<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>


	<!DOCTYPE rss PUBLIC "-//Netscape Communications//DTD RSS 0.91//EN"

	"http://my.netscape.com/publish/formats/rss-0.91.dtd">


	<rss version="0.91">


   	 <image>
	
      	<url>http://analizyrynkowe.cal.pl/rss/rss_images/rss_orange.png</url>

      	<title>Artykuły - Analizy Rynkowe - Trendy Długookresowe</title>

      	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/</link>

      	<description>Artykuły</description>

    	</image>

	<channel>

	<title>Artykuły - Analizy Rynkowe - Trendy Długookresowe</title>

	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/</link>

	<description>Artykuły</description>
<item>

   	 <image>
	
      	<url>http://analizyrynkowe.cal.pl/rss/rss_images/rss_orange.png</url>

      	<title>Artykuły - Analizy Rynkowe - Trendy Długookresowe</title>

      	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/</link>

      	<description>Artykuły</description>

    	</image>
	
	<title>Lądowanie na Księżycu - podsumowanie</title>

	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/readarticle.php?article_id=557</link>

	<description>&lt;p&gt;Data publikacji: 5 stycznia 2010 roku&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początku ostatniego opracowania dotyczącego kwestii spornych w amerykańskich lotach na Księżyc chciałbym powrócić do kwestii niezgodności, jakie można zauważyć na oficjalnych zdjęciach pochodzących z rzekomych misji księżycowych. Przedstawione tu zdjęcia pochodzą z tych samych serwisów co wcześniej, czyli z &lt;a href='http://www.apolloarchive.com/apollo_gallery.html' target='_blank'&gt;The Project Apollo Image Gallery&lt;/a&gt; oraz &lt;a href='http://grin.hq.nasa.gov/' target='_blank'&gt;Great Images in Nasa&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;
Zdjęcia przetwarzałem w wysokiej rozdzielczości w programie GIMP funkcją krzywych koloru (Colors -&gt; Curves) i konwertowałem na niższą rozdzielczość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Retuszowanie nieba&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O czyszczeniu obszaru nieba na zdjęciach wspominałem w poprzednich opracowaniach. Moim zdaniem głównym celem takiego działania było usunięcie ze zdjęć elementów obrazu, które na zdjęciach istniały, a które to elementy nie mogłyby zostać zarejestrowane na Księżycu.&lt;br /&gt;
Z tej grupy zamieszczam dwa zdjęcia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href='http://grin.hq.nasa.gov/IMAGES/SMALL/GPN-2000-001210.jpg' target='_blank'&gt;GPN-2000-001210&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ziarno emulsji fotograficznej powinno być równomiernie rozłożone na całej powierzchni obejmującej niebo, tak jak to ma miejsce na prawo od lądownika oraz w dół od niego. Pozostała część obrazu nieba została usunięta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href='http://grin.hq.nasa.gov/IMAGES/SMALL/GPN-2000-001317.jpg' target='_blank'&gt;GPN-2000-001317&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tutaj z kolei widać niewielkie &amp;#8222;wysepki&amp;#8221; emulsji, jej pozostałości po usunięciu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odbicia światła od nieba&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na niektórych zdjęciach zachowały się oryginalne obszary nieba. Widać na nich, że od owego nieba potrafi odbijać się światło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href='http://www.apolloarchive.com/apg_thumbnail.php?ptr=59&amp;imageID=AS09-19-2994' target='_blank'&gt;AS09-19-2994&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcie pochodzi z okresu przygotowań amerykańskich astronautów do lotu na Księżyc. Według źródła przedstawia ono jednego z astronautów przy statku na orbicie wokółziemskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na zdjęciu wynikowym widać, że otwarta przestrzeń kosmiczna bardziej przypomina  pomarszczoną scenografię niż bezkresną przestrzeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href='http://www.apolloarchive.com/apg_thumbnail.php?ptr=550&amp;imageID=AS11-40-5868' target='_blank'&gt;AS11-40-5868&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na zdjęciu wynikowym widać światło pięknie odbijające się od rzekomej kosmicznej próżni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I jeszcze jedno zdjęcie z tej grupy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href='http://www.apolloarchive.com/apg_thumbnail.php?ptr=121&amp;imageID=AS12-51-7507' target='_blank'&gt;AS12-51-7507&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obszar nieba zamiast mieć jednakową barwę obrazującą jednakowe natężenie światła, jest na zdjęciu wyraźnie zróżnicowany. Największe natężenie światła występuje na obrzeżach widocznego nieba i zmniejsza się w kierunku środka zdjęcia ponad powierzchnią Księżyca. Na wprost obserwatora widać wyraźnie dwa czarne obszary, gdzie światła praktycznie nie ma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatni przykład nierównomiernego światła na niebie księżycowym pochodzi z filmu przedstawiającego start z Księżyca. Silniki lądownika zostają odpalone i pojazd startuje pionowo w czerń kosmosu, która, jak się okazuje, wcale nie jest czarna. (&lt;a href='http://analizyrynkowe.cal.pl/usa911/ksiezyc/00721.mpg' target='_blank'&gt;pobierz&lt;/a&gt;, format mpg, rozmiar 3,83MB).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na zdjęciu wynikowym widać, że na niebie jest mnóstwo światła. Widać też, że i tym razem nie udało się zapewnić równomiernego oświetlenia sceny &amp;#8211; najwięcej światła jest w centralnej części kadru, a po jego prawej i lewej stronie prawie wcale go nie ma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fotomontaże&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wśród rzekomych zdjęć z Księżyca znajdziemy również i takie, które są ewidentnymi fotomontażami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href='http://www.apolloarchive.com/apg_thumbnail.php?ptr=513&amp;imageID=AS11-44-6581' target='_blank'&gt;AS11-44-6581&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obraz lądownika został wycięty z jakiegoś zdjęcia i nałożony na inne zdjęcie. Wokół lądownika widać wyraźną obwódkę &amp;#8211; linię cięcia. Widać wyraźnie, że emulsja fotograficzna znajdująca się na wyciętym fragmencie ma inną strukturę niż emulsja tła i dlatego lądownik tak wyraźnie się odróżnia od obrazu tła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
AS11-44-6668 &amp;#8211; i tu niespodzianka. Przygotowując to opracowanie zajrzałem ponownie na apolloarchive.com i nie znalazłem tego zdjęcia. Zajrzałem w kilka innych miejsc, ale nie udało mi się znaleźć tego zdjęcia w wysokiej rozdzielczości. Podaję tę informację po to, żeby zasygnalizować, że Czytelnicy chcący samodzielnie przekonać się, czy to zdjęcie rzeczywiście tak wygląda, mogą mieć problemy ze znalezieniem tego zdjęcia wykonanego w wysokiej rozdzielczości.&lt;br /&gt;
Zdjęcie wygląda tak jak widać poniżej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niby nic szczególnego &amp;#8211; zdjęcie Ziemi zostało wykonane gdzieś w drodze na Księżyc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A oto zdjęcie wynikowe, w którym oprócz oryginalnego obrazu dodałem powiększony obraz tej samej &amp;#8222;Ziemi&amp;#8221;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;#8222;Ziemia&amp;#8221; została niedbale wycięta z innego materiału (nośnika), przez co jest kanciasta, i została nałożona na sztuczne tło. Obszar nieba nie ma nawet śladu emulsji fotograficznej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak to wygląda na Ziemi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki uprzejmości kolegi Piotra z portalu &lt;a href='http://prawda2.info/' target='_blank'&gt;prawda2.info&lt;/a&gt; zamieszczam tu kilka wykonanych przez niego fotografii, które bardzo dobrze pokazują zjawiska związane z fotografowaniem w świetle słonecznym. Zdjęcia zostały wykonane zwykłym aparatem cyfrowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poniżej zamieszczone zdjęcie zostało wykonane &amp;#8222;pod słońce&amp;#8221;. O ile okolice Słońca widać stosunkowo dobrze, o tyle plaża jest stanowczo zbyt ciemna. Wynika to z faktu, że nośniki fotograficzne, zarówno analogowe jak i cyfrowe mają w porównaniu z ludzkim okiem znacznie mniejszą zdolność dobrego postrzegania obrazów jasnych i ciemnych znajdujących się w polu widzenia. Dlatego w takim przypadku stosuje się odpowiednie ustawienia parametrów naświetlania &amp;#8222;na światło&amp;#8221; lub &amp;#8222;na cienie&amp;#8221;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na drugim zdjęciu, rozjaśnionym, widać, że plaża jest znacznie bardziej widoczna, ale z kolei Słońce i jego okolice giną w świetle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na Ziemi, z powodu istnienia atmosfery, natężenie światła słonecznego jest niższe niż na Księżycu.&lt;br /&gt;
Wykonanie na Księżycu zdjęcia &amp;#8222;pod słońce&amp;#8221;, na którym elementy kadru znajdujące się na otwartej przestrzeni są tak samo dobrze widoczne jak te pozostające w cieniu musi budzić wątpliwości. Nawiązuję tu do zdjęć z Księżyca, na których na przykład tak samo dobrze widać elementy powierzchni Księżyca oraz astronautę stojącego w cieniu lądownika. Bez dodatkowego oświetlenia i bez atmosfery rozpraszającej światło takie zrównoważenie światła jest niewykonalne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nośnik fotograficzny bez zastosowania specjalnych filtrów na obiektyw nie jest w stanie zarejestrować różnic w zmianach natężenia światła w obrębie tarczy słonecznej. Natężenie światła słonecznego jest tak duże, że bez wspomnianych filtrów tarcza słoneczna będzie na zdjęciu po prostu biała, jak to widać na zamieszczonym poniżej zdjęciu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W poprzednim opracowaniu przedstawiłem przykład zdjęcia &amp;#8222;księżycowego Słońca&amp;#8221;, które prawdziwym Słońcem po prostu być nie może. Do tego &amp;#8222;księżycowego Słońca&amp;#8221; jeszcze powrócę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na zamieszczonym powyżej zdjęciu wynikowym widać białe Słońce. Wraz z oddalaniem się od niego na zdjęciu zmniejsza się natężenie światła, przechodząc z koloru białego w żółty, następnie w czerwony i w końcu w kolor czarny. Jednym słowem &amp;#8211; im dalej od Słońca na zdjęciu, tym coraz mniej światła. Oczywiście tutaj obserwujemy efekt stopniowego zmniejszania natężenia światła wynikający z istnienia atmosfery. Chciałbym tu jednak zwrócić uwagę na coś innego. Proszę popatrzeć na przetworzone zdjęcie z lądownikiem nad powierzchnią Księżyca. Tam natężenie światła na niebie zmniejsza się w kierunku do środka zdjęcia, co w ogóle nie powinno mieć miejsca, bo przy braku atmosfery nie mając w kadrze Słońca, światło w każdym miejscu nieba powinno być takie samo. Dziury w świetle świadczą o zakrzywianiu się księżycowego &amp;#8222;nieba&amp;#8221;, które przestaje być na zdjęciu otwartą, nieskończoną przestrzenią, a staje się elementem scenografii studia filmowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gwiazdy na zdjęciach&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powróćmy do zdjęć wykonanych na Ziemi. Poniżej przedstawiam dwa kolejne zdjęcia wykonane zwykłą cyfrówką. Punkciki, które widać na niebie to gwiazdy. Jak widać, równie dobrze widać na zdjęciu ziemski krajobraz, jak też gwiazdy. Niewątpliwie można to było uzyskać dzięki małemu natężeniu światła oświetlającego kadr. Zamieszczając te zdjęcia chcę pokazać, że wykonanie zdjęć gwiazd z Księżyca było zadaniem banalnie prostym, nawet przy prześwietleniu obszaru Księżyca znajdującego się kadrze. Jednak wśród kilku tysięcy zdjęć nie ma nawet jednego zdjęcia gwiazd widzianych z powierzchni Księżyca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sam również wykonywałem zdjęcia gwiazd tradycyjnym aparatem fotograficznym na tradycyjnym filmie. I wiem, że jest to zadanie banalnie proste.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia gwiazd wykonane z Księżyca byłyby w mojej ocenie niepodważalnym dowodem jeśli nie na to, że Amerykanie wylądowali na Księżycu, to z pewnością na to, że takie zdjęcia zostały rzeczywiście wykonane na Księżycu. Wystarczyło zrobić kilka takich zdjęć o długich czasach naświetlania &amp;#8211; od kilku do kilkudziesięciu minut różnych obszarów nieba &amp;#8211; i z racji innej prędkości rotacyjnej i orbitalnej Księżyca, jak również innego kąta nachylenia osi obrotu, pozorne tory ruchów pozostawione przez gwiazdy na zdjęciach byłyby zupełnie inne niż na Ziemi, a równocześnie na podstawie wiedzy teoretycznej byłoby wiadomo, że powinny wyglądać dokładnie tak, jak na zdjęciach. Zdjęcia banalnie proste do wykonania &amp;#8211; i nie wykonane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sondy księżycowe&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Japońska Agencja Kosmiczna JAXA od października 2007 roku ma na orbicie księżycowej własną sondę Kaguya. Sonda wyposażona jest w wysokiej klasy kamery HD, pozwalające na uzyskanie wysokiej jakości zdjęć i filmów. Poniżej zamieszczam dwa zdjęcia w formie oryginalnej oraz przetworzone. Proszę zwrócić uwagę na to, że Ziemia na nich jest okrągła a nie kanciasta, a niebo ma jednolitą strukturę i kolor.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na orbicie księżycowej własną sondę mają również Indie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obydwie sondy poruszają się po orbicie księżycowej na wysokości około 100 kilometrów. I jak na razie, obydwie mają pewną wspólną cechę, o której powiem za chwilę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poniżej zamieszczam zdjęcie powierzchni Ziemi pochodzące ze strony &lt;a href='http://www.geoeye.com/CorpSite/gallery/Default.aspx' target='_blank'&gt;GeoEye.com&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcie zostało wykonane przez satelitę GeoEye-1 z wysokości 423 mil, czyli około 680 kilometrów. Zdjęcie pozwala na rozpoznanie obiektów znajdujących się na Ziemi o rozmiarze zaledwie 0,5 metra. Wyraźnie widać na przykład sylwetki ludzi. Oryginalne zdjęcie ma z pewnością znacznie wyższą rozdzielczość.&lt;br /&gt;
Co to ma wspólnego ze wspomnianymi księżycowymi sondami?&lt;br /&gt;
Otóż sondy te wyposażone są w wysokiej klasy kamery HD, krążą nad powierzchnią Księżyca na wysokości zaledwie 100 kilometrów i jak dotąd nie zdołały wykonać żadnego zdjęcia, na którym byłyby widoczne jakiekolwiek ślady amerykańskich misjach księżycowych.&lt;br /&gt;
Kilka miesięcy temu jeden z przedstawicieli Indyjskiej Agencji Kosmicznej zachwycał się jakością zdjęć z Księżyca wykonanych przez ich sondę mówiąc, że zdjęcia są tak dokładne, że można na nich rozpoznać ślady pojazdu księżycowego, którym Amerykanie poruszali się po Księżycu. Wygląda jednak na to, że poza owym przedstawicielem nikt więcej nie kwapi się z chwaleniem się tymi zdjęciami. Czyżby ich nie było?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jakich powodów te zdjęcia nie są publikowane? Biorąc pod uwagę możliwości sond, zdjęcia powinny być rewelacyjnej jakości i raz na zawsze mogłyby zakończyć dyskusje na temat kwestii spornych związanych z amerykańskimi misjami księżycowymi. Dlaczego nie możemy ich zobaczyć? Czy komuś zależy na ich ukryciu, a jeśli tak, to dlaczego? A może prawda jest taka, że te zdjęcia w ogóle nie istnieją, bo super precyzyjne kamery sond nie są w stanie znaleźć na powierzchni Księżyca żadnych śladów misji Apollo? Przypominam, że sonda Kaguya rozpoczęła pracę na orbicie Księżyca w październiku 2007 roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fałszywe kamienie z Księżyca&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oto informacja sprzed kilku miesięcy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kamień &quot;z Księżyca&quot; zwykłym szmelcem&lt;br /&gt;
Holendrzy rozprawili się z eksponatem muzealnym&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od ponad 20 lat w ewidencji zbiorów holenderskiego muzeum narodowego figurował jako autentyczna skała z Księżyca. Teraz okazało się, że to zwykły kawałek skamieniałego drewna...&lt;br /&gt;
Muzeum otrzymało skałę po śmierci byłego premiera Willema Dreesa w 1988 roku. Drees dostał ją 9 października 1969 roku jako prywatny podarunek od ówczesnego amerykańskiego ambasadora Johna Williama Middendorfa podczas wizyty trzech astronautów uczestniczących w misji Apollo 11.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Middendorf, który mieszka obecnie na Rhode Island, powiedział holenderskim mediom, że domniemaną księżycową skałę otrzymał od departamentu stanu USA, nie pamięta jednak szczegółów tych wydarzeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Księżycowy kamień z kolekcji premiera&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Muzeum już wcześniej weryfikowało autentyczność, skały kontaktując się z NASA, która stwierdziła, że jest możliwe, że Holandia otrzymała księżycowy kamień, ponieważ agencja dała takie kamienie na początku lat 70. ponad 100 krajom, jednak pochodziły one z późniejszych misji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Najwyraźniej nikt nie wątpił w autentyczność kamienia, ponieważ pochodził on z kolekcji premiera - tłumaczy przedstawicielka Rijksmuseum w Amsterdamie Xandra van Geldervan Gelder.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od lat budził wątpliwości&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Księżycowa skała zazwyczaj nie jest wystawiana przez muzeum, które jest znane raczej z obrazów takich mistrzów jak Rembrandt.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pokazano ją jednak w 2006 roku i wtedy właśnie odwiedzający wystawę ekspert zajmujący się badaniem kosmosu poinformował muzeum, że jest mało prawdopodobne, aby NASA oddała jakiekolwiek próbki skał w zaledwie trzy miesiące po powrocie Apolla na Ziemię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naukowcy z Wolnego Uniwersytetu Amsterdamskiego oświadczyli, iż na pierwszy rzut oka widać, że skała nie pochodzi z Księżyca. - To nijaki, prawie bezwartościowy kamień - ocenił geolog Frank Beunk w artykule opublikowanym przez muzeum. Jego zdaniem jest on wart nie więcej niż 50 euro.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak zostanie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzeba było jednak specjalnego dochodzenia, by dowieść tożsamości kamienia. I chociaż muzeum już wie, że nie posiada niczego nadzwyczajnego i tak go zatrzyma jako ciekawostkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To dobra historia, w której wciąż jest wiele pytań bez odpowiedzi - przekonuje van Geldervan Gelder. - Możemy się z tego śmiać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Źródło: &lt;a href='http://www.tvn24.pl/26086,1616727,0,1,kamien-z-ksiezyca-zwyklym-szmelcem,wiadomosc.htmlbr /
' target='_blank'&gt;TVN24.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kamień nie został kupiony gdzieś na czarnym rynku, ale pochodził bezpośrednio od Amerykanów. Myślę, że ta historia wiele mówi o prawdziwości pozostałych &amp;#8222;księżycowych&amp;#8221; skał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Woda na Księżycu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ostatnich miesiącach pojawiły się wręcz sensacyjne doniesienia o odkryciu na Księżycu znacznych ilości wody. Dziwne, że stwierdziła to bezzałogowa sonda, a nie zauważyli tego amerykańscy astronauci, którzy sześć razy wylądowali na Księżycu. Oficjalne tłumaczenie jest takie, że obecność wody w księżycowych skałach Amerykanie zauważyli, ale tłumaczyli to nieszczelnością pojemników, w których te skały przywieźli z Księżyca. Czy zatem należy rozumieć, że Amerykanie potrafią sześć razy wysłać ludzi na Księżyc, a nie potrafią zrobić szczelnego pojemnika?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogromcy mitów na Księżycu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka miesięcy temu obejrzałem na kanale Discovery Channel program z cyklu Pogromcy mitów, w którym jego autorzy rzekomo obalili teorie spiskowe związane z lotami na Księżyc. Do obalenia rzekomych mitów związanych z niemożnością wykonania określonych zdjęć przygotowali specjalną platformę, którą pokryli specjalnym podłożem o właściwościach zbliżonych do gruntu księżycowego (chodziło głównie o uzyskanie odpowiedniego albedo na poziomie około 7 &amp;#8211; 8%), platformę otoczyli czarną kurtyną (zrobili to jednak horyzontalnie do pewnej wysokości &amp;#8211; od góry nad platformą była otwarta przestrzeń, skąd z pewnością dostawało się światło zewnętrzne), na tak przygotowanym gruncie ustawili makietę lądownika i figurkę astronauty i rozpoczęli rzekome obalanie mitów, oświetlając platformę nie prawdziwym Słońcem, ale reflektorem.&lt;br /&gt;
Z jakichś powodów różni obalacze &amp;#8222;spiskowych teorii&amp;#8221;, bo nie tylko ci, nie chcą oświetlać Słońcem księżycowych plenerów.&lt;br /&gt;
Autorzy Pogromców mitów uzyskali w ten sposób, zapewne o tym nie wiedząc, rezultaty bardzo zbliżone do niezgodności, na jakie zwracałem uwagę w swoich opracowaniach analizując  &amp;#8222;prawdziwe&amp;#8221; zdjęcia z Księżyca. Przyjrzyjmy się kilku ujęciom z tego programu. Są to zrzuty pojedynczych klatek filmu. Zdjęcia obrabiałem w taki sam sposób, jak zdjęcia z Księżyca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na pierwszym zdjęciu widać fragment księżycowego terenu i lądownik. Po lewej stronie widać początek czarnych ekranów mających imitować czarne niebo. Widać, że od góry ekranów nie ma &amp;#8211; jest otwarta przestrzeń.&lt;br /&gt;
Reflektor świeci wprost w obiektyw kamery.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na zdjęciu wynikowym dodałem &amp;#8222;Słońce&amp;#8221; ze zdjęcia [AS12-46-6765] w celu porównania światła z reflektora ze światłem z rzekomego &amp;#8222;Słońca&amp;#8221;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy tej okazji stwierdziłem kolejną niespodziankę. Zdjęcia [AS12-46-6765] też już nie ma na apolloarchive.com.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na kolejnym zdjęciu widać, że wszystko jest już gotowe do obalania rzekomych mitów. Lądownik stoi na księżycowym gruncie, astronauta stoi przy drabince w cieniu lądownika, niebo jest czarne, słońce &amp;#8211; reflektor świeci &amp;#8211; można robić zdjęcia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na zdjęciu wynikowym widać to samo, co na &amp;#8222;prawdziwych&amp;#8221; zdjęciach z Księżyca &amp;#8211; odbijanie światła od powierzchni &amp;#8222;nieba&amp;#8221;, tutaj jeszcze bardziej wyraźne i zróżnicowane.&lt;br /&gt;
Proszę zwrócić uwagę na czerwone strzałki. Widać, że natężenie światła odbijanego od niektórych obszarów &amp;#8222;nieba&amp;#8221; jest zbliżone, a nawet większe, od natężenia światła odbijanego przez grunt księżycowy znajdujący się w cieniu lądownika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejne zdjęcia pokazują to samo zjawisko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co więc obalili Pogromcy mitów? Albo raczej co potwierdzili? Wnioski są chyba jasne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podsumowanie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwsze opinie mówiące o sfałszowaniu przez Amerykanów ich misji księżycowych pojawiły się w oficjalnym obiegu w USA już na początku lat 70-tych XX wieku. Od tamtej pory minęło prawie 40 lat, a rzekome dowody mające potwierdzać prawdziwość tej historii wydają się być coraz słabsze.&lt;br /&gt;
Na zdjęciach widać masę niezgodności i ewidentne ślady manipulacji, kamienie z Księżyca rozdawane przez amerykańskich astronautów nagle stają się kawałkami skamieniałego drewna, super nowoczesne sondy mogące wykonać z orbity Księżyca wyraźne zdjęcia obiektów wielkości piłki futbolowej nie są w stanie znaleźć ani podstaw amerykańskich lądowników, ani pojazdów księżycowych, tak jakby niczego takiego na Księżycu nie było.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Historie z lotami na Księżyc i zamachami z 11 września 2001 roku wpisują się w znacznie większą historię, w analizowaniu której okazują się być przydatne metody analizy stosowane na rynkach finansowych. Postaram się wykazać, że te wydarzenia są częścią znacznie większej całości, określonego porządku i celowości. Przy tym jest bardzo możliwe, że obraz sposobu funkcjonowania świata, jaki przyswajamy w procesie wychowawczym, edukacyjnym czy religijnym, jest w znacznej części błędny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kazimierz Ożóg&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;
</description>

