Zobacz temat

 Drukuj temat
RGR na ropie naftowej?
Kazimierz
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 14-03-2007 13:25
Główny administrator

Postów: 552
Data rejestracji: 16.10.06

Jeżeli dojdzie do ukształtowania i potwierdzenia tej formacji, możemy spodziewać się szybkiego ruchu cen co najmniej w okolice 74 dolarów za baryłkę, czyli ruchu w okolice historycznych maksimów.
Kazimierz dodał/a następującą grafikę:


[11.62Kb]
Edytowane przez Kazimierz dnia 14-03-2007 13:26
 
FURMAN
#2 Drukuj posta
Dodany dnia 14-03-2007 13:57
Użytkownik

Postów: 211
Data rejestracji: 28.11.06

Kazik, ten wykres w zasadzie powiązany jest ścisle z wykresem poprzednim (EUR/USA). Jeśli dolar osłabnie, co jest wielce prawdopodobne, to będziemy mieli wzrost cen ropy, ale tylko korekcyjny (tak sądzę) - powrót do przełamanej linii trendu - nie powinniśmy pobić już maksimów.
Wyjdzie z tego zapewne podwójny szczyt (długoterminowo), a jeśli rzeczywiście na świecie zagości głęboka recesja, to silny spadek cen surowców w tym ropy mamy jak w banku.
Edytowane przez FURMAN dnia 14-03-2007 14:01
pozdrawiam
 
Kazimierz
#3 Drukuj posta
Dodany dnia 15-03-2007 09:46
Główny administrator

Postów: 552
Data rejestracji: 16.10.06

FURMAN napisał/a:
Wyjdzie z tego zapewne podwójny szczyt (długoterminowo), a jeśli rzeczywiście na świecie zagości głęboka recesja, to silny spadek cen surowców w tym ropy mamy jak w banku.

Nie mam jakoś takiego przekonania. Problem jest w tym, że ropy na świecie może już rzeczywiście zaczyna brakować. Nawet jeżeli dojdzie do recesji to nie sądzę, aby zapotrzebowanie na ropę drastycznie się zmniejszyło - co najwyżej może spaść do poziomów, przy których będzie możliwe w miarę stabilne zaspokojenie potrzeb, a to nie zbije znacznie cen ropy. Jeżeli natomiast gospodarki wylądują miękko, to będą coraz większe problemy z zaspokojeniem popytu na ropę i jej cena będzie rosła. Ciekawe opracowania na ten temat są na stronie http://www.peakoi....
 
FURMAN
#4 Drukuj posta
Dodany dnia 15-03-2007 10:05
Użytkownik

Postów: 211
Data rejestracji: 28.11.06

Jeśli dojdzie do "zwyczajnej" recesji, to rzeczywiście zapotrzebowanie na ropę drastycznie nie spadnie.
Problem w tym, że ta recesja może być "niezwyczajna", a wtedy popyt na ropę siądzie drastycznie.
Jeśli nie mam racji, a rację mają goście od "peakoil", to.... i tak prowadzi to świat w gigantyczną recesję, a wtedy ...... rowery podrożeją drastycznie.

Podsumowując - wszystkie drogi prowadzą do gigantycznych problemów gospodarczych (i nie tylko), do gigantycznych ruchów społecznych, do końca naszego (dla niektórych jedynie słusznego ?!) modelu cywilizacji.
Staczamy się w przepaść - optymistyczne jest tylko to, że może to potrwać jeszcze bardzo długo i nasze pokolenie tego nie doczeka.
Edytowane przez FURMAN dnia 15-03-2007 10:13
pozdrawiam
 
Kojan
#5 Drukuj posta
Dodany dnia 15-03-2007 14:36
Użytkownik

Postów: 7
Data rejestracji: 30.12.06

Witam,

Może tak źle nie będzie. Jak widać z poniższego artykułu zależność od ropy można mocno zredukować.
http://auto.gazet...88244.html

Pozdr.
 
FURMAN
#6 Drukuj posta
Dodany dnia 15-03-2007 14:52
Użytkownik

Postów: 211
Data rejestracji: 28.11.06

Na dłuższą metę nie jest to wyjście z sytuacji.
Poczytaj opracowania, na które zwraca uwagę Kazik.
pozdrawiam
 
Kojan
#7 Drukuj posta
Dodany dnia 15-03-2007 18:23
Użytkownik

Postów: 7
Data rejestracji: 30.12.06

Czytałem, czytałem....materiały ciekawe, ale brakuje mi trochę obiektywizmu. Zresztą strona nazywa się tak a nie inaczej i gromadzi fakty potwierdzające tą tezę.

