.

Czyli twierdzi pan, że wszelkie informacje zbierane obecnie przez teleskopy, radioteleskopy i wszelkie inne urządzenia istnieją wyłącznie jako liczby? Że nikt nie robi i nie analizuje zdjęć - nieważne w jakim spektrum wykonanych?

A sa inne sposoby?? Meteoryty odpadaja, UFO pewnie tez.

Wie pan, ja myślę, że gdyby jakiemuś specjaliście, który nie widziałby skąd rzekomo pochodzą, dać te kamienie do zbadania, to obawiam się, że mógłby mieć problemy z określeniem miejsca ich pochodzenia i warunków, w których powstały.

W tym duecie to ja robie za optymiste Smile

Nie zmienia to faktu, że Amerykanie o lotach załogowych powyżej orbit wahadłowców mogą spokojnie zapomnieć na najbliższe dziesięciolecia.
Niepokoi mnie to, że pan jako naukowiec bierze te zapewnienia NASA za prawdziwe.

Rozumiem ze dyferencjacja to moze byc obce slowo. Oznacza to nic innego jak grawitacyjna segregacja ciezszych atomow od lżejszych (W przypadku zalozenia Ziemi jako całkowicie stopionej co zdaje sie byc potwierdzone przy porownaniu skladu chondrytów (meteorytow) do skal skorupy). Reszty chyba nie musze dodawac bo jest oczywista, prawda?

Nie, nie jest oczywista. Proszę wnieść kaganek nauki pod strzechy i wytłumaczyć mi to.

Odpowiedz jest paręnaście linijek wyzej kiedy pisze o misjach marsjanskich (do listy metod trzeba dodac spektrometr mossbauera). A z poprzedniego posta potworze (czego nie lubie ale widze ze pan to zupełnie pominął): Obrazki to zwykla forma reklamy jaka mozna spotkać na ulicach. To tak jak miec skad chemiczny jogurtu ale twierdzić ze jest smaczny patrzac na jego zdjecie. Ja patrze na to pierwsze pan na drugie.

Nadal nie odpowiedział pan na pytanie, dlaczego Amerykanie tyle się natrudzili ze zrobieniem zdjęć w studio zamiast pokazać te prawdziwe, które rzekomo zrobili na Księżycu.

No coz Smile . Przytocze tu mala anegdotę, która uslyszalem pare miesiecy temu we Francji na pewnym kursie: "Do momentu zdetonowania pierwszej bomby atomowej fizycy nie mieli bladego pojecia jaka moc naprawde moze wyzwolic bomba (to fakt). Szacowano ze moc moze byc wystarczająca od zrównania średniej wielkości miasta, przez zachodnie wybrzeże Ameryki Pn do rozwalenia Ziemi". W tym momencie z sali padlo pytanie "To czemu zdetonowali ta bombę?" Odpowiedz była dość prosta do przewidzenia: "Byli ciekawi jaka odpowiedz jest prawidłowa". Widzi pan, panie Kazimierzu Smile jeśli pan tego nie zrozumie to oznacza ze nie ma pan zaciecia naukowego i prawdopodobnie nigdy nie doceni tak bardzo abstrakcyjnego sposobu pojmowania swiata. Taki sposób myślenia jest doc powszechny wśród fizykow jakich znam. Podsumowywujac, fascynacja tematem swojej pracy w nauce to podstawa. To nie przekładanie papierów w biurze i odbębnianie 8h dziennie.

Mam nadzieję, że nie opiera pan swoich metod badawczych na anegdotach.

Pani Andree, pan jako naukowiec kompletnie mija się z naukową prawdą. Przecież na temat wielkości energii uwalnianych w czasie rozpadu atomów było wiadomo znacznie wcześniej.

Wlasnie w tym problem ze mieli tylko teoretyczne wyliczenia... . Smile To tak w gwoli mijania sie z prawda panie Kazimierzu Smile

Ale znali rząd wielkości energii, z jaką mają do czynienia.

Oczywiscie ze wiedzieli co robia. Inaczej by jej nie zbudowali prawda??