	</item>

<item>

   	 <image>
	
      	<url>http://analizyrynkowe.cal.pl/rss/rss_images/rss_orange.png</url>

      	<title>Artykuły - Analizy Rynkowe - Trendy Długookresowe</title>

      	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/</link>

      	<description>Artykuły</description>

    	</image>
	
	<title>Ziemia nam puchnie</title>

	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/readarticle.php?article_id=556</link>

	<description>Na kanale Planete obejrzałem w czerwcu tego roku film Ziemia nam puchnie (ang. Turning the World on its Head). Angielski tytuł zdecydowanie lepiej oddaje przesłanie tego filmu. Porusza on bardzo interesujące kwestie, które oficjalna nauka stara się ignorować pomimo tego, że zjawiskami tymi po części również zajmują się naukowcy na tyle odważni, żeby głosić własne przekonania na przekór wydawałoby się ugruntowanej i dobrze udowodnionej wiedzy. Poruszane w filmie zagadnienia mogą diametralnie zmienić nasz sposób widzenia Ziemi i zachodzących w niej zjawisk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Film traktuje o teorii puchnięcia Ziemi bazującej m. in. na spostrzeżeniu zmniejszania się prędkości obrotowej Ziemi. Może to wynikać zarówno ze zwiększania się średnicy Ziemi, jak też ze zwiększania się jej masy. Przedstawione w filmie dowody pokazują, że spostrzeżenie o dryfowaniu płyt kontynentalnych (teoria tektoniki płyt) jest tylko częściowo słuszne. Kontynenty kiedyś tworzyły jeden olbrzymi super kontynent, zajmujący prawie całą powierzchnię ówczesnej Ziemi, ale nie oddalają się od siebie w wyniku ruchu płyt kontynentalnych na morzu magmy, ale w wyniku zwiększania się średnicy Ziemi, analogicznie do nadmuchiwanego balonu. Nie wiadomo, w jaki sposób Ziemia miałaby zwiększać swoją masę czy średnicę. Ale co ciekawe, sam Nikola Tesla twierdził, że do Ziemi docierają z kosmosu bardzo przenikliwe cząstki, które Ziemia absorbuje, zwiększając swoją masę. Nie wiadomo, o jakie cząstki chodzi, ale najbardziej zbliżone cechy z obecnie znanych cząstek posiadają neutrina. Problem w tym, że naukowcy nie są do końca pewni, czy neutrina posiadają masę. Nie jest również znany mechanizm mogący zatrzymać neutrina w kuli ziemskiej, ponieważ uważa się obecnie, że Ziemia dla neutrin jest praktycznie przeźroczysta. Mówi się o możliwości zamiany we wnętrzu Ziemi neutrin docierających z kosmosu w inne cząstki posiadające masę, ale współczesna nauka nie zna mechanizmu, w jaki mogłoby się to odbywać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomiary wykazują, że ruch obrotowy Ziemi wydłuża się rocznie średnio o ok. 0,7 sekundy, co przy założeniu stałej masy Ziemi odpowiadałoby przyrostowi jej obwodu o ok. 19 cm rocznie. Ale jak zauważono, Ziemia nie obraca się równomiernie. Co bardzo interesujące, zauważono w latach 50-tych XX wieku, że wahadła fizyczne wykazują dziwne zachowania w czasie zaćmień Słońca. Tłumaczono to początkowo ich niedokładnym wykonaniem, ale współczesne bardzo nowoczesne super wahadła zachowują się tak samo &amp;#8211; coś dziwnego dzieje się z Ziemią w czasie zaćmień Słońca. Ten fakt oraz bardzo precyzyjne pomiary okresu obrotu Ziemi pozwoliły na wysunięcie hipotezy, że w wyniku zaćmień Słońca Ziemia może przyspieszać swój ruch obrotowy. Nie wiadomo, dlaczego tak się dzieje. Robocza hipoteza wraca do teorii puchnięcia Ziemi i mówi, że w czasie zaćmienia Słońca, szczególnie w czasie zaćmienia całkowitego, Księżyc działa jak potężna soczewka skupiająca strumień neutrin we wnętrzu Ziemi. W wyniku tego dochodzi do przemieszczenia jądra Ziemi, co z kolei prowadzi do trzęsień ziemi. Jednemu z naukowców z powodzeniem udało się przewidzieć sam fakt wystąpienia trzęsienia Ziemi powiązany z zaćmieniem Słońca w 1999 roku, a także wyznaczyć obszar zagrożony trzęsieniem. Trzęsienie ziemi w Turcji w roku 1999 potwierdziło wcześniejsze prognozy. Pomiary okresu obrotowego Ziemi nie wykazywały przez następnych 6 lat znaczących opóźnień co oznacza, że to zaćmienie Słońca przyspieszyło rotację Ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli zatem nasze Słońce emituje tak ogromny strumień neutrin, że możliwa jest zmiana tempa rotacji Ziemi, to co się stanie z Ziemią, jeżeli w niewielkiej (w skali kosmicznej) odległości dojdzie to eksplozji supernowej? Takie zjawiska zdarzają się. Gigantyczny strumień neutrin lub innych cząstek odpowiedzialnych za to oddziaływanie, powstały w wyniku takiej eksplozji uderzając w Ziemię mógłby doprowadzić nie tylko do rozregulowania ziemskiego pola magnetycznego oraz do przebiegunowania Ziemi, ale także do naruszenia stabilności zarówno ruchu obrotowego Ziemi, jak też jej ruchu orbitalnego wokół Słońca. Skutki byłyby katastrofalne dla całej planety. Nie ma żadnej obrony przed takim oddziaływaniem, a co gorsza czas od świetlnego rozbłysku supernowej do dotarcia neutrin do Ziemi mógłby wynieść zaledwie kilka tygodni, może miesięcy. Z racji tego, że nie ma zgody co do posiadania masy przez neutrina, należy liczyć się z możliwością ich poruszania się z prędkościami zbliżonymi do prędkości światła. Moglibyśmy zatem tylko bezsilnie patrzeć i odliczać godziny do uderzenia, którego bezpośrednio nawet nie jesteśmy w stanie zobaczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W filmie poruszono również szereg innych zagadnień, w tym zagadnienie tworzenia się złóż minerałów i surowców jako wyniku oddziaływań elektrycznych, a nie chemicznych czy termicznych, a także poruszono wątek istnienia dinozaurów. Naukowcy wypowiadający się w tym filmie twierdzą, że w epoce dinozaurów masa Ziemi, a zatem siła ziemskiej grawitacji były znacznie mniejsze od obecnych, dzięki czemu mogły żyć dinozaury o masach dochodzących do 100 ton. Przy obecnej sile ciężkości układ kostny najcięższych dinozaurów nie byłby w stanie utrzymać swojej masy i załamałaby się pod własnym ciężarem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dziale &lt;a href='http://analizyrynkowe.cal.pl/downloads.php?cat_id=5' target='_blank'&gt;Download &amp;#8211; Audio&lt;/a&gt; zamieściłem ścieżkę dźwiękową tego filmu w formacie ogg (&lt;a href='http://analizyrynkowe.cal.pl/downloads.php?cat_id=5&amp;download_id=26' target='_blank'&gt;pobierz&lt;/a&gt;). Parametry dźwięku zostały obniżone w celu zmniejszenia objętości pliku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pliki ogg można odtwarzać w dowolnym odtwarzaczu plików ogg (np. Foobar) lub w innym odtwarzaczu wyposażonym w odpowiednią wtyczkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kazimierz Ożóg&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Informacje o filmie&lt;br /&gt;
Tytuł: Ziemia nam puchnie (ang. Turning the World on its Head)&lt;br /&gt;
Produkcja: ZDF, Arte, 2006&lt;br /&gt;
Czas trwania: 49 minut&lt;br /&gt;
Emisja: Planete&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
</description>

	</item>

<item>

   	 <image>
	
      	<url>http://analizyrynkowe.cal.pl/rss/rss_images/rss_orange.png</url>

      	<title>Artykuły - Analizy Rynkowe - Trendy Długookresowe</title>

      	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/</link>

      	<description>Artykuły</description>

    	</image>
	
	<title>PLN a trendy na DJIA i WIG</title>

	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/readarticle.php?article_id=555</link>

	<description>&lt;p&gt;Data publikacji: 18 sierpnia 2008 roku&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyjrzyjmy się pewnemu aspektowi technicznemu faktu umacniania się złotówki wobec dolara amerykańskiego od roku 2000 w kontekście trendów panujących na DJIA oraz GPW.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Weźmy pod uwagę polskiego inwestora giełdowego szukającego możliwości inwestowania&lt;br /&gt;
w walory notowane w dolarze amerykańskim (USD). Ma on w gotówce zarówno dolary, jak też złotówki, za które zamierza nabyć dolary i rozpocząć inwestycje na amerykańskich giełdach. Załóżmy, że dolarów z potencjalnych zysków z inwestycji nie będzie on wydawał w dolarach, ale zamieni je z powrotem na złotówki i wyda je jako złotówki. W takiej sytuacji najważniejsze dla niego będzie sytuacja techniczna na amerykańskich giełdach, kurs USD/PLN oraz inflacja PLN, ponieważ jak wcześniej założyliśmy, inwestor nie będzie wydawał zarobionych dolarów na zakup  dóbr dolarowych, ale kupi za nie złotówki. Tak więc inwestowane dolary będą pewną formą złotówki, której inflacja jest dla inwestora istotna, ponieważ zarobione pieniądze zamierza on wydać w Polsce.&lt;br /&gt;
Interesuje nas zatem rzeczywisty obraz inwestycji dokonywanych przez tak zdefiniowanego inwestora.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początek przyjrzyjmy się kursowi USD/PLN skorygowanemu o inflację.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dolar amerykański, trzymany w przysłowiowej skarpecie, pomiędzy sierpniem 1993 roku a lipcem 2008 roku stracił na swojej wartości w stosunku do złotówki ponad 73%. Jeżeli dolary byłyby ulokowane np. na lokacie bankowej, strata byłaby nieco niższa, ale i tak bardzo duża.&lt;br /&gt;
Jeżeli jednak posiadacz dolarów miał możliwości ich zainwestowania i odpowiednią do tego wiedzę, mógł spróbować na nich zarobić. Załóżmy, że zainwestował je w indeks DJIA. Zamieszczony poniżej wykres przedstawia wykres DJIA przeliczony na PLN według notowań USD/PLN skorygowanych o inflację PLN.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak widzimy, w latach 1995 &amp;#8211; 2000, pomimo realnego spadku wartości USD do PLN o 17,2%, zysk z inwestycji w indeks DJIA wyniósł 168,9% - pod warunkiem, że inwestor wiedział, kiedy wejść na rynek i kiedy z niego wyjść.&lt;br /&gt;
Zamieszczony wykres przynosi bardzo istotną informację: indeks DJIA przeliczony według realnego kursu USD/PLN spadł na koniec lipca 2008 roku do wartości najniższej w historii oficjalnych notowań USD/PLN. O ile DJIA w USD może jeszcze spaść, o tyle jest bardzo możliwe, że DJIA przeliczony w sposób zaprezentowany powyżej może już nie spadać znacząco - jego istotny punkt zwrotny może znajdować się już bardzo blisko. Zmiana trendu będzie siłą rzeczy związana zarówno ze wzrostem DJIA, jak również ze spadkiem wartości złotówki. Może to więc oznaczać szybko zbliżający się koniec blisko ośmioletniego trendu umacniania się złotówki wobec dolara tym bardziej, że od roku 2000 tak obliczany DJIA spadł o 63%.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeszcze lepiej pokaże obecną sytuację na PLN i GPW sytuacja odwrotna, a mianowicie sytuacja inwestora dolarowego, który zamienia swoje dolary na złotówki i inwestuje je w indeks WIG. Jego z kolei będzie interesować trend na indeksie WIG, kurs PLN/USD oraz inflacja USD, ponieważ zakładamy, że inwestor nie będzie wydawał zarobionych złotówek w Polsce, ale zamieni je na dolary i wyda w USA. Zacznijmy od wykresu PLN/USD skorygowanego o inflację USD.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak widzimy, wykres ten jest zasadniczo inny, niż wykres USD/PLN korygowany o inflację PLN. O ile inwestor złotówkowy inwestujący w USD i trzymający je w skarpecie lub na lokacie bankowej nie miał praktycznie żadnych możliwości zarobienia na takiej inwestycji, to inwestor dolarowy kupując złotówki i trzymając je w skarpecie pomiędzy listopadem 2000 roku a lipcem 2008 roku mógł zarobić 81,2%. Ale wielkość zysku mógł znacznie zwiększyć, inwestując zakupione za dolary złotówki np. w indeks WIG. Przeliczone w ten sposób notowania WIG przedstawione są na zamieszczonym poniżej wykresie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak widać, inwestor dolarowy, który zamienił dolary na złotówki i kupił za nie indeks WIG we wrześniu 2002 roku, zarabiał na tej transakcji podwójnie: na umacniającej się złotówce oraz na hossie na GPW, osiągając na koniec października 2007 roku zysk wynoszący 600%.&lt;br /&gt;
Jeżeli w dalszym ciągu ma on złotówki zainwestowane w indeks WIG, to z pewnością zastanawia się ona nad tym, jak długo jeszcze może zarabiać w tak bezpieczny sposób tak dużo. Prawdopodobnie dojdzie on do wniosku, że szanse na kontynuację dotychczasowej tendencji są coraz mniejsze. Odwrócenie tendencji byłoby spowodowane rozpoczęciem głębszych spadków na indeksie WIG i/lub początkiem znacznego osłabiania się złotówki. Inwestor ten jest obecnie w sytuacji inwestora złotówkowego, przedstawionego na początku. Zdaje on sobie doskonale sprawę z tego, ile zarobił na inwestycjach w PLN i WIG i wie, że przy obecnych kursach USD/PLN oraz DJIA akcje na bez porównania większym rynku amerykańskim są dla niego tanie lub nawet bardzo tanie, a długoterminowe ryzyko związane z ich zakupem może oceniać jako niskie w porównaniu z szansami kontynuacji dotychczasowego trendu na PLN i WIG.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uważam, że obecna sytuacja stwarza poważne zagrożenie rozpoczęcia znaczącego osłabiania się złotówki do innych walut, spowodowanego transferami pieniędzy z PLN na inne waluty i lokowania ich poza polskim rynkiem finansowym. Nie musi to oznaczać znaczących spadków na naszej giełdzie, ale może do tego dojść. Głównym poszkodowanym będzie jednak polski złoty, który moim zdaniem będzie wyraźnie tracił na atrakcyjności wobec innych walut i rynków finansowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kazimierz Ożóg</description>

	</item>

<item>

   	 <image>
	
      	<url>http://analizyrynkowe.cal.pl/rss/rss_images/rss_orange.png</url>

      	<title>Artykuły - Analizy Rynkowe - Trendy Długookresowe</title>

      	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/</link>

      	<description>Artykuły</description>

    	</image>
	
	<title>Analiza WIG 06/2008</title>

	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/readarticle.php?article_id=554</link>