Ja jestem tylko laikiem i znawcą konsumpcji energii Smile, ale bardziej interesowałaby mnie globalna konsumpcja energii (wszystkich dostępnych żródeł), i jej możliwości produkcji w przyszłości. Ropa jest globalnym żródłem energii i jej ewentualny brak bardzo działa na wyobrażnię każdego człowieka (tak jak działa na wyobraźnię obecnego nastolatka brak komórki, czy komputera)
Być może świat będzie bardziej zróżnicowany pod kątem produkcji i konsumpcji energetycznej, ale to nie oznacza jeszcze globalnej katastrofy. Być może Brazylia będzie w stanie zapewnić bioetanol dla krajów regionu, a inny kraj, bądź grupa krajów w innej części świata. A Polska będzie "jeżdzić" na węglu Wink.

A przyklad ropy jeszcze raz pokazuje jakim nieszczęściem są wszelkie monopole.

PS
Podsyłam link, w ktorym są zawarte dane dotyczące światowej produkcji ropy (w mln baryłek/dzień) od 1960 do 2005.
http://www.eia.do...b1105.html
 
Kazimierz
#8 Drukuj posta
Dodany dnia 16-03-2007 08:31
Główny administrator

Postów: 552
Data rejestracji: 16.10.06

Dzięki Kojan za ciekawe linki.

Moje zdanie generalnie jest takie, że w odniesieniu do gospodarek tzw. wolnorynkowych w skali makro nie można mówić o wolności - bo jej nie ma. Gospodarki są bardzo mocno uzależnione od dostaw surowców strategicznych, w tym przede wszystkim ropy naftowej oraz gazu ziemnego, których zasoby są obecnie skoncentrowane moim zdaniem przede wszystkim w rękach dwóch państw: USA oraz Rosji. Jak pokazały wydarzenia 11 września 2001 roku, a następnie atak USA na Afganistan oraz Irak Ameryka jest zdolna zrobić wszystko, aby swoją pozycję na rynku ropy naftowej nie tylko utrzymać, ale i zwiększyć. Bez tego dni istnienia USA są policzone, bo jeżeli Ameryka nie będzie trzymać łapy na największych złożach ropy naftowej i na handlu nią, to skąd weźmie pieniądze na sfinansowanie swoich coraz większych, i tak już gigantycznych, deficytów? Dzisiaj przecież prawie wszystkie rozliczenia za ropę naftową odbywają się w dolarach amerykańskich. Tak więc jakiekolwiek działanie zmierzające do stworzenia technologii powszechnego i taniego wytwarzania energii będzie przez USA stanowczo zwalczane, ponieważ odejście od ropy naftowej na przykład w transporcie byłoby dla USA katastrofą - nagle drastycznie spadłoby zapotrzebowanie na dolara amerykańskiego. Deklaracje Busha o jego zainteresowaniu alternatywnymi źródłami energii można włożyć między bajki.

Oczywiście gdyby doszło do wprowadzenia powszechnych i tanich technologii wytwarzania energii, doszłoby do rzeczywistego uwolnienia gospodarek od gróźb i presji dokręcania kurków i wahań na rynkach surowców energetycznych - to moim zdaniem oznaczałoby punkt zwrotny w historii gospodarczej świata analogiczny do wynalezienia maszyny parowej. Takie technologie byłyby prawdziwym wybawieniem. Tylko że Ameryka tak długo jak długo będzie istnieć, nie dopuści do takiej sytuacji, ponieważ straciłaby zarówno źródło finansowania swoich gigantycznych deficytów, jak i jedno z najważniejszych narzędzi represji wobec tych, którzy nie chcą myśleć po amerykańsku.

A ponieważ amerykańskie deficyty są coraz większe, ropa naftowa po prostu nie może być tania, ponieważ Stany Zjednoczone potrzebują coraz większych kwot na obsługę swojego zadłużenia. Płacąc za paliwo na stacji benzynowej w jakiejś części spłacamy długi zaciągane przez Amerykanów - czy nam się to podoba czy nie. Tak to widzę.