Zastosowali swoje odkrycie do celów militarnych, a pan tu cały czas mówi jak to nauka służy ludzkości, a naukowcy podejmują tyle wyrzeczeń, żeby mógł się dokonywać postęp. Wcale nie wygląda to tak różowo jak pan utrzymuje. Weźmy choćby lekarstwa - ile już było afer, szczególnie w USA, że dopuszczano do użytku lekarstwa, które po latach okazywały się zabójcze. No i wychodziło na jaw, kto, gdzie i za ile przymykał oczy, żeby firma mogła zarabiać kokosy.
Nie jest to wszystko tak pięknie poukładane w nauce, jak pan twierdzi.

To nie naukowcy dali sygnał do wyścigu na Księżyc, ale politycy. A tu już wkraczamy na teren, gdzie niestety wszystkie chwyty są dozwolone i stosowane, z agresywną propagandą i praniem mózgów na czele.

W zaden sposob nie widze odniesienia do tego co napisalem.

Jedni naukowcy pracują nad postępem, a inni dla polityków...

Poza tym bomba termojadrowa juz dawno zostala zbudowana wiec jaki sens robic to ponownie.

Nudne jak flaki z olejem, co nie? W takim razie proponuję, żeby pan zmienił bombę termojądrową w coś, co posłuży do rozwoju ludzkości, a nie do jej unicestwienia w imię fajnej zabawy, jak pan twierdzi.
 
Andree
#14 Drukuj posta
Dodany dnia 06-07-2007 23:24
Użytkownik

Postów: 10
Data rejestracji: 25.06.07

Czyli twierdzi pan, że wszelkie informacje zbierane obecnie przez teleskopy, radioteleskopy i wszelkie inne urządzenia istnieją wyłącznie jako liczby? Że nikt nie robi i nie analizuje zdjęć - nieważne w jakim spektrum wykonanych?


Brak czytania ze zrozumieniem sie klania.

Wie pan, ja myślę, że gdyby jakiemuś specjaliście, który nie widziałby skąd rzekomo pochodzą, dać te kamienie do zbadania, to obawiam się, że mógłby mieć problemy z określeniem miejsca ich pochodzenia i warunków, w których powstały.


Panskie obawy sa bezpodstawne. Specjalista na pierwszy rzut oka zauwazy ze dostarczone skaly sa dziwne. Po dokladniejszej analizie mineralogicznej bedzie jeszcze bardziej skonfundowany. Po glebszym zastanowieniu i paru dodatkowych analizach odpowiedz bedzie trafna. To co pan opisuje to dosc powszechnie stosowana metoda do niezaleznego analizowania probek. Nic nowatorskiego.

Nie, nie jest oczywista. Proszę wnieść kaganek nauki pod strzechy i wytłumaczyć mi to.


Prosze bardzo. Milego czytania (pare minut na googlach):
http://www.journals.uchicago.edu/AJ/journal/issues/v129n3/204215/204215.html

Ale znali rząd wielkości energii, z jaką mają do czynienia.


Dobre sobie Smile Jak pan okresla to slowem "znali" to powinien pan byc najwiekszym optymista na tej planecie.

Mam nadzieję, że nie opiera pan swoich metod badawczych na anegdotach.


Ta anegdota co przytoczylem to kawalek autnetycznego wywiadu z tworcami bomby atomowej. Sam nie pracuje w tej tematyce. Robie cos co moze najwyzej zmienic swiat na lepsze (Zeby calkowicie pana uspokoic to dodam ze bez zastosowan militarnych).

Zastosowali swoje odkrycie do celów militarnych, a pan tu cały czas mówi jak to nauka służy ludzkości, a naukowcy podejmują tyle wyrzeczeń, żeby mógł się dokonywać postęp. Wcale nie wygląda to tak różowo jak pan utrzymuje.


Nie zawsze da sie uszczesliwic cala ludzkosc, a tym bardziej nie kazdy wynalazek musi byc do celow pokojowych (choc zasadniczo bomba atomowa to paradoksalnie najbardziej pokojowa z broni jaka do tej pory opracowano-wszyscy maja swiadomosc co potrafi wiec nikt nie chce sie wychylic). Jednak kazde odkrycie poszerza wiedze. Bez wzgledu na to czy sie to panu podoba czy nie.
Na koniec kolejne przeinaczenie. Nie piszalem ze jest rozowo. Nauka to ciezki kawalek chleba i trzeba naprawde lubic co sie robi bo inaczej i nie ma rezultatow i czlowiek tylko sie meczy. Czesto pracuje po 10-12h dziennie ale ze lubie to co robie to nie marudze.