	<description>&lt;p&gt;Data publikacji: 4 lipca 2008 roku&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W czasie naszych ostatnich dyskusji na forum dyskusyjnym rozmawialiśmy m.in. o kierunku wyjścia z formacji horyzontalnej trwającej na naszej giełdzie od końca stycznia 2008 roku. Twierdziłem, że są duże szanse na wyjście w górę z tej formacji, rozważałem też możliwość dynamicznego spadku nieco poniżej dolnego ograniczenia trendu horyzontalnego, a następnie rozpoczęcie nowej, dynamicznej fali wzrostowej. Rynek pokazał jednak, że o nowych, dynamicznych ruchach wzrostowych należy na razie zapomnieć. Niezależnie od naszych oczekiwań rynek i tak wyraźnie zasygnalizował kierunek wyjścia z formacji, tworząc na końcu ruchu bocznego  formację głowy i ramion, będącą w tym wypadku formacją kontynuacji trendu. Stało się jasne, że rynek będzie kontynuował trend spadkowy wyższego stopnia i ma to miejsce do chwili obecnej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miesięczny wykres świecowy indeksu WIG potwierdza dużą słabość rynku. Kolejne trzy wysokie, czarne świece z listopada 2007 roku i stycznia oraz czerwca 2008 roku stanowią wyraźny znak, że rozpoczął się trend spadkowy wyższego stopnia. Pomimo znaczących spadków odzwierciedlanych przez każdą z tych świec rynek nie był w stanie wytworzyć wyraźnej korekty wzrostowej &amp;#8211; widać to szczególnie po świecy ze stycznia 2008 roku. Świeca czerwcowa to praktycznie obustronne marubozu, odzwierciedlające jednoznaczną tendencję spadkową. Przełamanie spadkowej wymowy tych świec będzie trudne i czasochłonne. Nie widzę obecnie możliwości, aby mogło to nastąpić w ciągu najbliższych miesięcy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z technicznego punktu widzenia należy zauważyć, że indeks WIG ustanowił historyczny wierzchołek 6 lipca 2007 roku, podczas gdy WIG20 dokonał tego 29 października 2007 roku, wykazując tym samym nieco większą siłę. W odniesieniu do teorii fal Elliotta nie ma to dużego znaczenia, ponieważ układ fal jest bardzo zbliżony. A co prawdopodobnie przedstawia ten układ, widać na tygodniowym wykresie WIG zamieszczonym poniżej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rynek ustanowił historyczny wierzchołek, po czym rozpoczął się trend spadkowy. W ramach tego trendu według mnie tworzona jest spadkowa piątka z wydłużoną falą trzecią, która obecnie dobiega końca. Należy spodziewać się korygującej fali 4, a następnie ostatniej w ramach tego impulsu spadkowej fali piątej. Cała struktura powinna zawierać 9 fal.&lt;br /&gt;
Z racji tego, że fala spadkowa będzie mieć prawdopodobnie strukturę pięciofalową, będzie ona dopiero pierwszym ruchem spadkowym w fali spadkowej wyższego stopnia. Po jej ukształtowaniu należy oczekiwać korygującej fali wzrostowej w postaci trójki, a następnie kolejnej fali spadkowej o strukturze pięciofalowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czym może być trwający obecnie spadek możemy odczytać z długookresowego wykresu WIG skorygowanego o inflację.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Według mnie ruch wzrostowy od końca 2002 roku do połowy 2007 roku (57 miesięcy) należało rozpatrywać jako pierwszą falę kolejnej hossy tego samego rzędu, co hossa z lat 1992 &amp;#8211; 1994. Byłaby to więc fala 1-III. Byłaby, gdyby nie fakt tak głębokich spadków, z jakimi obecnie mamy do czynienia. Fala III powinna pokazywać bardzo dużą siłę techniczną trendu wzrostowego, co oznacza płytkie i krótkie w czasie korekty fal wzrostowych niższych rzędów. To, że obecne spadki są tak głębokie stanowi bardzo poważne ostrzeżenie, że hossa z lat 2002 &amp;#8211; 2007 mogła nie być falą nowego impulsu wzrostowego.&lt;br /&gt;
Na zamknięcie czerwca 2008 roku WIG w trendzie spadkowym dotarł  nieco poniżej 50% dystansu hossy z lat 2002 &amp;#8211; 2007. Jest to już dosyć głęboko jak na domniemaną falę III wyższego stopnia, ale jeszcze do zaakceptowania jeśli chodzi o głębokość korekty. Niestety, rynek nie daje jak dotąd sygnałów do tego, że trend spadkowy w tej fali może się wkrótce zakończyć. Jeszcze głębszy spadek da bardzo negatywne sygnały techniczne.&lt;br /&gt;
Bardzo istotnym wsparciem jest poziom około 4000 pkt. Stanowi on 61,8% zniesienia poprzedniej hossy. W okolicach tego poziomu przebiega również linia łącząca globalne minimum na WIG-u z czerwca 1992 roku oraz dno bessy z września 2002 roku. Linia ta stanowi potencjalną linię trendu długookresowego dla indeksu WIG. Jej przebicie w dół dałoby bardzo negatywne sygnały techniczne i doprowadziłoby do otwarcia drogi dla spadków indeksu do bardzo niskich poziomów. Sam fakt spadku indeksu w okolice 4000 pkt. postawi pod bardzo poważnym znakiem zapytania to, czy w roku 2002 rynek rozpoczął kolejną falę impulsu wzrostowego wyższego stopnia. W przypadku pogłębienia spadków i przełamania wsparć o których wspomniałem, prawdopodobnie trzeba będzie zaakceptować fakt, że hossa z lat 2002 &amp;#8211; 2007 była jedynie łącznikiem bessy. Wynika z tego wprost, że rozpoczęty blisko rok temu trend spadkowy może sprowadzić indeks WIG korygowany o inflację do poziomów ok. 2000 &amp;#8211; 1700 pkt., co oznaczałoby spadek od obecnych wartości o ok. 60%. Siłą rzeczy oznaczałoby to również, że czas całego ruchu należałoby rozpatrywać w perspektywie najbliższych 4 &amp;#8211; 5 lat. Ale to są na razie hipotezy, do potwierdzenia których rynek musiałby spaść odpowiednio głęboko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poziomymi, czerwonymi, przerywanymi liniami zaznaczyłem na wykresie poziomy 20% oraz 80% wszystkich wartości WIG. Pomiędzy tymi liniami znajduje się 60% wszystkich notowanych wartości indeksu WIG. Wobec faktu, że indeks nie zdołał ustanowić nowego znaczącego historycznego maksimum w czasie ostatniej hossy jest możliwe, że owa strefa będzie po raz kolejny strefą docelową dla spadków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdyby doszło do realizacji czarnych scenariuszy i skasowania większej części lub nawet całości hossy z lat 2002 &amp;#8211; 2007, musielibyśmy sobie uświadomić kolejny bolesny fakt dotyczący nie tylko naszej giełdy, ale też gospodarki i Polski jako całości. Tym faktem byłoby to, że pomimo blisko 20 lat dynamicznych i głębokich przemian ustrojowych i gospodarczych, często bardzo kosztownych zarówno finansowo, jak też społecznie, nie udało się wytworzyć w polskiej gospodarce stabilnego, długookresowego trendu rozwoju gospodarczego. Powrót indeksu WIG do poziomów z lat 1993, 1995 oraz 2001 &amp;#8211; 2002 pokazałby, że tak naprawdę nasza gospodarka i nasz kraj stoją w miejscu, co jakiś czas próbując ruszyć naprzód, ale bez długofalowego rezultatu. Byłby to fakt o bardzo negatywnej wymowie dla naszej przyszłości. Co prawda z punktu wiedzenia teorii Elliotta taki trend boczny może potrwać jeszcze dłużej, ale i tak oznacza on niepokojąco długo trwającą stagnację, która niestety może przerodzić się w trwałą tendencję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bardziej dokładną prognozę z punktu widzenia teorii Elliotta na sytuację bieżącą i przyszłą dla naszego rynku przedstawię w sytuacji, kiedy ewentualnie dojdzie do przełamania wsparć, o których wspomniałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kazimierz Ożóg</description>

	</item>

<item>

   	 <image>
	
      	<url>http://analizyrynkowe.cal.pl/rss/rss_images/rss_orange.png</url>

      	<title>Artykuły - Analizy Rynkowe - Trendy Długookresowe</title>

      	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/</link>

      	<description>Artykuły</description>

    	</image>
	
	<title>Amerykański kreacjonizm rzeczywistości</title>

	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/readarticle.php?article_id=553</link>

	<description>&lt;p&gt;Data publikacji: 5 kwietnia 2007 roku&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teoria fal Elliotta w postaci przedstawionej przez panów Frosta i Prechtera jawiła mi się jako wspaniałe, uniwersalne, proste i jasne przesłanie &amp;#8211; kiedy trwa trend wzrostowy wysokiego stopnia, całe społeczeństwo odnosi z tego konkretne korzyści: następuje rozwój gospodarki, powstają nowe miejsca pracy, ludzie dobrze zarabiają, stać ich na dostatnie życie, dobre wykształcenie, opiekę zdrowotną, rozrywki. Rośnie poziom świadomości i kultury społecznej, zmniejszają się zjawiska patologiczne, zwiększa się zasięg demokracji i wolności słowa. Przy fali spadkowej wysokiego stopnia oczywiście następuje eskalacja zjawisk negatywnych. Obserwując świat doszedłem jednak do wniosku, że w dużej części nie jest to prawdą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyjrzyjmy się ogólnej sytuacji amerykańskiego społeczeństwa w kontekście rozpoczętej według mnie w roku 1982 na DJIA wzrostowej fali III wysokiego stopnia. Fala ta oznacza, że wszelkie pozytywne aspekty funkcjonowania państwa jako całości powinny się coraz bardziej uwidaczniać. Rzeczywistość pokazuje jednak coś innego. Amerykańskie społeczeństwo ubożeje, jest coraz bardziej zadłużone, zjawisko głodu w niektórych regionach USA staje się powszechne dla szerokich rzesz najbiedniejszych obywateli USA. Około 40 milionów Amerykanów nie ma ubezpieczenia zdrowotnego, ponieważ nie stać ich na jego opłacenie, drastycznie spada poziom kształcenie szczególnie podstawowego i średniego, nasilają się przestępczość, choroby psychiczne.  Równocześnie z negatywnymi zjawiskami dotyczącymi prawie całego amerykańskiego społeczeństwa widać wyraźnie inne zjawisko: grupa najbogatszych Amerykanów staje się coraz bogatsza. Obecnie szacuje się, że w rękach 400 najbogatszych Amerykanów znajduje się majątek wynoszący około 1 biliona dolarów (1000 miliardów dolarów) &amp;#8211;  to jest prawie 10 razy więcej, niż wynosi zadłużenie Polski, które narastało do obecnego poziomu przez długie dziesięciolecia istnienia prawie 40-to milionowego kraju. A skoro szanse dla rozwoju amerykańskiego biznesu będą coraz lepsze, grupa tych ludzi będzie się bogacić w tempie niewyobrażalnym. Jestem przekonany, że w tej sytuacji za 100 &amp;#8211; 150 lat w USA wytworzy się grupa kilkunastu ludzi dysponująca majątkiem rzędu dziesiątek lub setek bilionów dzisiejszych dolarów.&lt;br /&gt;
Obecne tendencje pokazują, że ludzie ci nie mają najmniejszej ochoty do jakiegoś znaczącego dzielenia się swoim majątkiem ze swoimi biedniejszymi współobywatelami. Dla klasy niższej i średniej perspektywy są zatem bardzo złe. Przy dobrej koniunkturze gospodarczej będą oni w stanie co najwyżej utrzymać obecną pozycję finansową, a w przypadku kryzysu zostaną bez środków do życia, co przy gigantycznym zadłużeniu Amerykanów będzie oznaczać ich degradację do faktycznej klasy niewolników banków i innych instytucji finansowych.&lt;br /&gt;
Z klasy wyższej przetrwają tylko ci, którzy mają odpowiednie dojścia do kontraktów, umów i nowych biznesów. Reszta siłą rzeczy zostanie zdegradowana materialnie co najmniej do klasy średniej. W efekcie powstanie bardzo mała grupa ludzi niewyobrażalnie bogatych, którzy będą w swoich rękach skupiać prawie wszystkie moce wytwórcze USA oraz całą amerykańską propagandę (media). Po drugiej stronie będzie 90 &amp;#8211; 95% społeczeństwa, które będzie tak manipulowane, że będzie wdzięczne za jedzenie otrzymywane za pracę, jak to już było w latach 30-tych XX wieku w czasie Wielkiego Kryzysu. Powstanie państwo, które własnych obywateli (i prawdopodobnie nie tylko ich) obróci w niewolników.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zawodowi analitycy giełdowi i zwykli inwestorzy próbują określić kierunek przyszłych ruchów cen w krótszym i dłuższym terminie. Używają do tego różnych teorii i narzędzi, między innymi teorii cykli, bazujących na różnych założeniach. Wydaje mi się, że nie są to obecnie zbyt efektywne narzędzia i do roku co najmniej 2003 powinniśmy wiedzieć dlaczego.&lt;br /&gt;
Otóż jak już pisałem w opracowaniu z dnia 1 czerwca 2006 roku dotyczącym wydarzeń z 11 września 2001 roku, Ameryce udało się wyjść obronną ręką  z kryzysu rozpoczętego bessą na rynku akcji w roku 2000. Poprzez dokonanie zamachów 11 września 2001 roku, a następnie dokonanie ataku na Irak na podstawie sfałszowanych przez CIA danych wywiadowczych, USA zdołały odwrócić trend spadkowy stopnia podstawowego w trend wzrostowy. Zastanówmy się nad tym faktem, ponieważ jego wymowa ma ogromne, wręcz fundamentalne znaczenie, bez zrozumienia którego zachowania rynków finansowych i wydarzenia na świecie będą dla nas trudne do zrozumienia i właściwej oceny.&lt;br /&gt;
Jeszcze do niedawna było tak, że trendy na rynkach finansowych i w gospodarkach były kształtowane przez wypadkową całego szeregu zmiennych, na które nikt nie miał całościowego wpływu. Były to m.in. stopy procentowe, PKB, sytuacja gospodarcza na świecie, ceny surowców, itd. Wszystko to powodowało, że rynki będąc w stanie ciągłych zmian wykazywały stabilność i poruszały się w tym kierunku, który wynikał z wypadkowej całej gamy zależności. Gdyby ta sytuacja utrzymana, dzisiaj DJIA byłby pewnie na poziomie 2 &amp;#8211; 3 tys. punktów, w USA szalałaby recesja a dolar notowałby kolejne historyczne minima. Jednak zaplanowane wcześniej i wykonane 11 września 2001 roku amerykańskie plany doprowadziły w konsekwencji do ataku USA na Irak w marcu 2003 roku, co dało stojącej na krawędzi zapaści amerykańskiej gospodarce ogromny impuls wzrostowy z tej racji, że na potrzeby zbrojeń w USA pracuje co trzeci Amerykanin. Zatem celowe rozpętanie wojny ruszyło całą amerykańską gospodarkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jest zatem oczywiste, że jesteśmy świadkami zjawiska niewyobrażalnego dla Dowa, Elliotta, Frosta, Prechtera i innych twórców analizy technicznej i analityków rynku. W roku 2003 doszło do wyraźnej próby zanegowania podstawowej zasady rynków finansowych i gospodarek mówiącej, że nie można sterować cyklami wysokich stopni. Ameryka pokazała, że jednak można spróbować to zrobić.&lt;br /&gt;
USA osiągnęły obecnie pozycję, o jakiej nikomu się nie śniło, co gorsza pozycję, jakiej nie miało do tej pory żadne inne państwo w całej dotychczasowej historii ludzkości. Osiągnęło ono możliwość kreowania wydarzeń i sterowania nimi w skali całej planety.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na razie możemy odłożyć na bok teorie cykli, twierdzenia o marcowych i październikowych spadkach na giełdach, o giełdowych wakacjach i jasnych korelacjach pomiędzy rynkami. Wszystko to potrwa tak długo, jak długo USA będą miały wystarczająco mocną pozycję do wywoływania i sterowania wydarzeniami mającymi bezpośredni wpływ na zachowanie gospodarek i rynków finansowych w skali globalnej. Kolejne amerykańskie wojny, które moim zdaniem są tylko kwestią czasu, dadzą kolejne dowody tego, jak można zakłócić naturalne rytmy rynków z korzyścią przede wszystkim dla USA.&lt;br /&gt;
Pocieszające może być to, że Ameryka nie ma jednak na tyle mocnej pozycji, żeby kreować trendy wysokich stopni i utrzymywać je w długim okresie. Na razie doszło do odwrócenia trendu spadkowego stopnia podstawowego, a i to dosłownie wykrwawia Amerykę. Można więc mieć nadzieję, że następne impulsy będą już słabsze i rynki z czasem powrócą do właściwych rytmów.&lt;br /&gt;
Wzrost gospodarczy leży w interesie USA, bo tylko on ratuje to państwo przed bankructwem. Metody zastosowane 11 września w Nowym Jorku, a następnie w Afganistanie i Iraku pokazują, że ludzie rządzący Ameryką nie mają żadnych skrupułów jeśli chodzi o realizację tego celu. Rzeczą jasną jest, że USA chcąc nie płacić swoich długów i mając równocześnie z czego żyć, komuś innemu muszą zabrać. Tym razem padło na Irak. Kto będzie następny?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polityka amerykańska z racji ogromnego udziału sektora zbrojeniowego w gospodarce amerykańskiej dąży do wywoływania, umiejętnego podsycania i sterowania wojnami, ponieważ stanowią one dla USA w miarę pewny sposób na rozkręcenie koniunktury. Kolejne wojny wywołane przez USA są przed nami. Zauważmy jednak rzecz bardzo istotną: amerykańska armia nigdy nie stanęła do walki z przeciwnikiem równym sobie, a tym bardziej mocniejszym od siebie. Amerykanie zawsze atakują przeciwników znacznie słabszych od siebie, takich, których mogą pokonać. Oczywiście musi temu towarzyszyć jeszcze jakiś dodatkowy interes lub grupa interesów. W przypadku Bliskiego Wschodu te interesy są jasne. Co się jednak stanie, kiedy nie będzie już słabeuszy, których można napaść i ograbić? Tęgie głowy w Pentagonie, CIA i Białym Domu na pewno już o tym myślą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy okazji obecnych planów ataku USA na Iran związanych rzekomo z planami nuklearnymi Iranu i rzekomym zagrożeniem USA ze strony Iranu (powtórka z bronią masowego rażenia w Iraku, której nigdy nie znaleziono), należy sobie zadać bardzo istotne pytanie: jak to jest, że Stany Zjednoczone bez problemu potrafiły przetrwać kilkadziesiąt lat zimnej wojny, mając wycelowane w siebie setki radzieckich rakiet atomowych, a nie mogą znieść Iranu, który nie ma nawet jednej takiej rakiety? Obiektywne fakty każą stwierdzić, że problem z Iranem to nie problem z jego programem atomowym, że prawdziwe motywy potencjalnego ataku USA na Iran są zupełnie inne &amp;#8211; tak samo zresztą jak w przypadku ataku na Irak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taka postawa USA niesie ze sobą różnorakie konsekwencje. Z tych bardziej codziennych nasuwa mi się problem odnawialnych źródeł energii. Twierdzę, że tak długo, jak długo będzie istnieć USA, nie dojdzie do upowszechnienia żadnych rozwiązań technicznych mogących uniezależnić ludzi od ropy naftowej i klasycznych elektrowni. Mówię tu o możliwościach samowystarczalnej produkcji energii elektrycznej i paliwa (czymkolwiek by ono było) do samochodów przez każde gospodarstwo domowe lub małe grupy takich gospodarstw. Upowszechnienie tanich, odnawialnych źródeł energii na masową skalę w transporcie drogowym, morskim i lotniczym wytrąciłoby z rąk USA podstawowy atut w nakładaniu  wszelkich embarg. Kto wtedy liczyłby się z USA, skoro podstawowe zasoby potrzebne w gospodarce mógłby sam wytworzyć? Poza tym odwrót od ropy naftowej zakończyłby proces finansowania amerykańskich deficytów przez większą część świata oraz w krótkim czasie doprowadziłby do dewaluacji dolara amerykańskiego i rozsypania amerykańskiej gospodarki. Z praktycznego punktu widzenia nie powinny więc dziwić dążenia USA do zawłaszczenia strategicznych w skali całej planety złóż ropy naftowej na Bliskim Wschodzie. Ameryka walczy o fizyczne przetrwanie zdając się kompletnie nie pamiętać o tym, że jej obecne problemy są wynikiem jej własnej rozpasanej do granic absurdu i skrajnie nieodpowiedzialnej  konsumpcji i dziesięcioleci życia ponad stan. A im większe zagrożenie, tym instynkty przetrwania ujawniające się w walce o byt są coraz niższe, coraz bardziej zwierzęce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bez ropy naftowej jako karty przetargowej i armii jako czynnika wykonawczego rzekomej amerykańskiej demokracji (czytaj: amerykańskich korporacji i całej rzeczy nawiedzonych amerykańskich doradców) Ameryka straci całkowicie możliwość wpływania na sytuację na świecie i przejdzie do historii. Według mnie jest to wyłącznie kwestią czasu, ale prawdopodobnie czasu jeszcze długiego.&lt;/p&gt;</description>