Na podstawie danych z tabelki, do której przesłałeś link, zrobiłem wykres produkcji ropy naftowej przez USA. Zamieszczam go poniżej.
Jak na nim widać, produkcja ropy w USA osiągnęła maksymalną wartość w roku 1970. Od tamtej pory wielkość produkcji spada i obecnie jest już o prawie 50% niższa, niż pod koniec lat 60-tych XX wieku. Skoro od roku 1982 mamy do czynienia z dynamicznym rozwojem gospodarczym USA, a zatem i ciągle zwiększającym się zapotrzebowaniem na ropę naftową jasne jest, że niedobory ropy naftowej Stany Zjednoczone musiały importować. W pewnej chwili okazało się, że proporcja importu do własnej produkcji była tak duża, że nawet niewielkie zachwianie dostaw ropy naftowej z importu mogło zachwiać amerykańską gospodarką. Powstał więc pomysł przejęcia źródeł ropy, w wyniku czego doszło do wydarzeń z 11 września oraz ataku USA na Afganistan i Irak.

Widzę dwie możliwości wytłumaczenia tak znaczącego spadku produkcji ropy naftowej przez USA - ale wnioski z obydwu i tak są niepokojące.
Pierwsza możliwość jest taka, że USA mają na swoim terytorium złoża ropy naftowej o znacznych możliwościach produkcyjnych, ale ich nie eksploatują, chcąc je zachować na "czarną godzinę".
Druga możliwość jest taka, że amerykańskie złoża ropy naftowej są na wyczerpaniu. Ta możliwość wydaje mi się bardziej prawdopodobna patrząc na amerykańską beztroskę w gospodarowaniu zasobami i gigantyczne marnotrawstwo energii.
Niepokojący wniosek płynący z obydwu tych możliwości jest taki, że ropy na świecie rzeczywiście zaczyna brakować do tego stopnia, że USA musi używać bandyckich metod, żeby ją zdobyć. Tak ja to widzę.

FURMAN napisał/a:
Podsumowując - wszystkie drogi prowadzą do gigantycznych problemów gospodarczych (i nie tylko), do gigantycznych ruchów społecznych, do końca naszego (dla niektórych jedynie słusznego ?!) modelu cywilizacji.
Staczamy się w przepaść - optymistyczne jest tylko to, że może to potrwać jeszcze bardzo długo i nasze pokolenie tego nie doczeka.

Zgoda. Pytanie jest nie o to, czy kryzys nastąpi, tylko o to, kiedy to się stanie. Wiele będzie zależeć od tego, czy Ameryce uda się opanować największe rezerwy ropy naftowej na świecie, czyli Bliski Wschód. Jeżeli uda im się to, kryzys może być odsunięty na daleką przyszłość.
Fakty są jednak takie, że Ameryka dosłownie przejadła (zżarła) swoją przyszłość. Teraz niestety próbuje to samo zrobić z naszą przyszłością.
Kazimierz dodał/a następującą grafikę:


[8.76Kb]
Edytowane przez Kazimierz dnia 16-03-2007 08:48
 
FURMAN
#9 Drukuj posta
Dodany dnia 16-03-2007 09:07
Użytkownik

Postów: 211
Data rejestracji: 28.11.06

Trudno się Kazik z Tobą nie zgodzić w tym temacie, chociaż to wszystko nie jest takie proste jak by się na pierwszy rzut oka wydawało.
"Pompowanie" cen samej ropy tutaj nie wystarczy.
Ten kij ma 2 końce. Wzrastające ceny ropy będą powodować wzrost inflacji (pewnie wzrost cen złota) i mniejsze zakupy obywateli, co doprowadzi do zmniejszenia zysków firm i w konsekwencji do ogromnych problemów gospodarczych tego kraju (zresztą nie tylko tego). Jestem przekonany, że ci, którzy grają teraz znaczonymi kartami z resztą świata dobrze o tym wiedzą. Wyjście z beznadziejnej sytuacji, w której znalazło/znajdzie się USA jest naprawdę trudne, ponieważ każda z widzianych PRZEZ NAS dróg rozwiązania problemu prowadzi (prędzej czy później) do upadku.
Musi więc istnieć jakies inne rozwiązanie, o którym tutaj nie dyskutujemy, a które zapewne jest brane pod uwagę w Białym Klocku jako główne rozwiązanie problemu.
Jeśli nie ma tego "wyjścia awaryjnego" i rzeczywiście idą drogą którą my dostrzegamy, to... tragedia.


"Wiele będzie zależeć od tego, czy Ameryce uda się opanować największe rezerwy ropy naftowej na świecie, czyli Bliski Wschód. Jeżeli uda im się to, kryzys może być odsunięty na daleką przyszłość."