Weźmy choćby lekarstwa - ile już było afer, szczególnie w USA, że dopuszczano do użytku lekarstwa, które po latach okazywały się zabójcze. No i wychodziło na jaw, kto, gdzie i za ile przymykał oczy, żeby firma mogła zarabiać kokosy.
Nie jest to wszystko tak pięknie poukładane w nauce, jak pan twierdzi.


Chyba gorszego przykladu wybrac juz sie nie da. Ni jak sie to ma do poukladania nauki. Leki z zalozenia maja dzialanie poboczne (to tak jakby pan nie wiedzial). A niektóre sa w utajeniu przez lata. Wiedza o tym najlepiej kobiety biorące pigułki antykoncepcyjne. Zanim wyjedzie pan z tak marnym przykładem warto dwa razy pomyslec.

Jedni naukowcy pracują nad postępem, a inni dla polityków...


Jedno nie wyklucza drugiego. O roli polityki juz o tym pisalem. Szkoda ze ponownie musze to podkreslac.

Nudne jak flaki z olejem, co nie? W takim razie proponuję, żeby pan zmienił bombę termojądrową w coś, co posłuży do rozwoju ludzkości, a nie do jej unicestwienia w imię fajnej zabawy, jak pan twierdzi.


Przeszedl pan jakis kurs przeinaczania slowa pisanego?? Z tego co widze ocena byla by wzorowa.
Edytowane przez Andree dnia 06-07-2007 23:29
 
Kazimierz
#15 Drukuj posta
Dodany dnia 07-07-2007 21:39
Główny administrator

Postów: 552
Data rejestracji: 16.10.06

Panie Andree, pan unika konkretnych odpowiedzi.

Zapytałem pana, czy twierdzi pan, że obecnie w astronomii nie analizuje się zdjęć.

W dalszym ciągu nie odpowiedział pan, dlaczego Amerykanie nie pokazali tych prawdziwych zdjęć z Księżyca, o których pan powiedział, że miały tak fatalną jakość.

Ta anegdota co przytoczylem to kawalek autnetycznego wywiadu z tworcami bomby atomowej. Sam nie pracuje w tej tematyce. Robie cos co moze najwyzej zmienic swiat na lepsze (Zeby calkowicie pana uspokoic to dodam ze bez zastosowan militarnych).

Proszę napisać coś więcej o swojej pracy.

Nie zawsze da sie uszczesliwic cala ludzkosc, a tym bardziej nie kazdy wynalazek musi byc do celow pokojowych (choc zasadniczo bomba atomowa to paradoksalnie najbardziej pokojowa z broni jaka do tej pory opracowano-wszyscy maja swiadomosc co potrafi wiec nikt nie chce sie wychylic).

Ech, panie Andree. "Uzbrojmy się po zęby i będzie spokój na świecie" - i to mówi naukowiec.

Jednak kazde odkrycie poszerza wiedze. Bez wzgledu na to czy sie to panu podoba czy nie.

Tak. Niewątpliwie na przykład wiedza zebrana przez hitlerowców w czasie doświadczeń na więźniach obozów koncentracyjnych też poszerzyła naszą wiedzę. Czy takie podejście do rozwoju nauki jest pańskim zdaniem prawidłowe?

Weźmy choćby lekarstwa - ile już było afer, szczególnie w USA, że dopuszczano do użytku lekarstwa, które po latach okazywały się zabójcze. No i wychodziło na jaw, kto, gdzie i za ile przymykał oczy, żeby firma mogła zarabiać kokosy.
Nie jest to wszystko tak pięknie poukładane w nauce, jak pan twierdzi.

Chyba gorszego przykladu wybrac juz sie nie da. Ni jak sie to ma do poukladania nauki. Leki z zalozenia maja dzialanie poboczne (to tak jakby pan nie wiedzial). A niektóre sa w utajeniu przez lata. Wiedza o tym najlepiej kobiety biorące pigułki antykoncepcyjne. Zanim wyjedzie pan z tak marnym przykładem warto dwa razy pomyslec.

Proszę jeszcze raz przeczytać to co napisałem. Ze zrozumieniem, szczególnie drugie zdanie.

---

Dodane 10 lipca 2007 roku

I jeszcze coś w sprawie amerykańskich "osiągnięć" w technice lotów załogowych.