	</item>

<item>

   	 <image>
	
      	<url>http://analizyrynkowe.cal.pl/rss/rss_images/rss_orange.png</url>

      	<title>Artykuły - Analizy Rynkowe - Trendy Długookresowe</title>

      	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/</link>

      	<description>Artykuły</description>

    	</image>
	
	<title>Przegląd rynków</title>

	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/readarticle.php?article_id=552</link>

	<description>&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/p&gt;</description>

	</item>

<item>

   	 <image>
	
      	<url>http://analizyrynkowe.cal.pl/rss/rss_images/rss_orange.png</url>

      	<title>Artykuły - Analizy Rynkowe - Trendy Długookresowe</title>

      	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/</link>

      	<description>Artykuły</description>

    	</image>
	
	<title>Krótko o jednym z głównych powodów ataku USA na Irak</title>

	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/readarticle.php?article_id=551</link>

	<description>Ataki na USA z 11 września 2001 roku,&lt;br /&gt;
czyli o samolotach których nie było.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;p&gt;Data publikacji: 29 marca 2007 roku&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poniżej zamieszczam wykres przedstawiający wielkość produkcji ropy naftowej w USA oraz import ropy naftowej przez USA. Wykresy te zostały sporządzone na podstawie ogólnodostępnych danych statystycznych znajdujących się na stronach &lt;a href='http://www.eia.doe.gov/emeu/aer/txt/ptb1105.html' target='_blank'&gt;http://www.eia.doe.gov/emeu/aer/txt/ptb1105.html&lt;/a&gt; oraz &lt;a href='http://tonto.eia.doe.gov/dnav/pet/pet_move_top.asp' target='_blank'&gt;http://tonto.eia.doe.gov/dnav/pet/pet_move_top.asp&lt;/a&gt;. Jak to mówią, z faktami się nie dyskutuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na wykresach widać, że pomimo niemalże jednostajnego spadku produkcji ropy naftowej w USA rozpoczętego w roku 1971, do roku 1993 Stany Zjednoczone więcej ropy naftowej pozyskiwały z własnych złóż niż importowały. Ten stan zmienił się wraz z rokiem 1994 i trwa do dzisiaj - Stany Zjednoczone więcej ropy muszą importować, niż są w stanie pozyskać z własnych złóż. Co więcej, własna produkcja znajduje się w mocnym trendzie spadkowym, z każdym rokiem coraz mocniej uzależniając amerykańską gospodarkę od zagranicznej ropy. Na koniec roku 2005 różnica pomiędzy importem a produkcją własną osiągnęła 5 milionów baryłek dziennie (!), co w dolarach daje kwotę nieco ponad 300 milionów dolarów - za tyle Stany Zjednoczone musiałyby dziennie kupować ropy naftowej na światowych rynkach, żeby zaspokoić własne potrzeby. Musiałyby, gdyby nie miały swoich wojsk w Iraku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z wykresów można odczytać, że całkowita wielkość zapotrzebowania USA na ropę naftową wyniosła na koniec roku 2005 około 15 milionów baryłek dziennie. Jak widać, produkcja własna to około 5 milionów baryłek dziennie, a import to około 10 milionów baryłek dziennie. Oznacza to, że Stany Zjednoczone zaledwie 1/3 całkowitego zapotrzebowania na ropę są w stanie pokryć z własnych złóż, a 2/3 muszą importować. Jest oczywiste, że tak ogromna dysproporcja po stronie importu jest bardzo niekorzystna, ponieważ nawet niewielkie zachwianie dostaw zagranicznej ropy może doprowadzić amerykańską gospodarkę do bardzo poważnych problemów. Jest więc jasne, że Stanom Zjednoczonym zależy na zapewnieniu jak najbardziej stabilnych dostaw tego surowca z zagranicy. Stąd 11 września 2001, wynikające z niego wojny i okupacja Iraku, która będzie trwać tak długo, jak długo na Bliskim Wschodzie będzie ropa naftowa (na Bliskim Wschodzie znajdują się największe złoża ropy naftowej na świecie) lub tak długo, jak długo będą istnieć Stany Zjednoczone.&lt;br /&gt;
Tutaj widać niestety koszmarną mentalność amerykańskich przywódców: zamiast szukać oszczędności we własnej gospodarce, chcą utrzymać dotychczasowy i tak przecież ogromny, bardzo rozrzutny i niegospodarny poziom zużycia ropy naftowej kompletnie nie licząc się z kimkolwiek. A płacimy za to my wszyscy kupując coraz droższe paliwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szumne były zapewnienia Busha i jego ekipy o tym, ile to pieniędzy ze sprzedaży irackiej ropy zostanie przekazanych na odbudowę Iraku. Realia są takie, że żadne pieniądze ze sprzedaży irackiej ropy nie pójdą na odbudowę Iraku, bo tych pieniędzy i tej ropy potrzebują Stany Zjednoczone - po to przecież tam poszli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wykresy te uwidaczniają również znacznie gorszą prawdę: ropy naftowej na świecie zaczyna wyraźnie brakować. Jeżeli mówimy, że obecnie ceny paliw są na wysokim poziomie, to powinniśmy zacząć się zastanawiać co zrobimy, kiedy cena 1 litra benzyny osiągnie 5 czy 6 złotych za litr. Uważam, że takie realia są niestety coraz bliższe.&lt;/p&gt;</description>

	</item>

<item>

   	 <image>
	
      	<url>http://analizyrynkowe.cal.pl/rss/rss_images/rss_orange.png</url>

      	<title>Artykuły - Analizy Rynkowe - Trendy Długookresowe</title>

      	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/</link>

      	<description>Artykuły</description>

    	</image>
	
	<title>USA 9/11: Kolejne spostrzeżenia</title>

	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/readarticle.php?article_id=541</link>

	<description>Ataki na USA z 11 września 2001 roku,&lt;br /&gt;
czyli o samolotach których nie było.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;p&gt;Data publikacji: 5 marca 2007 roku&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
USA 9/11: Kolejne spostrzeżenia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zachęcam Czytelników do obejrzenia filmu &amp;#8222;Controlled impact demonstration&amp;#8221;, który można obejrzeć na przykład na stronie &lt;a href='http://www.youtube.com/watch?v=TAXdVZ3HnDM' target='_blank'&gt;http://www.youtube.com/watch?v=TAXdVZ3HnDM&lt;/a&gt;. Jest to film przedstawiający próbę kontrolowanego uderzenia dużym samolotem pasażerskim w niską przeszkodę znajdującą się na ziemi. Film został nakręcony przez NASA i przedstawia ich własny eksperyment przeprowadzony 1 grudnia 1984 roku.&lt;br /&gt;
Samolotem użytym w eksperymencie był Boeing 707 sterowany z ziemi przez doświadczonego pilota. Pomimo specjalnych przygotowań do eksperymentu nie udało się trafić samolotem w wyznaczony cel &amp;#8211; pilot znajdujący się na ziemi w ostatniej chwili próbował skorygować tor lotu samolotu, w wyniku czego samolot zahaczył lewym skrzydłem o ziemię i uderzył w ziemię. Żaden znaczący fragment samolotu nie uderzył bezpośrednio z powietrza w przeszkodę.&lt;br /&gt;
Pokazuje to jednoznacznie, że wykonanie ataków na wieże WTC i szczególnie w Pentagon tak, jak znamy to z oficjalnej wersji jest właściwie niewykonalne. Tylko w ogóle po co NASA przeprowadziła taki eksperyment? To też powinno nam dać dużo do myślenia.&lt;br /&gt;
Na podstawie proporcji szerokości przeszkody do długości skrzydła samolotu możemy w przybliżeniu oszacować jej szerokość na około 18 metrów. Co ciekawe, jest to wielkość niemal równa szerokości strefy ze środkiem w osi symetrii pionowej ścian wież WTC, w którą należało trafić kadłubem samolotu o podobnej wielkości, aby żaden fragment samolotu w momencie uderzenia nie wystawał poza obrys ściany &amp;#8211; żeby samolot zmieścił się w całości w &amp;#8222;świetle&amp;#8221; ściany. Kolejny zbieg okoliczności? Nie sądzę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Proszę obejrzeć &lt;a href='http://analizyrynkowe.cal.pl/usa911/symulacja_uderzenia.jpg' target='_blank'&gt;obraz symulacji komputerowej&lt;/a&gt;, w której samolot Boeing 747 uderza w kratownicę. Proszę zwrócić uwagę, że skrzydła w wyniku uderzenia zostają zniszczone. Kadłub samolotu pomimo uderzenia wzdłuż belki w węzeł kratownicy, czyli najbardziej wytrzymałe mechanicznie miejsce konstrukcji, przebija się przez całą szerokość kratownicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przeglądając już jakiś czas temu stronę http://terrorize.dk (obecnie jest niestety niedostępna) znalazłem bardzo ciekawą rzecz. Żeby przyjrzeć się jej bliżej, zachęcam do pobrania filmu przedstawiającego uderzenie drugiego Boeinga 767 w południową wieżę WTC (plik avi, 970KB, &lt;a href='http://analizyrynkowe.cal.pl/usa911/wtc2_fairbanks.avi' target='_blank'&gt;pobierz&lt;/a&gt;). Film został nakręcony z poziomu ulicy, jest to znany film z mężczyzną na pierwszym planie, który nie słyszy przelatującego nad nim samolotu. Proszę obejrzeć ten film i zwrócić uwagę na to, co się dzieje ze światłami znajdującymi się za plecami mężczyzny. Dokładnie w momencie, kiedy samolot w całości zniknął w południowej wieży WTC oraz na ułamki sekund przed pojawieniem się pierwszych oznak eksplozji, światła te przygasają &amp;#8211; następuje bardzo znaczny, krótkotrwały spadek napięcia w sieci energetycznej prawdopodobnie w całej okolicy wież WTC.  Nie sądzę, żeby uderzający w wieżę samolot mógł spowodować takie zjawisko.&lt;br /&gt;
Jego przyczyna leży zapewne w tym, o czym mówi w jednym ze swoich wystąpień Jeff King, inżynier z MIT. Zwraca on uwagę na to, że około 2 tygodnie przed zamachami zastąpiła dziwna awaria sieci elektrycznej w wieżach WTC, która jego zdaniem posłużyła do podłączenia detonatorów ładunków wybuchowych rozmieszczonych w wieżach do miejskiej sieci elektrycznej. Spadek napięcia widziany na filmie to zatem nic innego jak efekt poboru z sieci elektrycznej znacznej mocy potrzebnej do zdetonowania głównych ładunków wybuchowych. Budowanie niezależnego zasilania detonatorów byłoby zbyt ryzykowne i właściwie niepotrzebne w sytuacji, kiedy praktycznie w dowolnym miejscu wież można było skorzystać z gotowej instalacji elektrycznej wież.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z obrazów tras lotów opublikowanych przez Flight Explorer wynika, że trasa drugiego samolotu kończy się około 60 kilometrów na północny wschód od Manhattanu (piszę o tym w opracowaniu z dnia 1 marca 2006 roku). Na stronie &lt;a href='http://thewebfairy.com/911/eh/index.htm' target='_blank'&gt;http://thewebfairy.com/911/eh/index.htm&lt;/a&gt; znalazłem film przedstawiający przelatującego w okolicy wież WTC tajemniczego białego Boeinga 767.  Różnica w położeniu ostatniego odczytu pozycji drugiego Boeinga w porównaniu z właściwym miejscem usytuowania wież WTC każe przypuszczać, że to prawdopodobnie ów biały Boeing &amp;#8222;narysował&amp;#8221; w systemach kontroli lotów trasę samolotu, który rzekomo uderzył w południową wieżę WTC &amp;#8211; w rzeczywistości lądując kilkadziesiąt kilometrów od Manhattanu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jednym z poprzednich opracowań wspomniałem o tym, że tak duże samoloty jak Boeingi 767 na filmach i zdjęciach z 11 września nie wytwarzają żadnych turbulencji. Szczególnie dotyczy to drugiego Boeinga, który przelatywał w pobliżu warkocza dymu wydobywającego się z płonącej północnej wieży WTC. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć przedstawiających turbulencje wytwarzane przez takie samoloty. Zdjęcia pochodzą z witryny &lt;a href='http://www.airliners.net' target='_blank'&gt;http://www.airliners.net&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;p&gt;Znalazłem w Internecie interesujące zdjęcia porównujące skutki uderzenia pocisku (konwencjonalnego lub rakietowego) w żelbetonową ścianę z uszkodzeniami powstałymi w Pentagonie. Nie pozostawiają one złudzeń, że w Pentagon nie uderzył Boeing 757.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;p&gt;1 października 2006 roku o godzinie 19:00 kanał Viasat Explorer nadał szósty odcinek brytyjskiego serialu dokumentalnego Świat gadżetów. Oto fragment zapowiedzi tego odcinka: Symulatory lotu coraz bardziej odpowiadają rzeczywistości, czy jednak można za ich pomocą przeprowadzić prawdziwą operację lądowania samolotu. Jason Bradbury, z pewnym niepokojem, przygląda się takiej operacji dokonywanej przez komputerowego pilota, bez żadnego doświadczenia w realnym świecie.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
Do programu zaproszono pewnego fanatyka komputerowych symulatorów lotu, aby spróbował swoich sił w pilotowaniu prawdziwego samolotu. Człowiek ten miał w domu specjalny sprzęt, wielomonitorowe stanowisko, specjalne wolanty wzorowane na tych oryginalnych stosowanych w prawdziwych samolotach &amp;#8211; miał nawet oryginalny wolant z Boeinga, który podłączył do komputera i którym posługiwał się w czasie komputerowych lotów. Człowiek ten spędził setki godzin latając na komputerowych symulatorach lotu. Teraz zaproponowano mu lot z instruktorem małym samolotem. Miał on do wykonania proste zadanie: start, wykonanie pętli i lądowanie na tym samym pasie startowym &amp;#8211; wszystko to przy dobrej pogodzie i ciągłym kontakcie wzrokowym z lotniskiem.&lt;br /&gt;
O ile start i wznoszenie przebiegły bez problemów, o tyle podchodzenie do lądowania okazało się trudne. Pilot amator miał problemy z ustawieniem samolotu w osi pasa startowego, samolotem zaczęło &amp;#8222;nosić&amp;#8221; na boki. W końcowej fazie lądowania pomimo tego, że z zewnątrz sytuacja wydawała się opanowana, instruktor musiał przejąć stery, żeby uchronić samolot przed rozbiciem, ponieważ pilot nie był w stanie opanować samolotu, który opadał zbyt szybko.&lt;br /&gt;
Końcowa konkluzja była taka, że komputerowe symulatory lotu dostępne na zwykłych PC dają blade pojęcie o prawdziwym lataniu. Instruktor stwierdził, że główna różnica pomiędzy nimi a prawdziwym lataniem polega na tym, że w przypadku domowych symulatorów nie czuć oporu sterów.&lt;br /&gt;
Dla pilota amatora był to pierwszy lot za sterami prawdziwego samolotu. Po eksperymencie był on tak zachwycony lataniem, że stwierdził, że wraca do domu, sprzedaje cały swój sprzęt i zapisuje się na kurs pilotażu.&lt;br /&gt;
Chociaż w programie nie było o tym mowy, to doświadczenie dowiodło, że osoby rzekomo po raz pierwszy siedzące 11 września za sterami prawdziwych Boeingów 767 nie mogłyby wykonać takich ataków, jakie znamy z oficjalnej wersji. Tutaj człowiek z setkami godzin wylatanych na symulatorach nie był w stanie prawidłowo wykonać prostych, podstawowych manewrów małym samolotem &amp;#8211; tym bardziej nie mogliby tego zrobić terroryści z 11 września pilotując znacznie większe, cięższe i bardziej bezwładne samoloty. Dla amatora takie ataki jakie znamy z oficjalnej wersji są niemożliwe do wykonania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak łatwo jest oszukać ludzkie zmysły, możemy po raz kolejny przekonać się choćby po obejrzeniu tego filmu (plik mpg, 2,92MB, &lt;a href='http://analizyrynkowe.cal.pl/usa911/wypadek_samochodowy.mpg' target='_blank'&gt;pobierz&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;
Przy pierwszym obejrzeniu może on być wstrząsający &amp;#8211; tyle że jest on nieprawdziwy. Samochód nie uderza w człowieka, ale w manekina.&lt;br /&gt;
Zachęcam również do obejrzenia tricków Crissa Angela &lt;a href='http://video.google.pl/videosearch?q=criss+angel' target='_blank'&gt;http://video.google.pl/videosearch?q=criss+angel&lt;/a&gt;. Szczególnie polecam tricki przedstawiające rozdarcie kobiety na pół, przejście przez szybę oraz uderzenie przez samochód. Wszystko dzieje się w biały dzień, w obecności postronnych osób. Ale przecież wszystkie te zadziwiające zdarzenia są jedynie trickiem, iluzją. Inną rzeczą jest to, jak on to robi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niech również ten przykład uzmysłowi nam, jak łatwo jest nam uznać za rzeczywistość to, co jest jedynie iluzją i złudzeniem.&lt;/p&gt;</description>

	</item>

<item>

   	 <image>
	
      	<url>http://analizyrynkowe.cal.pl/rss/rss_images/rss_orange.png</url>

      	<title>Artykuły - Analizy Rynkowe - Trendy Długookresowe</title>

      	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/</link>

      	<description>Artykuły</description>

    	</image>
	
	<title>USA 9/11: Fragment książki Henryka Pająka &amp;quot;Trzecia wojna światowa&amp;quot;</title>

	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/readarticle.php?article_id=511</link>