Moim zdaniem wykresy indeksów giełd amerykańskich pokazują, że ten plan im sie nie powiedzie - giełdy już widzą co się święci i ewakuacja trwa (od 2000 roku conajmniej).
Sądzę, że muszą diametralnie zmienić taktykę i zapewne to zrobią - podpiszą pakt choćby z diabłem.

Popatrzcie jeszcze na wykres poniżej - jesli nastąpi recesja i spadek cen ropy, to powinien on się zatrzymać najdalej na linii szyi podwójnego dna.
Potem ceny powinny utworzyć nowe historyczne maksima.
Można chyba założyć że cały czas jesteśmy (z ropą) na fali 3-ciej wyższego rzędu.
FURMAN dodał/a następującą grafikę:


[5.64Kb]
Edytowane przez FURMAN dnia 16-03-2007 13:05
pozdrawiam
 
Kazimierz
#10 Drukuj posta
Dodany dnia 15-06-2007 10:11
Główny administrator

Postów: 552
Data rejestracji: 16.10.06

Cena ropy naftowej wybiła się w górę z trwającej 2,5 miesiąca konsolidacji w trendzie wzrostowym. Z formacji RGR wynika zasięg wzrostu do poziomu co najmniej 75 dolarów. Proste przełożenie na cenę paliw każe oczekiwać u nas do końca tego roku ceny za 1 litr paliwa 95 oktanów na poziomie 4,80 - 4,90 zł.
Kazimierz dodał/a następującą grafikę:


[12.61Kb]
 
Kazimierz
#11 Drukuj posta
Dodany dnia 20-07-2007 08:04
Główny administrator

Postów: 552
Data rejestracji: 16.10.06

14 marca tego roku napisałem, że oczekuję zwyżki cen ropy naftowej ligt do poziomów co najmniej 74 dolarów za baryłkę. Wczoraj na zamknięciu cena baryłki ropy naftowej wynosiła 75,86 USD. Rynek w dalszym ciągu sygnalizuje mocny trend wzrostowy co oznacza, że z dużym prawdopodobieństwem ceny ropy naftowej będą notować nowe historyczne maksima.

W tym czasie cena hurtowa benzyny Eurosuper 95 w PKN Orlen wzrosła o 4,9%, oleju napędowego o 5,5%. Ropa naftowa zdrożała w tym czasie o około 25%. Tak mały wzrost cen paliwa w Polsce jest zasługą przede wszystkim spadającego dolara amerykańskiego, który w tym samym czasie stracił na wartości w stosunki do złotego ok. 7,6%. Gdyby nie to, ceny paliwa w Polsce (i nie tylko zresztą w Polsce) już byłyby wręcz kosmiczne.
Kazimierz dodał/a następującą grafikę:


[12.64Kb]
Edytowane przez Kazimierz dnia 20-07-2007 08:05
 
Kazimierz
#12 Drukuj posta
Dodany dnia 30-07-2007 10:53
Główny administrator

Postów: 552
Data rejestracji: 16.10.06

76,97 USD za baryłkę - cena zamknięcia z piątku 27 lipca 2007 roku - wyrównane zostało historyczne maksimum z dnia 14 lipca 2006 roku. Prawdopodobnie w najbliższych dniach ropa naftowa zanotuje nowe historyczne rekordy cen.
 
Kazimierz
#13 Drukuj posta
Dodany dnia 01-08-2007 09:34
Główny administrator

Postów: 552
Data rejestracji: 16.10.06

31 lipca 2007 - nowy historyczny rekord cenowy ropy typu Light: 78,15 USD za baryłkę na zamknięciu notowań.
Mówiąc o rekordzie mam na myśli rekord cenowy od początku notowań ropy na giełdzie Nymex, czyli od czerwca 1983 roku.
Kazimierz dodał/a następującą grafikę:


[13.06Kb]
 
Kazimierz
#14 Drukuj posta
Dodany dnia 13-09-2007 19:20
Główny administrator

Postów: 552
Data rejestracji: 16.10.06

No i mamy kolejny historyczny rekord ceny ropy naftowej: 79,78 USD na zamknięciu wczorajszej sesji. Bardzo blisko znajduje się psychologiczny poziom 80 USD, którego przebicie może przyspieszyć wzrosty.

Przed galopującym wzrostem cen paliw ratuje nas na razie spadający dolar.
Kazimierz dodał/a następującą grafikę:


[12.24Kb]
 
Przeskocz do forum:
Wygenerowano w sekund: 0.13
2,455,024 Unikalnych wizyt