NASA kupiła od Rosjan kosmiczną toaletę

Agencja kosmiczna NASA zgodziła się zapłacić 19 mln dolarów za zbudowany przez Rosjan system kosmicznej toalety, przystosowany do działania w stanie nieważkości, dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

Przedstawiciele NASA przyznali, że cena, jak na toaletę, może wydawać się wygórowana, ale - jak obliczyli eksperci - jest to tańsze rozwiązanie niż konstruowanie własnego systemu.

- To jest podobne przedsięwzięcie do zbudowania oczyszczalni ścieków na Ziemi - powiedziała rzeczniczka NASA Lynnette Madison. Rosyjski system jest bowiem także miniaturową oczyszczalnią przerabiającą ścieki na wodę zdatną do picia. Ma być zainstalowany w amerykańskiej części stacji w roku 2008. W części rosyjskiej system już działa.

Zaletą rosyjskiego systemu jest to, że jest on podobny do funkcjonującej już na stacji toalety.

Modyfikacja jest niezbędna bowiem do roku 2009 załoga stacji ma być zwiększona z obecnych trzech od sześciu osób.

źródło: http://wiadomosci...,item.html
Edytowane przez Kazimierz dnia 10-07-2007 10:36
 
Andree
#16 Drukuj posta
Dodany dnia 10-07-2007 22:14
Użytkownik

Postów: 10
Data rejestracji: 25.06.07

Panie Andree, pan unika konkretnych odpowiedzi.

Zapytałem pana, czy twierdzi pan, że obecnie w astronomii nie analizuje się zdjęć.

W dalszym ciągu nie odpowiedział pan, dlaczego Amerykanie nie pokazali tych prawdziwych zdjęć z Księżyca, o których pan powiedział, że miały tak fatalną jakość.


Unikam podejmowania sie spekulacji. Raz to zrobilem wymyślając historyjke o zdjeciach kiepskiej jakosc, ktora pan najwrazniej kupil. Jest ona tak samo dobrze uzasadniona jak panska opowiesc o nieistniejącej misji Apollo. Zero dowodow tylko spekulacje.

Astronomia naturalnie, sila rzeczy, opiera sie na obrazach w roznych zakresach fal elektromagnetycznych. Pan jednak popelnia fundamentalny blad przyrownujac niemajace wiekszych informacji fotki z Ksiezyca (praktycznie poziomu turystycznego) do obrazow z którymi pracuja astronomowie. Nie spodziewam sie ze zobacz pan roznice ale tak to juz jest.

Proszę napisać coś więcej o swojej pracy.


CO2 clathrate hydrates

Ech, panie Andree. "Uzbrojmy się po zęby i będzie spokój na świecie" - i to mówi naukowiec.


Spodziewalem sie takiej odpowiedzi. Nie rozumie pan tego sposobu rozumienia.

Tak. Niewątpliwie na przykład wiedza zebrana przez hitlerowców w czasie doświadczeń na więźniach obozów koncentracyjnych też poszerzyła naszą wiedzę. Czy takie podejście do rozwoju nauki jest pańskim zdaniem prawidłowe?


Nie, nie jest ale nie neguje faktu poszerzania wiedzy. Poza tym nie sa to informacje ogolnie dostepne. Jesli ma pan do nich dojscie to gratuluje. Sadze ze rodziny ofiar byly by bardzo wdzieczne za informacje pomagajace ustalic winnych (jesli jeszcze zyja).

Proszę jeszcze raz przeczytać to co napisałem. Ze zrozumieniem, szczególnie drugie zdanie.


Przeczytalem i zrozumailem dobrze za pierwszym razem. Nie moge polemizowac z panska mania przesladowcza. Stad odpowiedz przedstawia najbardziej prawdopodobny scenariusz a nie to co pan sobie wyobraza.

NASA kupiła od Rosjan kosmiczną toaletę


Kolejny raz sie pan ośmiesza. Sadzi pan ze zaprojektowanie tolety dzialajacej w stanie zerowej grawitacji przy ograniczonej ilosci wody i miejsca jest takie trywialne?? To nie toi toi. Jesli Amerykanie mieliby projektowac system rownie wydajny co Rosyjski to kosztowalo by to ich mase czasu i srodkow, ktore tak moga sporzytkowac na bardziej bieżące cele.