	<description>&lt;p&gt;Fragmenty książki H.Pająka &quot;Trzecia wojna światowa&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z OSTATNIEJ CHWILI&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szanowny Panie Henryku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przesyłam przetłumaczone przeze mnie fragmenty kilku artykułów na temat sprzedaży budynków WTC. Wszędzie w nich się mówi o tym, że właścicielem wież był Port Authority of New York and New Jersey (Kierownictwo Portu Nowy Jork i New Jersey). Nie mówi się tu, że budynki zostały sprzedane przez braci Rockefellerów. Prawdziwi właściciele - Rockefellerowie - ukrywają się za fasadą instytucji publicznej, podobnie jak prywatni właściciele banku Federal Reserve. WTC był w 1970 r. wypieszczonym projektem Davida Rockefellera, który chciał rewitalizować Dolny Manhattan i nieprzypadkowo dwie wieże były nazwane pierwszymi imionami Rockefellerów: David i Nelson. Port Authority i kryjący się za nim Rockefellerowie sprzedali więc po 30 latach budynki, których koszt budowy wynosił l miliard dolarów, za 3,2 miliarda. Transakcja, którą rozpoczęto na rok przed atakiem na WTC, została zamknięta dwa miesiące przed samym atakiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdzieś przeczytałem, że właściciel budynków nie odzyska w całości tych pieniędzy, które włożył w transakcję. Poniższy artykuł mówi o szczęśliwie przegranym przetargu pewnej firmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszy z artykułów ukazał się w &quot;Toronto Star&quot; na drugi dzień po ataku:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tony Wong&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Brookfield szczęśliwym przegranym &quot;bliźniaków&quot; (&quot;twin towers&quot;)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Toronto Star&quot;, 12 września 2001 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kanadyjska firma nieruchomości o włos straciła okazję przejęcia na własność budynków World Trade Center po j przegranym kilka miesięcy temu, gorącym przetargu na najdroższy na świecie kompleks biurowy. Gdyby Brookfield Properties Corp. z siedzibą w Toronto, największa w Kanadzie firma nieruchomości i największy właściciel nieruchomości w Nowym Jorku, wygrała przetarg na nieruchomość będącą symbolem Manhattanu, znalazłaby się na czele wczorajszej tragedii. &quot;Powiedzmy w ten sposób: Oni byli bardzo, bardzo szczęśliwymi przegranymi&quot; - powiedział jeden z analityków rynku nieruchomości, który nie chciał, by ujawniono jego nazwisko. Brookfield, największy właściciel nieruchomości w finansowym dystrykcie Nowego Jorku, był faworytem w przetargu, w transakcji, która została zamknięta dwu miesiące temu. Brookfield razem z CIBC (Canadian Imperiał Bank of Commerce), Boston Properties Inc. i Deutsche Bank zaoferowali 3 miliardy dolarów USA, ale znaleźli się na drugim miejscu za firmą mającą siedzibę na Manhattanie Silverstein Properties and Westerfield America Inc. Silverstein zapłacił 3,2 miliarda dolarów. W tym samym numerze &quot;Toronto Star&quot; podane są krótkie informacje dotyczące tych wieżowców: Budowane między 1969 a 1973 r., budowa była pilotowana przez byłego gubernatora Nowego Jorku Nelsona Rockefellera i jego brata Davida Rockefellera, szefa Chase Manhattan Bank. Koszt budowy - 1 miliard dolarów USA. Właściciel: Silverstein Properties Inc. kupił 99-letnią dzierżawę WTC w lipcu 2001 r, od Port Authority of New York and New Jersey (Kierownictwo Portu Nowy Jork i New Jersey) za 3,2 miliarda dolarów, co jest największą w historii transakcją rynku nieruchomości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W artykule zamieszczonym w tygodniku &quot;New Yorker&quot; z 24 września 2001 r. pt. Projekt budynku,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pauł Goldberger pisze: Dwa miesiące temu Port Authority (Kierownictwo Portu. Nowy Jork i New Jersey) zamknęło transakcję sprzedając za 3,2 miliarda dolarów wliczę WTC Larry'emu Silversteinowi, właścicielowi firmy nieruchomości, który zatrudnił architekta Davida Childsa, żeby przeprowadzić renowację obiektu. I dalej: Najwyższe budynki były wznoszone zwykle przez ludzi bardziej zainteresowanych zwróceniem uwagi na siebie, niż szybkim zwrotem finansowym. Tym kierował się również gubernator Nelson Rockefeller i Port Authority w latach 1960., kiedy powstał pomysł budowy World Trade Center. To tyle na temat sprzedaży obu wież przed 11 września. Termin transakcji był rzecz jasna nieprzypadkowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Serdecznie Pana pozdrawiam Wrocław, 15 IV 2002&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Janusz Lewicki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I wiadomość najnowsza. Prasę amerykańską (nie wszystką) oraz kanadyjską i zachodnią obiegła wiadomość z połowy kwietnia 2002 roku o tym, że członkini Izby Reprezentantów USA Cynthia McKinney z Partii Demokratycznej, publicznie oskarżyła prezydenta Busha &quot;43&quot;, iż wiedział o przygotowaniach do ataku terrorystycznego na USA źli września - ale nie uczynił dosłownie nic, by mu przeszkodzić.Zdaniem pani McKinney, administracja Busha skorzystała na wojnie z terroryzmem. Należy przeprowadzić szeroko zakrojone dochodzenie, które wyjaśni:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
    * co administracja wiedziała i od kiedy wiedziała o wydarzeniach 11 Września oraz dlaczego nie ostrzeżono niewinnych ludzi z Nowego Jorku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dodała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
    * - osoby zbliżone do tego rządu osiągną wielkie zyski z nowej wojny Ameryki, A co na te oskarżenia odpowiedział Biały Dom, bo przecież coś musiał odpowiedzieć? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak łatwo było przewidzieć, odpowiedział w sposób &quot;właściwy&quot;:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
    * amerykańskie społeczeństwo zna fakty i odrzuca takie śmieszne, bezpodstawne poglądy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc życie każdego miesiąca dopisuje, dorzuca nowe fakty do tego przerażającego bagna, do tej zbrodni &quot;Ameryki&quot; popełnionej na Ameryce. Narzucają się dwie kwintesencje tej książki o początkach trzeciej wojny globalnej:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
    * Biada światu, jeżeli Amerykanie nie uwolnią się z pęt syjonistycznego globalizmu.&lt;br /&gt;
    * Nadchodzi tyrania, jakiej nie znają dzieje ludzkości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A N E K S Y&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
które wiele wyjaśniają&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aneks I&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
CHRONOLOGIA WYDARZEŃ PROWADZĄCYCH&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
DO TERRORU PRZED I PO 11 WRZEŚNIA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Michael C. Ruppert&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(wydawca biuletynu &quot;From The Wildrness&quot; - www.copvcia.com)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poniższy, niestety niekompletny przegląd chronologiczny podający najistotniejsze wydarzenia, jakie miały miejsce przed i po samobójczym ataku 11 września 2001 roku, o który obwiniano Osamę bin Ladena, dowodzi, że CIA wiedziała o nim i jednocześnie wskazuje, że rząd Stanów Zjednoczonych ma swój udział w tym kryminalnym wydarzeniu. Dowodzi również, że przyczyny wydarzeń, do których doszło po 11 września, mają niewiele wspólnego z terrorystycznymi atakami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1998 i 2000 - były prezydent George H.W. Bush udaje się do Arabii Saudyjskiej jako przedstawiciel będącej prywatną własnością firmy Carlyle Group, jedenastej w kolejności na liście największych dostawców usług wojskowych w USA. W czasie tej wizyty spotyka się z rodziną królewską oraz rodziną bin Ladenów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Źródło: Wall Street Jomnal, 27 Września 2001 roku. Patrz również FTW, vol. IV, nr 7, artykuł zatytułowany &quot;The Best Enemies Money Can Buy&quot; (&quot;Najlepsi wrogowie, jakich można mieć za pieniądze&quot;), www.copvcia.com/members/carlyle.html)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
13 lutego 2001- korespondent LTI (United Press International - agencja prasowa) specjalizujący się w zagadnieniach terroryzmu, Richard Sale, opisując proces zwolenników bin ladenowskiej al-Qaedy podaje, że Agencja Bezpieczeństwa Narodowego złamała szyfr komunikatów bin Ladena. Nawet jeśli bin Laden zmienił szyfr w lutym, stawia to rząd w niezręcznej sytuacji, jako że twierdzi on, iż te ataki przygotowywane były od lat, czyli musiał o nich wiedzieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maj 2001 - amerykański Sekretarz Stanu; Colin Powell, przekazuje talibańskiemu reżimowi 43 miliony dolarów jako rzekomą pomoc dla afgańskich rolników, którzy cierpią głód z powodu zniszczenia w styczniu na polecenie talibańskiego reżimu ich upraw opium.(Źródło: Los Angeles Times, 22, maja 2001 roku)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maj 2001 - zastępca Sekretarza Stanu, Richard Armitage, funkcjonariusz tajnych służb i były członek Navy Seal (nazwa elitarnej jednostki Marynarki Stanów Zjednoczonych - odpowiednik naszych Błękitnych Beretów), udaje się do Indii w ramach szeroko reklamowanej wizyty. W tym samym czasie dyrektor CIA, George Tenet, odwiedza nieoficjalnie Pakistan, gdzie spotyka się z generałem Parvezem Musharaffem. Armitage ma długie i głębokie kontakty z wywiadem Pakistanu i jest posiadaczem najwyższych cywilnych odznaczeń tego kraju. W czasie obesłanego jako &quot;niezwykle długie&quot; spotkania, Tenet rozmawiał także ze swoim pakistańskim odpowiednikiem, szefem ISI, generałem-porucznikiem Mahmudem Ahmadem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Źródło: Agencja Prasowa SPRA. Indie, 22 maja 2001 roku)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czerwiec 2001 -wywiad niemiecki, BND, ostrzega CIA i Izrael, że terroryści ze Środkowego Wschodu &quot;planują porwanie cywilnego samolotu, aby użyć go w charakterze broni do zaatakowania ważnych symboli kultury amerykańskiej i izraelskiej&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Źródło: Frankfurt Allgemeine Zeitung, 14 września 2001 roku)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lipiec 2001 - trzej przedstawiciele USA, Tom Simmons (były ambasador USA w Pakistanie), Karl Inderfurth (były doradca sekretarza stanu ds. Południowej Azji) i Lee Codren (były ekspert Departamentu Stanu ds. Południowej Azji), spotykają się w Berlinie z przedstawicielami talibów i oświadczają im, że Stany Zjednoczone planują wojskowe uderzenia na Afganistan w październiku. Obecni są również przedstawiciele wywiadu niemieckiego i rosyjskiego, którzy potwierdzają tę groźbę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Źródła: Guardian, 22 września 2001 roku; BBC, 18 września 2001 roku)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lato 2001 - w numerze z 26 września korespondent brytyjskiego dziennika Guardian, David Leigh, napisał: &quot;Przedstawiciel Departamentu Obrony USA, dr Jeffrey Starr, odwiedził w styczniu Tadżykistan. Felicity Lawrence, współpracowniczka Guardiana, ustaliła, że amerykańscy rangersi szkolą oddziały specjalne w Kirgistanie. Istnieją nie potwierdzone dane, że taddżyckie i uzbeckie oddziały specjalne szkolone są na Alasce i w Montanie&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lato 2001 - szef pakistańskiego ISI, generał Mahmud zleca telegraficzne przekazanie 100 000 dolarów jako pomocy Mahommedowi Atcie, który był według FBI czołowym terrorystą biorącym udział w porwaniu samolotów użytych do samobójczych ataków. Mahmud poddał się ostatnio do dymisji po ujawnieniu w Indiach tego transferu pieniędzy i potwierdzeniu tego faktu przez FBI.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Źródło: Times of India, 11 października 2001 roku)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lato 2001 - pewien Irańczyk zadzwonił w tygodniu poprzedzającym tragiczne wydarzenia do amerykańskich organów bezpieczeństwa, aby ostrzec je przed nieuchronnym atakiem na World Trade Center. Niemiecka policja potwierdza to połączenie telefoniczne i jednocześnie stwierdza, że amerykańskie tajne służby nie ujawnią żadnych dalszych szczegółów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Źródło: Niemiecka agencja prasowa &quot;online.ic&quot;, 14 września 2001 roku)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lato 2001 - rosyjski wywiad powiadamia CIA, że 25 terrorystów-pilotów zostało wyszkolonych do wykonania samobójczych misji. Doniesienie to pochodzi z rosyjskiej prasy i zostało przetłumaczone na użytek FTW przez emerytowanego oficera CIA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4-14 lipca 2001 - Osama bin Laden jest leczony na nerki w amerykańskim szpitalu w Dubaju, gdzie spotyka się z przedstawicielem CIA w swoim szpitalnym pokoju. Dzieje się to w czasie, gdy jest poszukiwany za wysadzenie w powietrze dwóch ambasad amerykańskich i statku USS Cole. Mimo to 14 lipca uzyskuje zgodę na opuszczenie Dubaju prywatnym odrzutowcem, zaś przedstawiciel CIA wraca 15 lipca do kwatery głównej CIA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Źródło: Le Figaro, Paryż, 31 października 2001 roku)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sierpień 2001 - FBI aresztuje w Bostonie islamskiego bojownika związanego z bin Ladenem. Francuski wywiad potwierdza, że jest to jeden z kluczowych członków sieci bin Ladena, zaś FBI zdobywa informacje, że pobierał on lekcje latania. W chwili aresztowania człowiek ten posiadał przy sobie techniczne informacje na temat samolotu Boeing oraz instrukcję prowadzenia samolotu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Źródło: Agencja Reutera, 13 września 2001 roku)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sierpień 2001 - Prezydent Rosji Władimir Putin rozkazuje rosyjskiemu wywiadowi ostrzeżenie amerykańskiego rządu &quot;w możliwie najbardziej kategorycznej formie&quot; przed nieuchronnymi atakami na lotniska i budynki rządowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Źródło: Wywiad z Putinem przeprowadzony 15 września 2001 roku przez MS-NBC).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sierpień-wrzesień 2001 - na trzy tygodnie przed atakiem wskaźnik Dow Jonesa spada o prawie 900 punktów. Zapaść na giełdzie jest nieunikniona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3-10 września 2001 - MS-NBC donosi 16 września, że w tygodniu poprzedzającym 11 września rozmówca programu radiowego na Kajmanach kilkakrotnie ostrzegał o nieuchronnym ataku bin Ladena na Stany Zjednoczone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1-10 września 2001 - brytyjskie oddziały w sile 25 000 żołnierzy i największa od czasów wojny o Falklandy brytyjska armada., będące częścią operacji Essennal Haryest, zostają rozlokowane w Omanie i jego okolicach, czyli w tym punkcie Półwyspu Arabskiego, który jest położony najbliżej Pakistanu. W tym samym czasie dwie amerykańskie grupy bojowe przetransportowane na lotniskowcach pojawiają się w bazie na Półwyspie Arabskim. Również w tym samym czasie około 17 000 amerykańskich żołnierzy przyłącza się do ponad 23 000 żołnierzy NATO w Egipcie, aby wziąć udział w operacji Bright Star. Wszystkie wyżej wymienione oddziały znalazły się na swoich pozycjach, zanim pierwszy samolot uderzył w budynki Worid Trade Center.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Źródła: The Guardian, CNN, Fox News, The Obsezver, international Law Profesor Francis Boyle, Uniwersytet Illinois)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6-7 września 2001 - giełda odnotowuje 4744 opcji sprzedaży (dla inwestorów oznacza to zapowiedź spadku ceny akcji danej firmy) akcji United Airlines a tylko 396 opcji zakupu. To wręcz dramatyczna tendencja w pozbywaniu się akcji. Wiele akcji United Airlines jest sprzedawanych poprzez Deutschebank/A.B. Brown, firmę, która do roku 1998 była zarządzana przez obecnego dyrektora wykonawczego CIA, A.B. &quot;Buzzy&quot; Krongarda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Źródło: The Herliyya International Policy Institute form Counterterrorism, 21 września 2001 roku; http://www.ict.org.il; The New York Times; 'Wali Street Journal)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
10 września 2001 - żadna inna linia lotnicza nie odnotowuje takiego obrazu obrotu akcjami, jak United Airlines i American Airlines. Sprzedaż spadających akcji w przypadku obu linii lotniczych wzrosła o 60 procent ponad stan normalny. W swoim sprawozdaniu z 10 września na temat operacji giełdowych Agencja Reutera podała: &quot;Akcje linii lotniczych mogą być gotowe do odebrania&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6-10 września 2001 - nienaturalnie duża liczba zniżkujących akcji zostaje zakupiona w Merrill Lynch, Morgan Stanley, AXA Re (insurance), które posiadają 25 procent akcji American Airlines, i Munich Re. Wszystkie te instytucje finansowe ucierpiały bezpośrednio w wyniku ataków z 11 września.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Źródła: ITC, jak wyżej; FTW, vol. IV, nr 7, 18 października 2001 roku; www.copvcia.com/members/octl52001.html)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
11 września 2001 - generał Mahmud z ISI (patrz wyżej), przyjaciel Mahommeda Atty, składa wizytę w Waszyngtonie jako przedstawiciel talibów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Źródło: MS-NBC, 7 października 2001 roku)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
11 września 2001 -przez 50 minut między godziną 8.15 i 9.05, gdy zarówno Federal Aviation Administration (Nadzór Ruchu Lotniczego), jak i wojsko doskonale wiedzą, że cztery samoloty zostały jednocześnie porwane i zeszły ze swojego kursu, nikt nie powiadamia o tym fakcie prezydenta USA. Dopiero o godzinie 9.30 zostają poderwane do lotu samoloty przechwytujące Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych. Oznaczało to, że National Command Authority (Naczelne Dowództwo) czekało przez 75 minut, zanim wydało rozkaz startu samolotów przechwytujących, mimo iż fakt porwania czterech samolotów był mu znany. Było to coś, co nie miało nigdy dotąd miejsca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Źródło: CNN, ABC, MS-NBC, Los Angeles Times, The New York Times)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
15 września 2001 - The New York Times podaje, że Mayo Shattuck, szef filii Deutschebanku o nazwie Alex (A.B.) Brown, podał się do dymisji z natychmiastowym skutkiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
10 października 2001 - pakistańska gazeta The Frontier Post. podaje, że amerykańska ambasador, Wendy Chamberlain, dzwoniła do pakistańskiego ministra przemysłu naftowego. Zarzucony projekt rurociągu firmy Unocal mającego połączyć Turkmenistan z wybrzeżem Pakistanu poprzez Afganistan w celu sprzedaży ropy i gazu Chinom został reaktywowany &quot;w świetle najnowszych wydarzeń o charakterze geopolitycznym&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Połowa października 2001 -wskaźnik Dow Jonesa odzyskał po znacznym spadlał większość strat zanotowanych przed atakiem. Chociaż jest on wciąż słaby i podatny na tendencje zniżkowe, uniknięto krachu poprzez olbrzymi zastrzyk z kas rządowych w wyniku realizacji programów obronnych, subsydiów&quot; dla &quot;dotkniętych kryzysem&quot; gałęzi przemysłu oraz planowanych redukcji podatków dla korporacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Źródło: Michael C.Rupoert, wydawca biuletynu From The Wilderness, PO Box 66061-350, Sherman Oaks, CA 91413, USA, strona internetowa: www.copvicia.com)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aneks II&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fragment dużej publikacji Jima Marrsa w marcowo-kwietniowym numerze Nexusa, w przekładzie J. Florczyńskiego&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
WĄTPLIWOŚCI W SPRAWIE ATAKÓW Z 11 WRZEŚNIA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda zupełnie prosto Jak głoszą oficjalne komunikaty, około 19 samobójczych terrorystów ze , Środkowego Wschodu z sercami przepełnionymi nienawiścią do amerykańskiej demokracji i wolności porwało cztery litowe samoloty pasażerskie i roztrzaskało dwa z nich o bliźniacze wieże nowojorskiego World Trade Center, zaś trzeci o Pentagon. Czwarty rozbił się podobno w zachodniej Pensylwanii w następstwie walki pasażerów z terrorystami. Cała ta sprawa rodzi jednak wiele niepokojących pytań, a wśród nich: Z jakiego powodu koła wojskowe Stanów Zjednocznych przygotowywały plan wojny przeciwko Afganistanowi na miesiąc przed atakami z 11 września? Czyżby szukano jakiegoś pretekstu, wydarzenia, które skłoniłoby amerykańskie społeczeństwo do wojny, tak jak to już dawniej bywało - społeczeństwo, które nie jest normalnie zainteresowane wojną? Jakim cudem papierowe dokumenty oskarżające bin Ladena mogły znaleźć się nietknięte w ruinach WTC, natomiast &quot;czarne skrzynki&quot; - samolotów rejestrujące przebieg lotu - tak skonstruowane, aby wytrzymać katastrofę - były tak zniszczone, że stały się bezużyteczne?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego przez wiele dni, a nawet tygodni, po ataku na WTC operatorom filmowym agencji prasowych nie wolno było wykonywać zdjęć z pewnych kierunków, na co narzekał korespondent CBS Lou Young, który zadaje pytanie &quot;Czyżby bali się, że coś zobaczymy?&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego współpracujący z FBI NYPD (New York Police Departament - Nowojorska Komenda Policji) został odsunięty od działań &quot;w interesie bezpieczeństwa&quot;, jak podał 16 października The New York Times, O czyje bezpieczeństwo chodziło? Co FBI chciało ukryć przed NYPD'&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakim sposobem tak zwożona akcja terrorystyczna, w której brało udział prawdopodobnie do stu osób i która była opracowywana przez pięć lat, mogła ujść uwadze naszych służb wywiadowczych, zwłaszcza FBI i CIA? Dlaczego zamiast usunąć ludzi odpowiedzialnych za tę kompromitację wywiadu i generalnie zreorganizować te służby podwajamy ich budżety?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego południowy wieżowiec WTC zapadł się jako pierwszy, mimo iż nie był tak mocno uszkodzony jak północna wieżą, która paliła się przez prawie godzinę, zanim się zapadła?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego wielu świadków uparcie twierdzi, że słyszeli dalsze eksplozje wewnątrz budynków, i z jakiego powodu zapadnięcie się obu wież bardziej przypominało kontrolowaną implozję niż tragiczny wypadek?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego dyrektor FBI, Robert Mueller przyznał, że imienna lista porywaczy może nie zawierać ich prawdziwych nazwisk? Czyżby nie wszyscy musieli pokazywać dowód osobisty ze zdjęciem, aby otrzymać kartę pokładową? Gdzie byli funkcjonariusze służb bezpieczeństwa?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego w odniesieniu do 35 nazwisk wystąpiła rozbieżność między opublikowanymi listami pasażerów a oficjalną liczbą śmiertelnych ofiar we wszystkich czterech fatalnych rejsach? Dziennikarz internetowy Gary North podał, że &quot;opublikowane nazwiska w żadnym z przypadków nie zgadzają się z ogólną liczbą osób, które znalazły się na pokładzie&quot;. Skąd ta rozbieżność?Skąd rząd wiedział, które nazwiska należą do porywaczy, w sytuacji kiedy żadna z osób na liście nie miała arabsko brzmiącego nazwiska?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego numery miejsc porywaczy przekazane za pomocą telefonu komórkowego przez stewardessę Madeline Amy Sweeney do Bostońskiej Kontroli Ruchu Lotniczego, nie zgadzają się z numerami miejsc tych, których FBI obarcza odpowiedzialnością?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego w sytuacji, kiedy minister spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej stwierdził, że pięciu z uznanych za porywaczy mężczyzn nie znajdowało się na pokładach śmiercionośnych samolotów i w rzeczywistości żyje nadal, zaś szósty przebywa w Tunezji, nazwiska tych ludzi wciąż widnieją na liście FBI?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego żadne z nazwisk wymienionych porywaczy nie znajdowało się na żadnej z list pasażerów? Jeśli wszyscy oni używali fałszywych nazwisk, w jaki sposób FBI tak szybko ich zidentyfikowało ?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego jeden z wymienionych porywaczy wziął bagaż na pokład samobójczego samolotu, a następnie zostawił go razem z obciążającą notatką w swoim samochodzie na lotnisku? Jeśli chodzi o całość dochodzenia w sprawie wrześniowych ataków, władze Stanów Zjednoczonych przyznały pod koniec października, że większość ich przyrzeczeń odnośnie znalezienia sprawców i pewnych, już od dawna podejrzanych, osób nie została spełniona. Tak przynajmniej podaje The New York Times. Jak dotąd aresztowano ponad 800 osób i otrzymano od społeczeństwa ponad 365 000 wskazówek. Dlaczego więc nie dzieje się nic konkretnego w największym w historii Stanów Zjednoczonych dochodzeniu kryminalnym?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego spośród wciąż poszukiwanych przez FBI 100 osób, żadna nie jest traktowana jako główny sprawca?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego bombardujemy Afganistan, skoro żaden ze znajdujących się na liście porywaczy nie był Afgańczykiem - byli to Arabowie z różnych krajów Środkowego Wschodu? W sytuacji kiedy w atak na WTC w roku 1993 był zamieszany Irak, dlaczego nie bombardujemy właśnie tego &quot;łobuzerskiego&quot; kraju? Dlaczego pijaństwo i uganianie się za dziwkami przez niektórych porywaczy w Bostonie wyglądało bardziej, jak podała agencja prasowa Reuters, na hulanki najemników przed akcją niż na zachowanie pobożnych fundamentalistów, którzy gotują się na spotkanie ze swoim Stwórcą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jaki sposób terrorystom udało się uzyskać najwyższej tajności szyfry i sygnały Białego Domu oraz Air Force One, czym tłumaczono ganianie prezydenta Busha po całym kraju 11 września? Czy jest to dowód na jakaś krecią robotę wewnątrz, czy też, jak doniosła agencja Fox News, na to, że były pracownik FBI i podwójny agent Robert Hanssen przekazał swoim rosyjskim mocodawcom aktualną wersję programu komputerowego Promis, a ci dalej - bin Ladenowi? Czy ten program, który w czasie prezydentury Reagana skradł z amerykańskiej firmy Inslaw Corporation personel Departamentu Sprawiedliwości kierowanego przez Eda Meese'a, rzeczywiście umożliwia ludziom z zewnątrz swobodny dostęp do naszych najtajniejszych komputerów? (Ostatnim zadaniem Hanssena, zanim został aresztowany pod zarzutem szpiegostwa, było opracowanie udoskonalonej wersji systemów komputerowych FBI). Jeśli samolot odbywający rejs numer 93 linii lotniczych United Airlines rozbił się w wyniku szarpaniny między bohaterskimi pasażerami i porywaczami, to dlaczego świadkowie opowiadają o drugim samolocie, który śledził ten porwany i leciał w dół za płonącym wrakiem, a także twierdzą, że nie było głębokiego krateru tylko szczątki samolotu rozrzucone na długości około 10 kilometrów, co wskazuje na eksplozję w powietrzu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego wiadomości dzienników opisują podcinanie gardeł i okaleczanie pasażerów rejsu 93 przy pomocy przecinaków do pudełek, podczas gdy magazyn Time z 24 września doniósł, że jeden z pasażerów zadzwonił z telefonu komórkowego do domu i powiedział: &quot;Zostaliśmy porwani, oni są zupełnie mili&quot;? Jak podaje internetowy mędrzec, Gary North: &quot;Potrzebna jest nam teoria skoordynowanego porwania oparta na wiarygodnej zasadzie przyczyn i skutków, która pomija kompletną nieudolność, zarówno procedur sprawdzających, jak i procedur usadzania na pokładzie, i to w czterech różnych samolotach należących do dwóch różnych linii lotniczych. Nie rozumiem, jak ktoś może dokonać dokładnego ustalenia, kto się kryje za tymi atakami, nie mając budzącego zaufanie wyjaśnienia, w jaki sposób porywacze dostali się do samolotów i nie zostali z nich usunięci. Rząd federalny, wspomagany przez służalcze media, nie pozwolił jednak, aby taki racjonalny sposób myślenia zakłócił pospieszne obarczenie winą za wszystko Osamę bin Ladena.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aneks III&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fragment szokującego przemówienia wygłoszonego w 1933 roku (!) przez&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Smedleya Butlera - generała dywizji Korpusu Marines Stanów Zjednoczonych&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GENERAŁ-MAJOR SMEDLEY BUTLER O INTERWENCJONIŹMIE:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Są tylko dwie rzeczy, za które powinniśmy walczyć - pierwsza z nich to obrona naszych domów, a druga to Deklaracja Praw wojna z każdego innego powodu jest oszustwem. Nie ma niczego nadzwyczajnego w tym worku z kanciarzami, na który ślepa jest wojskowa banda. Mają tam &quot;jednopalcowca&quot;, który wskazuje nam naszych nieprzyjaciół, mają &quot;mięśniaka&quot;, który niszczy nieprzyjaciół, i mają &quot;mózgowca&quot; do przygotowywania planów wojny, i wreszcie .Wielkiego Szefa&quot;, którym jest supernacjonalistyczny kapitalizm.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może komuś wyda się dziwie, że ja, wojskowy, mam takie poglądy. Zmusza mnie do tego poczucie prawdy. Spędziłem trzydzieści cztery lata i cztery miesiące w czynnej służbie wojskowej jako członek najsprawniejszej jednostki tego kraju - Korpusu Marines - Przeszedłem kolejne stopnie kariery wojskowej, poczynając od podporucznika, a na generale dywizji kończąc. W trakcie tej kariery byłem głównie wysokiej klasy &quot;mięśniakiem&quot; służącym interesem Wielkiego Biznesu, Wall Street i Bankierów. Krótko mówiąc byłem kanciarzem, gangsterem kapitalizmu. W pewnym okresie tylko przypuszczałem, że stanowię część tego szwindla. Teraz jestem tego pewien, Lubię wszystkich zawodowych żołnierzy i nigdy nie myślałem samodzielnie, dopóki nie odszedłem ze służby. W czasie gdy podporządkowywałem się rozkazom moich przełożonych, moje umysłowe umiejętności znajdowały się wstanie zawieszenia. To sytuacja typowa dla wszystkich, którzy służą w wojsku. Pomagałem uczynić Meksyk, szczególnie Tampico, miejscem bezpiecznym dla amerykańskich interesów naftowych. Pomagałem uczynić z Haiti i Kuby miejsce właściwe do ciągnięcia zysków przez chłopców z National City Bank. Pomagałem w gwałceniu kilku środkowoamerykańskich republik na korzyść Wall Street. Lista tych szwindli jest długa. Pomagałem w latach 1909-1912 w oczyszczaniu Nikaragui, aby zrobić tam miejsce dla międzynarodowego domu bankierskiego Brown Brothers . W roku 1916 zaniosłem światło do Republiki Dominikany aby świeciło na rzecz amerykańskich interesów cukrowniczych. W Chinach pomagałem wygładzić drogę Standard Oil i pilnowałem, aby nikt ich na niej nie molestował. W czasie tych lat prowadziłem, jak to określają chłopcy za kulisami, fantastyczne szwindle. Przyglądając się temu, co robiłem, mam wrażenie, że Al Capone mógłby się wiele ode mnie nauczyć. To, do czego on doszedł, to prowadzenie kantów w zaledwie trzech okręgach, ja prowadziłem je na trzech kontynentach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Źródło: fragment przemówienia wygłoszonego w 1933 roku przez generała dywizji Korpusu Marines Stanów Zjednoczonych Smedleya Butlera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Źródło: &lt;a href='http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_64.html' target='_blank'&gt;http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_64.html&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</description>