Nie widze komentarza na temat artykułu o Ksiezycu. Jesli trzeba cos wytlumaczyc to sluze pomoca.
Edytowane przez Andree dnia 10-07-2007 22:16
 
Kazimierz
#17 Drukuj posta
Dodany dnia 11-07-2007 10:13
Główny administrator

Postów: 552
Data rejestracji: 16.10.06

Andree napisał/a:
Unikam podejmowania sie spekulacji. Raz to zrobilem wymyślając historyjke o zdjeciach kiepskiej jakosc, ktora pan najwrazniej kupil.

Pan się przecenia. Wcale nie jest pan pierwszy z tą teorią.

Astronomia naturalnie, sila rzeczy, opiera sie na obrazach w roznych zakresach fal elektromagnetycznych. Pan jednak popelnia fundamentalny blad przyrownujac niemajace wiekszych informacji fotki z Ksiezyca (praktycznie poziomu turystycznego) do obrazow z którymi pracuja astronomowie. Nie spodziewam sie ze zobacz pan roznice ale tak to juz jest.

Panie Andree, mówił pan o współczesnych możliwościach fałszowania zdjęć z użyciem komputerów. Tak samo można obecnie sfałszować zdjęcia z Księżyca, jak też zdjęcia nieba niezależnie od tego, w jakiej długości fal zostałyby wykonane. To jest pańskim zdaniem proste. Ponawiam więc moje pytanie: jaką pańskim zdaniem wartość naukową mają zdjęcia wykonane przez astronomów, skoro tak łatwo można je fałszować?

NASA kupiła od Rosjan kosmiczną toaletę

Kolejny raz sie pan ośmiesza. Sadzi pan ze zaprojektowanie tolety dzialajacej w stanie zerowej grawitacji przy ograniczonej ilosci wody i miejsca jest takie trywialne?? To nie toi toi. Jesli Amerykanie mieliby projektowac system rownie wydajny co Rosyjski to kosztowalo by to ich mase czasu i srodkow, ktore tak moga sporzytkowac na bardziej bieżące cele.

Panie Andree, cóż za odmiana! Jakież to skomplikowane urządzenie - kosmiczna ubikacja, prawda? Tak skomplikowane, że rzekomo najbardziej zaawansowane technologicznie państwo świata nie potrafi jej zrobić. Jak w takim razie udało im się zrobić coś takiego 40 lat temu i 6 razy polecieć z tym na Księżyc?
Tu pan widzi przy okazji, czym są opowiastki NASA o załogowym locie na Marsa do 2020 roku.

Nie widze komentarza na temat artykułu o Ksiezycu. Jesli trzeba cos wytlumaczyc to sluze pomoca.

Nie trzeba panie Andree, dziękuję. Jeżeli wytłumaczyłby mi pan to tak jak pan opisał swoją pracę, to szkoda naszego czasu.
 
Andree
#18 Drukuj posta
Dodany dnia 11-07-2007 19:55
Użytkownik

Postów: 10
Data rejestracji: 25.06.07

Pan się przecenia. Wcale nie jest pan pierwszy z tą teorią.


Doprawdy?? No to nie jestem jednym ktory nie wierzy w panskie spekulacje.

Panie Andree, mówił pan o współczesnych możliwościach fałszowania zdjęć z użyciem komputerów. Tak samo można obecnie sfałszować zdjęcia z Księżyca, jak też zdjęcia nieba niezależnie od tego, w jakiej długości fal zostałyby wykonane. To jest pańskim zdaniem proste. Ponawiam więc moje pytanie: jaką pańskim zdaniem wartość naukową mają zdjęcia wykonane przez astronomów, skoro tak łatwo można je fałszować?


Rozumiem ze ciezko panu zrozumiec czemu tak sie dzieje. Nie dziwie sie. Tu trzeba zaangazowac troche sposobu myslenia, ktore panu jest obce (jak widac po calej dyskusji). Otoz tak jak ja naciskałem na pana o zrozumienie roli skal księżycowych tak astronom nalegałby na zależności miedzy widmami w odpowiednich długościach fal a zjawiskami fizycznymi, które sie za tym kryja. Ponownie obraz to tylko przystanek do prawdziwych przyczyn. Jesli uwaza pan ze latwo sfalszowac dane tak zeby z kazdej strony wygladaly realistycznie pod wzgledem fizycznym to gratuluje naiwnosci. Co wiecej. Unikalnosc fałszerstwa zawsze rodzi szczególna ostrożność. Natura jest dosc monotonnie powtarzalna. Huraoptymizm zazwyczaj prowadzi prędzej czy pozniej do powaznych problemow.