	</item>

<item>

   	 <image>
	
      	<url>http://analizyrynkowe.cal.pl/rss/rss_images/rss_orange.png</url>

      	<title>Artykuły - Analizy Rynkowe - Trendy Długookresowe</title>

      	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/</link>

      	<description>Artykuły</description>

    	</image>
	
	<title>11 września 2001 r.: dowody współudziału rządu Busha</title>

	<link>http://analizyrynkowe.cal.pl/readarticle.php?article_id=505</link>

	<description>&lt;p&gt;05.05.2005 10:40 CEST&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
11 września 2001 r.: dowody współudziału rządu Busha&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dr Walter E. Davis&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wprowadzenie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedną z najważniejszych zagadek dwudziestego pierwszego wieku jest niewątpliwie to, dlaczego nie zapobieżono atakom terrorystycznym w dniu 11 września 2001 r. Jak pokażę poniżej, oficjalne wersje wydarzeń z 11 września w wielu miejscach nie znajdują oparcia w znanych faktach, są wzajemnie sprzeczne, kłócą się ze zdrowym rozsądkiem oraz wskazują na celową dezinformację i zacieranie śladów. Raporty publikowane przez Waszyngton bynajmniej nie uśmierzają związanych z tym obaw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład raport dla Kongresu, ogłoszony 25 lipca 2003 r. przez połączone komisje śledcze Izby Reprezentantów i Senatu konkluduje, że wydarzenia z 11 września wiązały się z pewnymi &quot;uchybieniami&quot; ze strony CIA i FBI. Taka niekompetencja tych instytucji byłaby zatrważająca, zważywszy na ich 40-miliardowy budżet, tyle że wersja ta jest po prostu niespójna ze znanymi faktami. Jest natomiast zbieżna z raportami z innych rządowych skandali takich jak afera &quot;Iran-contras&quot;, które umożliwiały ograniczenie szkód i odfajkowanie sprawy, ale nie dawały odpowiedzi na co bardziej dociekliwe pytania. Być może jednak bardziej na miejscu byłoby porównanie z Watergate, jako że mamy teraz dwadzieścia osiem stron raportu, których administracja Busha nie zgadza się ujawnić. Raport Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego (FEMA) brzmi wiarygodnie... chyba, że na serio zależy nam na poznaniu prawdy. Gdy poddać ten raport staranniejszej, naukowej analizie, okazuje się, że pozostawia on bez odpowiedzi bardzo ważne pytania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gazety w całym kraju nawołują do śledztwa w sprawie kłamstw Busha co do powodów wojny z Irakiem. Wielu ludzi, być może, pogodzi się z faktem, że Bush podał fałszywy pretekst do wojny z Arabami gdzieś tam, daleko - zwłaszcza już po fakcie. Niewielu jednak okaże równie wielką wyrozumiałość, gdy zostanie dowiedzione, że ta sama ekipa rządząca maczała palce w potwornych zbrodniach przeciwko własnym obywatelom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powaga kryzysu staje się oczywista, gdy uświadomimy sobie, że 11 września służy za pretekst do niekończącej się wojny z całym światem, w tym do wyprzedzających uderzeń na kraje bezbronne, a bogate w surowce naturalne. Służy również za pretekst do drakońskich represji we własnym kraju, takich jak podniesienie do rangi ministerialnej Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (Homeland Security Dept.) oraz przyjęcie pierwszego i drugiego Patriot Act. 11 września stał się także powodem do wielu innych działań, od znacznego zwiększenia wydatków wojskowych po przyznanie prezydentowi szybkiej ścieżki do zawierania umów handlowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dotychczasowe śledztwa kończą się o wiele za wcześnie, zbyt wiele kwestii zbywa się łatwymi odpowiedziami, i nikt w administracji Busha nie został pociągnięty do odpowiedzialności za postępowanie w okresie przed i po atakach z 11 września 2001. Krajowa Komisja ds. Ataków Terrorystycznych na Stany Zjednoczone, utworzona pod naciskiem rodzin części ofiar, prowadzi dalsze przesłuchania, a jej raport końcowy oczekiwany jest w maju 2004 r. [obecnie termin ten został przesunięty - red.] . Wtedy okaże się, czy, po dwóch latach działalności, zdoła ona bardziej zbliżyć się do prawdy o 11 września. Jestem przekonany, że stałoby się tak tylko wtedy, gdyby opinia publiczna wywierała naciski na administrację Busha i żądała od niej rozliczenia. Odpowiedzialność za jakikolwiek akt okrucieństwa powinna być przedmiotem zainteresowania poważnych, dociekliwych reporterów, krytyków medialnych czy choćby komentatorów aktualności. Taki obowiązek oni sami dobrowolnie wzięli na siebie. Kto ma zadać pytanie, dlaczego dziennikarze i inne postacie mass-mediów nie wywiązują się ze swej odpowiedzialności względem obywateli USA i świata?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W niniejszym artykule wyliczam dwadzieścia dwa dowody i pytania, z których każde byłoby wystarczającym powodem, aby domagać się śledztwa, dlaczego nie zapobieżono wydarzeniom z 11 września.. Razem wzięte, argumenty te wskazują, że najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest uznanie, iż administracja Busha była wspólnikiem tych ataków terrorystycznych. To powinno wywołać międzynarodowy skandal. Poniższe odkrycia zaszokują wiele osób, co jest jednym z powodów umyślnego ich przemilczania przez media. Jednak sporo osób w USA widzi (lub wkrótce spostrzeże) związki między niżej opisanymi zdarzeniami, które miały miejsce w okolicach 11 września a tym, co wiadomo o polityce zagranicznej USA. Obecna ekipa rządząca USA bardziej bezwzględnie niż kiedykolwiek przedtem realizuje linię światowej dominacji za wszelką cenę. Jednym z najlepszych sposobów zastopowania tego kierunku jest zdemaskowanie postępowania administracji Busha i domaganie się rozliczenia jej przez naród amerykański. Tak więc, intencją tego artykułu jest przerwanie milczenia mediów w sprawie współudziału administracji Busha w tragedii z 11 września.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oficjalna wersja wydarzeń brzmi następująco: Rankiem 11 września 2001 roku cztery pasażerskie odrzutowce Boeing zostały uprowadzone, jeden po drugim, w ciągu jednej godziny, przez dziewiętnastu arabskich terrorystów uzbrojonych w przecinaki do paczek. Znajdujący się wśród tych terrorystów piloci przejęli kontrolę nad rejsowymi samolotami i zmienili ich kurs, kierując je ku celom w miastach Nowy Jork i Waszyngton. Dwa z samolotów zostały umyślnie doprowadzone do rozbicia się o Bliźniacze Wieże WTC i wywołały w nich pożary, które stopiły stalowe konstrukcje nośne, co spowodowało całkowite zawalenie się budynków. Trzeci samolot został umyślnie skierowany na Pentagon i rozbił się o niego. Pasażerowie czwartego samolotu pokonali porywaczy, ale doprowadzili do rozbicia się samolotu w Pensylwanii. Był to atak na Amerykę, zaplanowany i przeprowadzony pod kierownictwem Osamy bin Ladena, lidera Al-Kaidy - mało znanej przedtem międzynarodowej antyamerykańskiej organizacji terrorystycznej, w której skład wchodzą głównie Arabowie.&lt;br /&gt;
Historia ta aż się prosi o dalsze wyjaśnienia, ale ze strony czynników oficjalnych nic w tej sprawie nie słychać. Ludzie mają po prostu uwierzyć w wersję oficjalną, nie zadając żadnych pytań.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dowody współudziału administracji Busha w atakach terrorystycznych z 11 września&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przedstawione poniżej dwadzieścia dwa odrębne bądź powiązane ze sobą punkty, w których przytaczam dowody wskazujące na konieczność dalszego śledztwa oraz formułuję pytania, które wymagają odpowiedzi, zostały opracowane na podstawie informacji z różnych, wymienionych na końcu źródeł, gdzie można te informacje sprawdzić i udokumentować. Źródła te zawierają obszerne, szczegółowe informacje, które wykraczają poza ramy niniejszego podsumowania. Mam nadzieję, że owe informacje wzbudzą falę społecznego oburzenia, która doprowadzi do pełnego rozliczenia osób odpowiedzialnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Wszystkie organa wywiadowcze Stanów Zjednoczonych z góry wiedziały o atakach z 11 września, m.in. o tym, że w charakterze pocisków mają być użyte rejsowe odrzutowce; znały również w przybliżeniu daty ataków i ich prawdopodobne cele, jednak otrzymały polecenie wstrzymania śledztwa w tej sprawie. Wywiady państw Zachodu zdawały sobie sprawę z istnienia planów takich ataków terrorystycznych na terytorium USA już w roku 1995. Plan ten był znany CIA i FBI jako &quot;Projekt Bojinka&quot; i został opisany w dokumentacji sądowej przeprowadzonego w Nowym Jorku procesu Ramziego Yousefa i Abdula Murada oskarżonych o udział w zamachu bombowym na World Trade Center (WTC) w 1993 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na siedem do ośmiu tygodni przed 11 września wszystkie agencje odpowiedzialne za bezpieczeństwo USA otrzymały ostrzeżenie o zbliżających się atakach Al-Kaidy. Sprawujący kontrolę nad lotnictwem urząd Federal Aviation Administration (FAA) został ostrzeżony o spodziewanym ataku, ale nie zrobił nic, żeby wzmocnić środki bezpieczeństwa. Co najmniej na dwa tygodnie przed 11 września agenci FBI ponownie potwierdzili, że szykuje się atak na dolny Manhattan. Otrzymali jednak rozkaz ucięcia dochodzenia w sprawie ataków i osób w nie zamieszanych. Pod groźbą ścigania za ujawnienie tajemnicy państwowej zabroniono im podawania do publicznej wiadomości informacji związanych z przeprowadzonym przez nich dochodzeniem. Część agentów terenowych przewidywała bardzo precyzyjnie, to, co zdarzyło się 11 września.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już w 1997 r. Rosja, Francja, Izrael, Filipiny i Egipt ostrzegały USA o możliwości ataku. Ostrzeżenia nadchodziły także z różnych innych źródeł. 25 maja 2002 r. telewizja CBS ujawniła, że w trakcie narady wywiadu w dniu 6 sierpnia 2001 r. uprzedzono prezydenta Busha, iż bin Laden być może planuje uprowadzenie cywilnych samolotów pasażerskich w celu dokonania ataku na terenie USA [raport ten w atmosferze skandalu odtajniono i częściowo ujawniono opinii publicznej wiosna 2004 r. - red.].&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Istnieją bezsporne dowody, że działalność Sił Powietrznych USA w całym kraju została wstrzymana rankiem 11 września. Normalnie stosowane, rutynowe środki bezpieczeństwa, które być może zdołałyby zapobiec atakom lub złagodzić ich skutki, zostały zawieszone na godzinę w czasie trwania ataków i przywrócone, kiedy już było po wszystkim. Kolejność zdarzeń:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Godz. 8:46: Samolot American Airlines odbywający lot nr 11 z Bostonu wbija się w północną wieżę WTC. Wieża zawala się o godz. 10:28.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9:03: Samolot United Airlines odbywający lot nr 175 z Bostonu rozbija się o południową wieżę. Wieża zawala się całkowicie o 9:59.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9:38: Samolot AA realizujący lot nr 77 z Dulles uderza w Pentagon.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
10:10: Samolot United Airlines odbywający lot nr 93 z Newark rozbija się w Shanksville w stanie Pensylwania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Baza Sił Powietrznych Andrews jest wielką jednostką wojskową w odległości ok. 16 km od Pentagonu. 11 września w bazie znajdowały się całe dwie eskadry odrzutowych myśliwców w stanie gotowości bojowej. Nie zdołały one wywiązać się ze swego zadania ochrony nieba nad Waszyngtonem. Nawet, gdy już od ponad godziny było wiadomo o trwającym ataku terrorystycznym, ani jeden myśliwiec nie wyleciał z bazy Andrews, aby bronić miasta. FAA, NORAD (dowództwo obrony powietrznej kraju) i wojsko mają procedury współdziałania, umożliwiające myśliwcom automatyczne przechwycenie cywilnego statku powietrznego w warunkach zagrożenia. Uruchomienie tych procedur nie wymaga instrukcji z Białego Domu, a jednak nie zostały one zrealizowane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Samolot nr 11 American Airlines wystartował z portu lotniczego im. Logana w Bostonie o godz. 7:45. Między 8:13 a 8:20 samolot przestał reagować na polecenia wieży kontroli lotów, a radar wykazał, że samolot zboczył z wyznaczonej trasy przelotu. Dwie osoby z obsługi lotu nr 11 niezależnie od siebie, zatelefonowały do American Airlines, zgłaszając uprowadzenie i informując o obecności uzbrojonych napastników oraz o obrażeniach zadawanych pasażerom i załodze. W tym momencie zagrożenie było już bezsporne. Mimo to, jak wynika z oficjalnego dziennika NORAD-u, dopiero 20 minut później ktoś skontaktował się z NORAD-em. Tragicznym zbiegiem okoliczności myśliwce zostały przygotowane do startu dopiero o 8:52, czyli całe 32 minuty po tym, jak urwał się kontakt z lotem nr 11.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Takie same opóźnienia w powiadamianiu i w wysyłaniu myśliwców wystąpiły w przypadkach lotów nr 175, 77 i 93. Opóźnienia trudne do wyobrażenia, zważywszy, że do tego czasu jeden samolot już uderzył w WTC. Szczególnie spektakularna jest historia samolotu, który uderzył w Pentagon. Kiedy już było wiadomo, że z samolotem tym coś się dzieje, zdołał on jednak zmienić kurs i lecieć w kierunku Waszyngtonu przez około 45 minut, minąć Biały Dom i wreszcie rozbić się o Pentagon, a przez cały ten czas nie podjęto żadnej próby jego przechwycenia. A tymczasem zaledwie o 10 mil od ostatecznego celu stacjonowały całe dwie eskadry myśliwców! Scenariusz absolutnie nieprawdopodobny, o ile nie jesteśmy gotowi przyjąć, że miała tu miejsce jakaś zmowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3) Ani Szef Sztabu Sił Zbrojnych, ani Sekretarz Obrony, ani sam prezydent Stanów Zjednoczonych nie postąpili zgodnie z utrwalonymi protokołami postępowania w sytuacjach kryzysowych. Generał Richard B. Myers, pełniący obowiązki Szefa Sztabu, stwierdził, że widział filmowy raport z uderzenia samolotu w WTC, ale sądził, że to jakiś mały samolot, toteż nie przerwał swojego spotkania. Zanim z niego wyszedł, trafiony był już Pentagon. Czyim obowiązkiem było poinformowanie Szefa Sztabu o tej krytycznej sytuacji?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sekretarz Obrony, Donald Rumsfeld, był w swoim gabinecie, kiedy samolot rejsu AA77 rozbił się o Pentagon. Jak to możliwe, że Krajowe Centrum Dowodzenia Wojskowego, znajdujące się w Pentagonie i od godziny 8:46 pozostające w stałym kontakcie ze służbami porządkowymi i kontrolerami ruchu lotniczego, nie powiadomiło Sekretarza Obrony, także urzędującemu w Pentagonie, o innych porwanych samolotach, a w szczególności o tym, który zmierza w kierunku Waszyngtonu? A kiedy już go powiadomiono, dlaczego udał się on spokojnie do sali narad?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Postępowanie prezydenta w czasie ataków wskazuje, że umyślnie uchylał się on od zrobienia czegokolwiek, czego można by się spodziewać po prezydencie, który pragnie ochraniać obywateli i majątek USA. Dlaczego Secret Service nie poinformowała go o tym zagrożeniu bezpieczeństwa narodowego? Kiedy prezydent powinien być powiadamiany o wszystkim, co wiedzą takie agencje? Dlaczego Secret Service [odpowiedzialna m.in. za osobiste bezpieczeństwo prezydenta] pozwoliła prezydentowi pozostać w szkole podstawowej w Sarasocie? O 9.05, a więc dziewiętnaście minut po pierwszym ataku na WTC i dwie minuty po drugim, Andrew Card, szef prezydenckiej kancelarii, szepnął coś Bushowi na ucho. Prezydent nie zareagował w żaden sposób, z którego by wynikało, że ma zamiar coś przedsięwziąć w związku z zaistniałą sytuacją. Nie opuścił szkoły, nie zwołał sztabu kryzysowego, nie skonsultował się z nikim, ani nie podjął żadnej interwencji, by dopilnować, czy Siły Powietrzne zrobiły, co do nich należy. Nawet nie wspomniał o niezwykłych wypadkach w Nowym Jorku, tylko dalej kontynuował zajęcia z dziećmi. Jego wyjaśnienia własnego postępowania w tamtym dniu kłócą się ze znanymi faktami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W przypadkach zagrożenia bezpieczeństwa narodowego sekundy niezdecydowania mogą kosztować tysiące istnień ludzkich; właśnie dlatego rząd ma całą sieć pomocników i doradców, by mieć pewność, że najwyżsi urzędnicy będą o tych sytuacjach informowani w pierwszej kolejności, a nie w ostatniej. Gdzie się podziewali osobnicy, którzy nie poinformowali należycie najwyższych urzędników?