Panie Andree, cóż za odmiana! Jakież to skomplikowane urządzenie - kosmiczna ubikacja, prawda? Tak skomplikowane, że rzekomo najbardziej zaawansowane technologicznie państwo świata nie potrafi jej zrobić. Jak w takim razie udało im się zrobić coś takiego 40 lat temu i 6 razy polecieć z tym na Księżyc?
Tu pan widzi przy okazji, czym są opowiastki NASA o załogowym locie na Marsa do 2020 roku.


Zupelnie nie rozumiem panskiej ironi. Lansuje sie pan na omnibusa a wypisuje pan teksty na poziomie przedszkolakach. Kolejny raz udowadnia pan tez ze czytanie ze zrozumieniem to cos dla pana zupelnie obcego.
Tu nie chodzi o samo 0G-WC. Takie urzadzenia sila rzeczy musza sie znajdowac w każdym pojezdzie przebywajacym w kosmosie dluzej niz pare godzin. Jakby pan czytal uwaznie to wyraznie w oryginalnym tekscie jest podkreślona rola odzyskiwania wody, ktora jest tak istotna jak tlen czy porzywienie. Pan jednak woli pominac ten drobny fakt glupio nabijajac sie z Amerykanow do ktorych zywi pan niewytłumaczalną awersje.

Co do zalogowego lotu na Marsa to mam wrażenie ze zupelnie sie pan nie orientuje co sie w ogole dzieje w tej sprawie. nawet do glowy mi nie przychodzi ze moglby pan swiadomie ignorowac informacje o postepie prac przygotowawczych. Dzis przeczytalem nastepujace artykuly:

http://www.space-travel.com/reports/ATK_Awarded_Contract_For_Orion_Launch_Abort_Motors_999.html
http://www.space-travel.com/reports/Rocket_Tests_Move_NASA_Closer_To_The_Lunar_Vision_999.html

Polecam.

Pobierz kod źródłowy  Kod źródłowy
Nie trzeba panie Andree, dziękuję. Jeżeli wytłumaczyłby mi pan to tak jak pan opisał swoją pracę, to szkoda naszego czasu.




Jako czlowiek obyty w wielu dziedzinach, wlaczajac wymiane zarowki, umie pan chyba wyszukiwac w internecie rozne wiadomosci?? Prawda?? Nawet w tak trywialnym miejscu jak Wikipedia (EN) klatraty CO2 czy bardzo popularne CH4 sa opisane calkiem przyzwoicie i rzeczowo. Ba nawet wiem kto to zrobil (dodam od razu ze nie jestem ta osoba). Dajac haslo motywuje pana do malych poszukiwan zeby nie ryzykowac stronniczosci z mojej strony. Pan jednak zachowuje sie jak 4latek, któremu nie dano cukierka. Mam coraz wieksze przekonanie ze cale pozowanie na wielkiego specjaliste to tylko zaslona dymna panskiej niewiedzy i ignorancji. Jest pan zupelnie zamkniety na jakiekolwiek nowe mysli zyjac w przeswiadczesniu wlasnej nieomylnosci. To nie jest sposób na poznawanie swiata.

Ignorując link do publikacji o Księżycu (jednej z wielu) zwyczajnie neguje pan fakty dla pana zupełnie niewygodne. Fakty, które sa oparte na poważnych i niepodważalnych danych. Nie do sfałszowania. Z taka postawa będzie pan dalej tkwił w miejscu ze swoja spekulacyjna historia kiedy swiat kroczy do przodu.
Edytowane przez Andree dnia 11-07-2007 20:00
 
Kazimierz
#19 Drukuj posta
Dodany dnia 12-07-2007 13:57
Główny administrator

Postów: 552
Data rejestracji: 16.10.06

Doprawdy?? No to nie jestem jednym ktory nie wierzy w panskie spekulacje.

Panie Andree, pan nie przeczytał dokładnie strony głównej, a co za tym idzie, pewnie też nie przeczytał pan tego co piszę w dziale Wstęp do strony - albo też nie bardzo pan to zrozumiał.
To o czym piszę jest tylko i wyłącznie moim poglądem na określone sprawy i nie jest moim celem przekonywanie kogokolwiek do mojego punktu widzenia. Dlaczego pan tego nie rozumie?

Rozumiem ze ciezko panu zrozumiec czemu tak sie dzieje. Nie dziwie sie. Tu trzeba zaangazowac troche sposobu myslenia, ktore panu jest obce (jak widac po calej dyskusji). Otoz tak jak ja naciskałem na pana o zrozumienie roli skal księżycowych tak astronom nalegałby na zależności miedzy widmami w odpowiednich długościach fal a zjawiskami fizycznymi, które sie za tym kryja. Ponownie obraz to tylko przystanek do prawdziwych przyczyn. Jesli uwaza pan ze latwo sfalszowac dane tak zeby z kazdej strony wygladaly realistycznie pod wzgledem fizycznym to gratuluje naiwnosci. Co wiecej. Unikalnosc fałszerstwa zawsze rodzi szczególna ostrożność. Natura jest dosc monotonnie powtarzalna. Huraoptymizm zazwyczaj prowadzi prędzej czy pozniej do powaznych problemow.

Panie Andree, a kto mówił o fałszowaniu danych? Pan zaczął o łatwości fałszowania zdjęć, a ja pana zapytałem o pański stosunek do zdjęć wykonywanych przez astronomów. O fałszowaniu danych pomiarowych nie było przecież mowy. Niechże pan się trzyma wątku.

Zupelnie nie rozumiem panskiej ironi. Lansuje sie pan na omnibusa a wypisuje pan teksty na poziomie przedszkolakach. Kolejny raz udowadnia pan tez ze czytanie ze zrozumieniem to cos dla pana zupelnie obcego.

Panie Andree, po raz kolejny kłania się brak przeczytania lub zrozumienia tego, co napisałem na stronie głównej.

Tu nie chodzi o samo 0G-WC. Takie urzadzenia sila rzeczy musza sie znajdowac w każdym pojezdzie przebywajacym w kosmosie dluzej niz pare godzin. Jakby pan czytal uwaznie to wyraznie w oryginalnym tekscie jest podkreślona rola odzyskiwania wody, ktora jest tak istotna jak tlen czy porzywienie. Pan jednak woli pominac ten drobny fakt glupio nabijajac sie z Amerykanow do ktorych zywi pan niewytłumaczalną awersje.

Niechże się pan uspokoi, panie Andree. Fakty są takie, że rzekomo najbardziej zaawansowane technologicznie i naukowo państwo świata nie jest w stanie zbudować takiego urządzenia. Mnie posądza pan o "niewytłumaczalną awersję" do Amerykanów, a sam nie potrafi pan przyznać, że Amerykanie jednak nie byli w stanie zbudować takiego urządzenia.
Podobna rzecz z silnikami rakietowymi RD-250 produkcji rosyjskiej, co do których Amerykanie byli przekonani jeszcze do początku lat 90-tych XX wieku, kiedy zobaczyli je na własne oczy, że ze względu na rozwiązania konstrukcyjne ich zbudowanie jest niemożliwe, a które to silniki Rosjanie zbudowali pod koniec lat 60-tych XX wieku.
A z innej beczki wspomnę o najlepszym na świecie fotelu katapultowym do myśliwców, też produkcji rosyjskiej. Ten fotel Amerykanie też chcieli kupić, bo uznali, że jest o wiele lepszy od ich własnych najlepszych rozwiązań. Ale z tego co wiem Rosjanie im go nie sprzedali.
Niech pan więc nie mitologizuje USA, bo jak widać w wielu dziedzinach są w tyle za tą rzekomo zacofaną Rosją.

Co do zalogowego lotu na Marsa to mam wrażenie ze zupelnie sie pan nie orientuje co sie w ogole dzieje w tej sprawie. nawet do glowy mi nie przychodzi ze moglby pan swiadomie ignorowac informacje o postepie prac przygotowawczych. Dzis przeczytalem nastepujace artykuly:

http://www.space-travel.com/reports/ATK_Awarded_Contract_For_Orion_Launch_Abort_Motors_999.html
http://www.space-travel.com/reports/Rocket_Tests_Move_NASA_Closer_To_The_Lunar_Vision_999.html

Polecam.

No i co dla pana wynika z tych artykułów? Na jakich informacjach zawartych w tych artykułach opiera pan stwierdzenie, że Amerykanie do roku 2020 wylądują na Marsie?