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krótko mówiąc, CIA, DCI, Departament Stanu, prezydent i najważniejsze postacie z jego otoczenia ponoszą ostateczną odpowiedzialność za niezrobienie niczego w obliczu narastających dowodów zbliżającego się zagrożenia bezpieczeństwa narodowego USA. Niekompetencja jest wytłumaczeniem wysoce nieprawdopodobnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4) Służby wywiadowcze USA powinny były przed 11 września nie dopuścić do wjechania dziewiętnastu terrorystów do kraju, choćby ze względów wywiadowczych. Piętnastu z nich bez wątpienia należało odmówić wiz, ponieważ ich podania były niekompletne i nieprawidłowo sformułowane. Większość z owych 19 zamachowców stanowili młodzi, nieżonaci i bezrobotni mężczyźni. Byli to więc, krótko mówiąc, &quot;klasyczni kandydaci do nielegalnego przedłużenia pobytu&quot;. Były wieloletni urzędnik konsulatu stwierdził, w wywiadzie dla czasopisma National Review: &quot;Nieżonaci młodzi bezrobotni, nie mający w Stanach Zjednoczonych żadnego konkretnego celu podróży, rzadko dostają wizę, poza sytuacjami wyższej konieczności.&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jest kilka okoliczności, które podważają wiarygodność oficjalnych relacji z wydarzeń 11 września. Najbardziej zdumiewające jednak było postępowanie władz USA wobec Mohameda Atty, któremu przypisuje się wiodącą rolę w porwaniach samolotów. W roku 2000 FBI śledziła ruchy Atty przez kilka miesięcy. Jak podaje państwowa agencja informacyjna Frontlines, Służba ds. Imigracji i Naturalizacji nie przeszkodziła Atcie w 2001 r. trzykrotnie wjechać do USA na wizę turystyczną, mimo, że, jak urzędnicy wiedzieli, wiza ta straciła ważność w roku 2000, i mimo, że Atta naruszył warunki udzielenia tej wizy, pobierając w USA lekcje pilotażu. Co więcej, Atta był już wcześniej zamieszany w zamach bombowy w Izraelu, o czym informacje zostały przekazane Stanom Zjednoczonym, jeszcze zanim wydano mu ową wizę turystyczną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5) Jak to się stało, że wielu spośród porywaczy pomyślnie przeszło kwalifikacje do szkolenia na terenie strzeżonych obiektów sił zbrojnych i wywiadu USA, i w jakim celu do tego dopuszczono? Wielu spośród pilotów-terrorystów odbyło wstępne szkolenie w Venice na Florydzie, w jednej z dwóch szkół pilotażu o wysoce wątpliwej reputacji, za przyzwoleniem amerykańskiego wywiadu. Mohamed Atta uczęszczał do Międzynarodowej Szkoły Oficerów w bazie Sił Powietrznych im. Maxwella w Montgomery, w stanie Alabama; Abdulaziz Alomari uczęszczał do Szkoły Medycyny Lotniczej i Kosmicznej w bazie wojsk lotniczych Brooks w Teksasie; Saeed Alghamdi był w Instytucie Językowym Departamentu Obrony w Monterrey, w stanie Kalifornia. Wszystkie wymienione nazwiska należą do zidentyfikowanych porywaczy, dlaczego więc rząd USA usiłował zaprzeczyć tej zbieżności? Już trzy dni po wrześniowych zamachach dyrektor FBI, Robert S. Mueller III, twierdził, że są to nowe ustalenia i że FBI nic o nich wcześniej nie wiedziało. To kłamstwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zacarias Moussaouri został aresztowany po tym, jak jego instruktorzy w szkole pilotażu w Minnesocie, Pan Am International Flight Academy, donieśli o jego wielce podejrzanym zachowaniu. Jego kwalifikacje były wybitnie słabe; chciał nauczyć się pilotować &quot;Boeinga 747&quot;, ale nie interesował go start ani lądowanie; posługiwał się francuskim paszportem, twierdził, że jest z Francji, ale nie umiał mówić po francusku. Gdy skontaktowano się z władzami francuskimi, nadeszła odpowiedź, że jest on podejrzany o terroryzm i związki z Al-Kaidą. Mimo to, specjalna komisja FBI i CIA do zwalczania terroryzmu, po rozpatrzeniu sprawy uznała podejrzenia za bezzasadne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z należącą do Wally'ego Hilliarda i Rudiego Dekkera szkołą Huffman Aviation School w Venice, gdzie szkolili się inni porywacze, wiąże się wiele rażących anomalii, nieprawidłowości i skandali. Dekkers nie miał żadnego doświadczenia lotniczego, a w Holandii, kraju swego pochodzenia, był ścigany za przestępstwa finansowe. Swoją szkołę pilotażu kupił mniej więcej w tym samym czasie, kiedy przyszli piloci-terroryści wprowadzili się do miasta i zaczęli pobierać lekcje. Śledztwo jeszcze go nie objęło, mimo że to u niego większość porywaczy przeszła wstępne szkolenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Firmie Britannia Aviation przyznano pięcioletni kontrakt na prowadzenie dużego w skali regionalnej zakładu remontowego samolotów w Lynchburgu w momencie, gdy nie miała ona praktycznie ani żadnych aktywów, ani pracowników, ani stażu doświadczenia. Nie posiadała też licencji FAA wymaganej do prowadzenia serwisu. Wiadomo, że Britannia miała powiązania z CIA. Nielegalnie korzystała ona z obiektów Huffman Aviation, tej samej szkoły pilotażu, która wyszkoliła porywaczy Al-Kaidy i miała &quot;zielone światło&quot; z Drugs Enforcement Administration (urzędu do spraw walki z narkotykami), podległego Departamentowi Sprawiedliwości, a lokalną policję z Venice uprzedzano, że ma &quot;zostawić ją w spokoju&quot;. Dlaczego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6) Jak porywacze zdołali wnieść do samolotów niedopuszczany do przewozu sprzęt, taki jak przecinaki do kartonu, gaz pieprzowy, a także, jak podaje jeden z raportów FAA, broń palną? Rankiem 11 września, kiedy 19 porywaczy udało się po bilety lotnicze i przepustki pokładowe, dziewięciu z nich skierowano do ściślejszej kontroli. Wszystkich jednak przepuszczono i pozwolono im kontynuować swą misję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7) W czasie, gdy wywiad USA znajdował się w stanie pogotowia w związku z przewidywanym atakiem Al-Kaidy, administracja Busha ułatwiła wjazd do kraju osobom przybywającym z Arabii Saudyjskiej w ramach programu &quot;U.S. Visa Express&quot;, wprowadzonego na cztery miesiące przed 11 września. Michael Springmann, były kierownik Biura Wizowego konsulatu USA w Jeddah, w Arabii Saudyjskiej, powiedział, że wielokrotnie otrzymywał od wysokich urzędników Departamentu Stanu polecenia wydania wiz osobom, które się do tego nie kwalifikowały. Zażalenia, które składał do kilku różnych agencji władz zwierzchnich, pozostawały zawsze bez odpowiedzi. W wywiadzie udzielonym CBC zasugerował on, że CIA wręcz brała współudział w zamachach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8) Większość porywaczy miała saudyjskie obywatelstwo, tak samo jak Osama bin Laden, wiadomo też, że rząd Arabii Saudyjskiej udzielał wsparcia organizacjom terrorystycznym. Dlaczego to Irak, a nie Arabia Saudyjska jest celem inwazji, jeśli rząd USA naprawdę przejmuje się terroryzmem? Władze Arabii Saudyjskiej współpracują z przemysłem naftowym i zbrojeniowym USA; Irak tego nie robił. Teraz, oczywiście, Irak jest do tego zmuszony.&lt;br /&gt;
Co najmniej piętnaście osób z rozbudowanej siatki pilotów-terrorystów otrzymywało pieniądze z tego samego źródła. Są konkretne dowody na to, że Osama bin Laden w dalszym ciągu otrzymuje szerokie wsparcie nie tylko ze strony członków własnej rodziny, lecz także od członków saudyjskiego establishmentu. Reportaż w New Statesman stwierdza, że &quot;Bin Laden i jego banda to tylko macki [ośmiornicy]; głowa pozostaje bezpieczna w Arabii Saudyjskiej, chroniona przez siły USA.&quot; Porywacze odpowiedzialni za 11 września nie byli niepiśmiennymi, brodatymi fanatykami z Afganistanu. Wszyscy oni byli wykształconymi ludźmi z klas średnich, wysoko wykwalifikowanymi zawodowcami. 13 z tych 19 mężczyzn było obywatelami Arabii Saudyjskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9) Dlaczego w okresie poprzedzającym 11 września kazano FBI zaprzestać śledztwa w sprawie Osamy bin Ladena i Saudyjskiej rodziny królewskiej? I dlaczego 10 października 2001 r. agenci FBI otrzymali rozkaz wstrzymania śledztwa w sprawie zamachów? FBI wielokrotnie skarżyło się na ograniczanie swobody jego działania podczas badania spraw związanych z Bin Ladenem i Al-Kaidą. Słyszano, jak jeden z oficerów aparatu ścigania mówił/powiedział: &quot;Trzeba dać do zrozumienia ekipie śledczej, że teraz nie chodzi o to, żeby wyjaśnić zbrodnię&quot;. Podobno jacyś agenci FBI przygotowują się do złożenia pozwu sądowego przeciwko Agencji, w którym domagają się prawa do podania posiadanych informacji do publicznej wiadomości&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
10) Osama Bin Laden został nieoficjalnie uznany za winnego zamachów tak szybko, że niemożliwe było zgromadzenie w tak krótkim czasie jakichkolwiek danych wywiadowczych, które by uzasadniały owo oskarżenie. A raczej, byłoby niemożliwe, gdyby te dane nie były w posiadaniu wywiadu już wcześniej. Jak to może być, że nie wiedział on nic o szykującej się operacji, którą chyba bardzo trudno było utrzymać w tajemnicy, a za to po fakcie jeszcze tego samego dnia był w stanie podać nazwisko winnego? Jeśli natomiast wywiad był uprzedzony o zamachu, choćby ogólnikowo, to pojawia się jeszcze więcej podejrzeń agencji rządowych o współudział.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udział Bin Ladena w zamachach byłby czymś nielogicznym, i tak naprawdę wręcz niemożliwym, o ile nie działał on w zmowie z władzami USA albo, w najlepszym przypadku, za ich wiedzą i rozmyślnym, milczącym przyzwoleniem. Jak już wskazaliśmy, jeśli rzeczywiście był on w tę sprawę zamieszany, to nie miał szansy nikogo zaskoczyć, co znowu stawia pod znakiem zapytania postępowanie prezydenta i innych osób z jego ekipy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od pierwszego dnia opinii publicznej nie udostępniono ani strzępka dowodu winy Bin Ladena. Aż do połowy grudnia jednak nie robiono nic innego, jak w kółko powtarzano jego nazwisko. Oficjalne dokumenty wyszczególniające to, co się przypisuje Bin Ladenowi, nie zawierają żadnych przekonujących dowodów. Dziesięć z 69 przytoczonych &quot;dowodów&quot; to informacje na temat związków Bin Ladena z talibami. Piętnaście dotyczy ogólnej filozofii Al-Kaidy i relacji między tą organizacją a Bin Ladenem. Żaden z tych punktów nie podaje jakichkolwiek faktów odnoszących się do 11 września. W większości z nich nawet nie usiłuje się wiązać podawanych informacji z wydarzeniami tamtego dnia. W dwudziestu sześciu punktach wylicza się zarzuty dotyczące wcześniejszych zamachów terrorystycznych. Nawet gdyby to były faktyczne dowody winy we wcześniejszych zamachach, to jednak nie mają one żadnej wartości jako dowody rzekomego udziału w zamachach z 11 września.&lt;br /&gt;
W niespełna cztery godziny po zamachach media zaczęto karmić komentarzami, w których zakładano winę Bin Ladena, a komentarze te formułowano na podstawie sekwencji zdarzeń, jaka w ogóle nie mogła mieć miejsca. By zasugerować winę Bin Ladena, Pentagon i Departament Obrony posługiwały się przypisywanym mu nagranym dialogiem, wzbraniając się jednak przed pokazaniem go w całości, jak również przed opublikowaniem jego przekładu słowo po słowie. Dlaczego uznano za konieczne uciekanie się do kłamstwa, żeby stworzyć sprawę Bin Ladena? Prawda mogłaby okazać się niewygodna dla administracji Busha.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
11) Pośrednio zamieszana w wydarzenia 11 września była Pakistańska Agencja Wywiadowcza (ISI). Powiązania między Al-Kaidą, ISI i CIA oraz między ISI, Osamą bin Ladenem i Osią Talibów były już publicznie ujawniane. Pakistan od dawna wspiera Al-Kaidę. Pakistańska ISI była ogniwem pośrednim, poprzez które CIA przekazywała wsparcie dla Al-Kaidy, i z którego korzystały kolejne ekipy rządzące w USA. Aparat pakistańskiego wywiadu wojskowego stanowi podstawowe wsparcie instytucjonalne zarówno dla Al-Kaidy, jak i dla talibów. Bez tego wsparcia instytucjonalnego nie powstałby rząd talibów w Kabulu. Z kolei bez niezłomnego wsparcia ze strony rządu USA nie byłoby potężnego aparatu wojskowo-wywiadowczego w Pakistanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doniesiono, że dyrektor generalny ISI, generał Mahmoud Ahmad, na krótko przed 11 września przekazał przywódcy porywaczy, Mohamedowi Atcie, 100 000 dolarów. Gdy fakt ten wyszedł na jaw, władze USA osłoniły go, a przy okazji siebie, prosząc go o podanie się bez rozgłosu do dymisji, co zablokowało dalsze śledztwo i zapobiegło skandalowi. Po 11 września administracja Busha świadomie zwróciła się z prośbą o &quot;współpracę&quot; do ISI, która przecież udzielała wsparcia i pomocy Osamie bin Ladenowi i talibom. Inaczej mówiąc, stosunki utrzymywane przez administrację Busha z pakistańską ISI, w tym &quot;konsultacje&quot; z generałem Mahmoudem Ahmadem [w Waszyngtonie - red.] w tygodniu poprzedzającym 11 września, uzasadniają pytanie o możliwości zatarcia śladów, a może i &quot;współudziału&quot;. W czasie, gdy Ahmad rozmawiał z amerykańskimi oficjelami z CIA i Pentagonu, ISI, jak się zdaje, utrzymywała kontakty z terrorystami odpowiedzialnymi za wrześniowe zamachy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
12) USA i Bin Laden nie są takimi wrogami, jakich udają. Ustalono ponad wszelką wątpliwość, że wysoko postawieni członkowie administracji Busha mają ścisłe powiązania z rodziną Bin Ladenów, a stosunki te są po cichu nadal kontynuowane. Wiele przesłanek wskazuje na to, że Bin Laden mógł mieć coś wspólnego z 11 września. Problem w tym, że to równocześnie rzuca cień na administrację Busha, na CIA, na George'a Busha seniora, oraz na Pakistan, Arabię Saudyjską i Zjednoczone Emiraty Arabskie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dawna wiadomo, że ścisła współpraca Bin Ladena z CIA rozpoczęła się w latach 80-tych. Oficjalnie twierdzi się, że później uległa ona zerwaniu, ale to nieprawda. W prasie krąży wieść, że jest OK, ponieważ reszta rodziny wyparła się Osamy z powodu jego działalności terrorystycznej i antyamerykańskich poglądów. Ta pogłoska również jest nieprawdą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teza &quot;blowback&quot; [zakładająca, że Bin Laden zaczął działać na własną rękę, poróżniwszy się z CIA] jest sfabrykowana. Istnieją wystarczające dowody na to, że CIA nigdy nie zerwała swych związków z &quot;Islamską Siecią Bojowników&quot;. Od czasu zakończenia zimnej wojny owe zakulisowe powiązania wywiadowcze były nie tylko przez cały czas podtrzymywane, lecz i stale rozwijane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
13) Jak to możliwe, że wieże World Trade Center kompletnie się zawaliły z powodu dwóch odrzutowców? Po zderzeniu wieże te jeszcze stały, jedna przez czterdzieści pięć, a druga przez dziewięćdziesiąt minut. Oficjalnie mówi się, że pożar wywołany przez płonące paliwo odrzutowców spowodował stopienie stalowych dźwigarów. Tyle, że po prostu nie ma żadnych wiarygodnych naukowych dowodów, które by potwierdzały tę wersję wydarzeń. Wieże WTC były tak zaprojektowane, aby móc przyjąć na siebie impet uderzenia &quot;Boeinga 707&quot;. Stopienie stalowych dźwigarów przez pożar paliwa lotniczego jest bardzo mało prawdopodobne. Tym bardziej, że uderzenie w wieżę południową nie było czołowe, i większość paliwa nie dostała się do środka budowli. Południowa wieża została uderzona w drugiej kolejności, a tymczasem runęła jako pierwsza.&lt;br /&gt;
Obie wieże zawaliły się równo i zgrabnie, zupełnie jakby je zburzono w sposób zaplanowany. Jak wynika z zebranych danych naukowych, fotografii i zapisów wideo, a także z raportów naukowców oraz architekta i inżynierów, którzy budowali WTC, wysoce nieprawdopodobne jest to, że Wieże zawaliły się z powodu płonącego paliwa, a nie wskutek celowego zburzenia. Zawalenie się budowli znanej pod nazwą WTC7 nasuwa też dalsze poważne pytania. Warto zwrócić uwagę, że kilka miesięcy wcześniej WTC zmieniło właściciela. Jeśli bowiem wieżowce zawaliły się wskutek wysadzenia od wewnątrz, wymagało to współdziałania ze strony rozbudowanych służb ochrony budynku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