Jako czlowiek obyty w wielu dziedzinach, wlaczajac wymiane zarowki, umie pan chyba wyszukiwac w internecie rozne wiadomosci?? Prawda?? Nawet w tak trywialnym miejscu jak Wikipedia (EN) klatraty CO2 czy bardzo popularne CH4 sa opisane calkiem przyzwoicie i rzeczowo. Ba nawet wiem kto to zrobil (dodam od razu ze nie jestem ta osoba). Dajac haslo motywuje pana do malych poszukiwan zeby nie ryzykowac stronniczosci z mojej strony. Pan jednak zachowuje sie jak 4latek, któremu nie dano cukierka. Mam coraz wieksze przekonanie ze cale pozowanie na wielkiego specjaliste to tylko zaslona dymna panskiej niewiedzy i ignorancji. Jest pan zupelnie zamkniety na jakiekolwiek nowe mysli zyjac w przeswiadczesniu wlasnej nieomylnosci. To nie jest sposób na poznawanie swiata.

Ignorując link do publikacji o Księżycu (jednej z wielu) zwyczajnie neguje pan fakty dla pana zupełnie niewygodne. Fakty, które sa oparte na poważnych i niepodważalnych danych. Nie do sfałszowania. Z taka postawa będzie pan dalej tkwił w miejscu ze swoja spekulacyjna historia kiedy swiat kroczy do przodu.

Nie jestem omnibusem, nie kreuję się też na niego. Kłania się po raz kolejny nieprzeczytanie lub niezrozumienie tego, co napisałem na stronie głównej.

Panie Andree, pan chce mi pokazać coś, o czym ja wiem - to, że naukowcy (a przynajmniej ich część) twierdzą, że te skały rzeczywiście pochodzą z Księżyca. Ale nie tego dotyczy większość moich opracowań odnośnie Księżyca, ale dotyczą one niezgodności znajdujących się na zdjęciach. Pan mi zarzuca brak umysłowej otwartości, a kiedy poprosiłem pana o pańskie zdanie choćby w temacie dlaczego Amerykanie nie opublikowali prawdziwych zdjęć, pan ucieka od tematu twierdząc, że spekulacjami pan się nie zajmuje. A czy własne zdanie pan ma, czy też to oficjalna nauka wyręcza pana w myśleniu?
Loty na Księżyc to nie komiks, ale wielowymiarowa układanka składająca się z ogromnej liczby elementów, które powinny tworzyć spójną całość. Pan wziął jeden z tych elementów i nie patrząc na inne stwierdził pan, że skoro ten jeden, wyrwany z całości element jest rzekomo w porządku, to cała układanka jest w porządku. To nie jest naukowe podejście.
To tak jakby dostał pan kamienie o jakichś specjalnych cechach i w toku ich badania doszedłby pan do wniosku, że pochodzą one np. z Australii. Ale nawet najbardziej skomplikowane badania tych kamieni nie dadzą panu odpowiedzi na pytanie, jaką drogę przebyły te kamienie zanim trafiły w pańskie ręce. Pan twierdzi, ze odpowiedź jest tylko jedna: że materiał skalny z Księżyca przywieźli amerykańscy astronauci i ze inna rozwiązanie jest absolutnie niemożliwe. A mnie pan posądza o niewiedzę, ignorancję i co tam jeszcze.

Panie Andree, wobec tego co pan napisał do tej pory, proszę pana o napisanie, kiedy pańskim zdaniem amerykańscy astronauci będą w stanie polecieć na Księżyc po następne materiały skalne. Proszę się pod tym podpisać swoim tytułem naukowym oraz prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Niech przyszłość rozstrzygnie, kto miał rację w ocenie możliwości technicznych USA oraz w odróżnianiu propagandy od rzekomo naukowych faktów.
 
Wlodzio_Boss
#20 Drukuj posta
Dodany dnia 17-07-2007 23:00
Użytkownik

Postów: 31
Data rejestracji: 10.07.07

Witam Pana Kazimierza! W końcu się zebrałem za rejestrację na pana forum. Należy dodać, że od czasu mojej ostatniej wizyty styl strony się zmienił i to bardzo. Gratulacje - bo rzeczywiście ładnie wygląda. Mam nadzieję, że od czasu do czasu wtrącę tu parę zdań na forumSmile
Diadiuszka W.W.
 
Przeskocz do forum:
Wygenerowano w sekund: 0.10
2,472,707 Unikalnych wizyt