14) Dlaczego Osamy Bin Ladena nie schwytano przed 11 września, i dlaczego nie schwytano go i potem? Okazji nie brakowało, ale nie podjęto takich starań. Dwóch sprzymierzeńców USA, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, wspólnie dopilnowało, żeby Bin Laden pozostał na wolności. Bin Laden spotkał się z CIA jeszcze w końcu lipca 2001. Po prześledzeniu historii amerykańskich usiłowań pojmania Osamy bin Ladena okazuje się, że śledztwo i usiłowanie schwytania go były wręcz konsekwentnie blokowane. Jedenaścioro członków rodziny Bin Laden bezpiecznie wywieziono z USA samolotami startującymi z tego samego bostońskiego lotniska, gdzie kilka dni wcześniej wchodzili na pokład porywacze [wątek mocno nagłośniony przez Michaela Moore'a w jego filmie Fahrenheit 9/11 - red.]. Dlaczego nie zatrzymano ich celem przesłuchania?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
15) Katastrofa 11 września przysporzyła, w kraju i za granicą, władzy i korzyści rodzinom Bin Ladena i Busha. Bin Ladenowie mają znaczące powiązania gospodarcze z wysoko postawionymi członkami administracji Busha. Pojawiły się doniesienia, że Carlyle Group, gigantyczny wykonawca amerykańskich kontraktów zbrojeniowych, który zatrudnia byłego prezydenta, George'a Busha seniora, ma od dawna powiązania finansowe z rodziną Bin Ladenów. Tak więc, z jednej strony istnieją nieodparte dowody na to, że Osama bin Laden nie zerwał ze swą rodziną, a z drugiej, każdy może sprawdzić, że administracja Busha ma bardzo znaczące powiązania z tą samą rodziną. Carlyle Group odniosła ogromne korzyści z wojen z Afganistanem i Irakiem oraz z militaryzacji polityki zagranicznej USA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
16) Ujawnione przypadki czerpania korzyści z poufnych wiadomości mających związek z zamachami z 11 września pozwalają przypuszczać, że na wysokich szczeblach amerykańskiego biznesu i CIA wiedziano, że coś się święci. Organa wywiadowcze regularnie analizują transakcje finansowe, wypatrując oznak wszelkich podejrzanych ruchów. Zaledwie na trzy dni handlowe przed 11 września inwestorzy zaczęli masowo blankować [sprzedawać jeszcze przed zakupieniem, w nadziei na spadek kursu] akcje American Airlines i United Airlines linii lotniczych, których samoloty zostały uprowadzone podczas ataków na Nowy Jork i Waszyngton. Jednym z tych, którzy skorzystali na takiej operacji, był dyrektor wykonawczy CIA, A.B. &quot;Buzzy&quot; Krongard. Nazwiska innych inwestorów pozostają tajemnicą, a na koncie chicagowskiej giełdy znajduje się 5 milionów zysku, którego właściciel się jak dotąd nie zgłosił. W dniu bezpośrednio poprzedzającym Czarny Wtorek nie zaobserwowano podobnego ruchu walorów żadnych innych linii lotniczych. Miały natomiast miejsce niecodzienne ruchy akcji szeregu przedsiębiorstw, mających swe siedziby w World Trade Center, m.in. Morgan Stanley Dean Witter &amp; Co. oraz Merrill Lynch &amp; Co. Tak liczne, pokaźne i bezprecedensowe transakcje finansowe niechybnie wskazują na fakt, że inwestorzy spekulowali przewidując na połowę września 2001 r. katastrofę, która dotknie United i American Airlines, jak również biura usytuowane w Bliźniaczych Wieżach. Jak na razie, zarówno Komisja ds. Papierów Wartościowych i Giełdy, jak i FBI nie puszczają pary z ust na temat śledztwa prowadzonego w sprawie transakcji. Dochodzenie mogłoby wskazać podejrzanych inwestorów. Dlaczego nic nie podano do publicznej wiadomości?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
17) Wybranym osobom tego dnia odradzono lot samolotem. Newsweek doniósł, że 10 września &quot;grupa wysokich urzędników Pentagonu nagle odwołała podróże zaplanowane na następny dzień rano, podobno ze względów bezpieczeństwa.&quot; Dlaczego tych samych informacji nie udostępniono 266 osobom, które zginęły na pokładach czterech uprowadzonych maszyn? Znacząca liczba wybranych osób została ostrzeżona przed lotem lub przyjściem do pracy w WTC. Mer San Francisco, Willie Brown, na osiem godzin przed porwaniem samolotów otrzymał telefoniczne ostrzeżenie, żeby nie podróżować samolotem. Salman Rushdie znajduje się 24 godziny na dobę pod ochroną brytyjskiego Scotland Yardu; jemu także nie pozwolono lecieć tego dnia. Ariel Sharon dosłownie ostatniego dnia odwołał swe, zaplanowane na 11 września, wystąpienie adresowane do nowojorskich grup wsparcia dla Izraela. John Ashcroft w lipcu 2001 r. przestał latać liniami publicznymi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Istnieją także inne poszlaki, wskazujące na to, że dygnitarze rządowi z góry wiedzieli o atakach. Na przykład Tom Kenny, który był w ekipie ratunkowej FEMA, powiedział Danowi Ratherowi z CBS News: &quot;Przybyliśmy w poniedziałek wieczorem (tj. 10 września), a we wtorek wkroczyliśmy do akcji.&quot; Jak to więc możliwe, że wysocy oficjele rządowi byli zaskoczeni, jak twierdzili niektórzy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
18) Istnieją powody do przypuszczeń, że atak USA na Afganistan był planowany już przed 11 września. Każda wojna potrzebuje pretekstu. Z dziennikarskiego śledztwa Patricka Martina wynika, że &quot;wojna z Afganistanem, ogłoszona w październiku 2001 r., była planowana konkretnie już co najmniej od roku, a w szerszym kontekście wynikała z co najmniej czterech lat planowania strategicznego w kategoriach regionalnych interesów strategicznych i ekonomicznych. Planowanie to zaś było kulminacją całej dekady strategizacji regionu. Potrzebny był tylko jakiś impuls pozwalający uruchomić te plany wojenne, a tragiczne wydarzenia 11 września właśnie dostarczyły takiego impulsu.&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie jest tajemnicą, że Unocal i inne podmioty przemysłu naftowego prowadziły negocjacje z afgańskimi czynnikami oficjalnymi w sprawie wybudowania przez ten kraj rurociągu w ramach strategii &quot;Jedwabnego Szlaku&quot;. Wiadomo też, że rozmowy te zostały zerwane. W trakcie spotkania [w Berlinie] padła konkretna groźba: talibowie mogą wybrać, czy wolą dostać &quot;dywany złota&quot; ropo- i gazociągi czy &quot;dywany bomb&quot;, czyli inwazję. Eksperci są zgodni co do tego, że Azja środkowa i Basen Morza Kaspijskiego mają w XXI wieku decydujące znaczenie dla energetyki, a energetyka decyduje o sile politycznej, gospodarczej i militarnej. James Dorian piszący w czasopiśmie specjalistycznym Oil &amp; Gas Journal zwrócił uwagę, że &quot;Ten, kto będzie sprawować kontrolę nad szlakami wypływu ropy z Azji środkowej, będzie miał wpływ na wszystkie kierunki i wielkości przepływu i dystrybucji dochodów generowanych przez nową produkcję&quot; (cyt. w: Ahmed, 2002, str. 69).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znane są też plany globalnej dominacji opracowane przez strategów grupy Project for the New American Century, neokonserwatywnego zespołu ekspertów utworzonego wiosną 1997. Plany te uwzględniały konkretnie m.in. przejęcie wojskowej kontroli nad Azją środkową, w tym zmianę reżimu w Iraku. Do czołowych architektów owych planów należą: Paul Wolfowitz, Richard Pearle, Richard Cheney i Donald Rumsfeld. Wszyscy oni należeli do administracji pierwszego Busha, zostali odsunięci od władzy przez Billa Clintona, a teraz ją odzyskali pod rządami George'a W. Busha.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
19) Do wrześniowych zamachów doszło w momencie nader szczęśliwym dla ekipy Busha, Pentagonu, CIA, FBI, przemysłu zbrojeniowego oraz przemysłu naftowego - wszystkie te gremia odniosły z owej tragedii ogromne korzyści. Godne uwagi są przenikliwe spostrzeżenia kanadyjskiego filozofa społecznego, Johna McMurtry'ego: &quot;Przede wszystkim, prawnicza zasada, każąca zapytać: &quot;kto odnosi największą korzyść z danej zbrodni?&quot; wyraźnie wskazuje na administrację Busha. . . . Im dokładniej się przyglądamy istniejącym powiązaniom oraz daleko idącym zaniedbaniom procedur bezpieczeństwa w tak wielu miejscach, tym bardziej tropy prowadzą w stronę Białego Domu.&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
20) Zarówno USA, jak i ZSRR są odpowiedzialne za nasilanie się religijnego ekstremizmu, terroryzmu i wojny domowej w Afganistanie począwszy od lat 80-tych. To USA jednak są bezpośrednio odpowiedzialne za rozwój wypaczonej ideologii &quot;dżihadu&quot;; to właśnie owa ideologia, a także amerykańska broń i szkolenia, podsycały dalsze działania wojenne i akty terroryzmu w tym kraju po wycofaniu się sił radzieckich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
21) Administracja Busha jest wyraźnie zdolna do takich aktów okrucieństwa lub świadomego dopuszczenia do nich. Hitler potrafił rozegrać kartę antykomunizmu, żeby zdobyć przychylność sceptycznych niemieckich przemysłowców. Dla rodziny Bushów spajanie interesów politycznych z biznesem nie jest bynajmniej czymś nowym: zaczynali oni od udzielania Hitlerowi istotnego poparcia. Prescott Bush, ojciec George'a Busha seniora, był bankierem Hitlera i robił dla niego propagandę w Nowym Jorku do czasu, gdy prezydent Roosevelt skonfiskował jego aktywa. George Bush Sr. posłużył się Manuelem Noriegą jako kozłem ofiarnym, zabijając tysiące niewinnych Panamczyków w ramach przywracania amerykańskiej kontroli nad Panamą. Szeroko rozpowszechniony jest też pogląd, że obecna administracja Busha świadomie wprowadzała społeczeństwo w błąd odnośnie wojny w Iraku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
22) Tego rodzaju akty współudziału w zbrodniach i manipulowania opinią publiczną zdarzały się już wcześniej. Twierdzi się, że, pomimo wszelkich poszlak współudziału władz w zbrodniach, niemożliwe jest, aby jakiekolwiek państwo zrobiło coś takiego własnym obywatelom. Jednak istnieją dowody na to, że CIA już kiedyś rozważała możliwość ataków terrorystycznych na obywateli USA. Dokument opatrzony dawniej kryptonimem &quot;Operacja Northwoods&quot; ujawnia, że w 1962 r. CIA poważnie brała pod uwagę możliwość zorganizowania zamachów terrorystycznych wymierzonych w obywateli USA, z myślą o obarczeniu za nie winą Kuby. Plany nigdy nie doszły do skutku, ale były już zatwierdzone przez całe ówczesne kolegium zwierzchników sił zbrojnych (Joint Chiefs of Staff). Plan przewidywał kilka opcji, w tym: zabicie jakichś kubańskich dysydentów bądź amerykańskich żołnierzy, zatopienie okrętów i upozorowanie zestrzelenia samolotów. Wszystko to miało być zrobione tak, aby można było zrzucić winę na Castro i tym samym uzyskać pretekst do wypowiedzenia Kubie wojny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypuszczalny współudział rządu w zamachach z 11 września bynajmniej nie jest szokującym zdarzeniem bez precedensu. Ma on za sobą raczej długą, cyniczną tradycję. Jest to stary trick, pamiętający czasy starożytnego Rzymu. Przykładami takiego naigrawania się z demokracji były np.: zatopienie okrętu &quot;Maine&quot; w 1898 r. [przypisane potem Hiszpanom, co stało się pretekstem do wojny, w której Hiszpania utraciła Kubę], zbombardowanie Pearl Harbor, o którym, jak się teraz uważa, prezydent Roosevelt wiedział zawczasu, oraz sfingowana prowokacja w Zatoce Tonkińskiej [rzekomy atak wietnamskich okrętów na amerykańskie, z powodu którego prez. L.B.Johnson uzyskał od Kongresu wolną rękę do wszczęcia działań wojennych w Wietnamie, mimo wcześniejszego sprzeciwu Kongresu].&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wnioski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dowody zdają się wyraźnie przemawiać za tym, że gdyby rozmaite agencje władz USA zrobiły to, co do nich należało, najprawdopodobniej zdołanoby zapobiec atakowi w dniu 11 września 2001. Gdyby natychmiast po zamachach podjęto w ich sprawie śledztwo, wojen z Afganistanem i Irakiem nie dałoby się uzasadnić walką z terroryzmem. Niewątpliwie wypada postawić pytania, dlaczego jeszcze nie pociągnięto administracji Busha do odpowiedzialności i dlaczego dziennikarze i inne postacie mass-mediów nie są rozliczani za ukrywanie prawdy, oszustwa i zaniechanie dociekania faktów. Sądząc po przytoczonych dowodach, dawno powinna w tej sprawie wybuchnąć wrzawa. Dlaczego jakoś jej nie widać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moim zdaniem ważne jest, żeby nie patrzeć na 11 września jako na jakąś gigantyczną zmowę, ale jednak brać pod uwagę możliwość, że miała tu miejsce jakaś zmowa. Jednym z ważnych wniosków jest też wgląd w to, jak funkcjonują zhierarchizowane, autorytarne systemy społeczne. Płynące z góry na dół dyrektywy i rozkazy, szczególnie te obarczone groźbami cenzury i kary, sprzyjają tłumieniu wszelkich rozbieżności poglądów. We wszystkich instytucjach Stanów Zjednoczonych działa silna autocenzura. Trzeba też dostrzegać rolę, jaką odgrywa wspólna ideologia podzielana przez decydentów, a może, ściślej mówiąc, rolę tego, co psychologowie społeczni badający zachowania organizacji nazywają &quot;grupomyśleniem&quot;. Grupomyślenie oznacza sposób podejmowania decyzji, który cechuje bezkrytyczna akceptacja przeważającego poglądu i podporządkowywanie się mu. W ten sposób wola kilku kluczowych osób może zataczać szerokie kręgi w obrębie poszczególnych agencji rządowych i rozprzestrzeniać się pomiędzy nimi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak oto możliwość współudziału administracji Busha w zamachach 11 września jest bardzo realna. Należy przynajmniej przeprowadzić dalsze, uczciwsze dochodzenie i w jakiś sposób rozliczyć osoby odpowiedzialne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nafeez Mosaddeq Ahmed, dyrektor wykonawczy Institute for Policy Research &amp; Development z Brighton (Anglia), sugeruje:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wygląda na to, że gałąź wykonawcza władz federalnych umożliwiła atak z zaskoczenia na dwa spośród trzynastu najstarszych stanów USA Nowy Jork i Wirginię - i dokonanie masowego morderstwa na ich obywatelach. Akt taki oznaczałby, że rząd federalny rażąco pogwałcił umowę zawartą ze stanami założycielskimi, a tym samym przekreślił jej ważność i utracił prawo do swych konstytucyjnych praw i przywilejów. Nawet jeśli nie uznamy tezy o jego współudziale, to w każdym razie rząd ten nie obronił największego miasta kraju przed konsekwencjami swej aroganckiej polityki zagranicznej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niczym niezabezpieczony pistolet, nasze władze federalne wystrzeliły, rażąc własnych właścicieli, czyli Stany. Rząd wyruszał na wojnę z pogwałceniem konstytucji, a Kongres zrzekał się swych uprawnień decyzyjnych w dziedzinie prowadzenia wojny co najmniej 200-krotnie od roku 1945, jak stwierdza Federacja Uczonych Amerykańskich. Władze federalne dobitnie dowiodły swej niezdolności i braku woli przeciwdziałania swej chronicznej chorobie, będącej zagrożeniem dla świata. (str. 376-377).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na miejscu wydaje się konkluzja: &quot;jeśli się jest częścią problemu, to nie jest się częścią rozwiązania.&quot; Rozwiązanie więc spoczywa w rękach samych obywateli, a nie jakiegokolwiek organu państwowego USA, a już na pewno nie w rękach władzy wykonawczej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
źródła&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ahmed, Nafeez Mosaddeq (2002), The war on freedom: How and why America was attacked September 11, 2001, Joshua Tree, CA: Tree of Life Publications. AThe War on Freedom ('Wojna z wolnością') zrywa zasłonę milczenia otaczającą wydarzenia z 11 września i pozwala czytelnikom samodzielnie ocenić fakty. To przykuwające uwagę, starannie udokumentowane [718 odwołań do źródeł] studium jest lekturą obowiązkową dla każdego, kto stara się zrozumieć atak na World Trade Center w Nowym Jorku w dniu 11 września 2001 r. i &quot;nową wojnę Ameryki&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bamford, James (2001), Body of secrets : anatomy of the ultra-secret National Security Agency: from the Cold War through the dawn of a new century, New York: Doubleday, 2001. Zawiera m.in. szczegółowe informacje na temat Operacji Northwoods i innych &quot;tajemnic&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Burbach, Roger, &amp; Clarke, Ben (Eds.) (2002), September 11 and the U.S. war: Beyond the curtain of smoke, San Francisco: City Light Books. Jest to antologia 41 krótkich tekstów przeszło 30-tu autorów, którzy sprzeciwiają się wojowniczym poczynaniom rządu USA od czasu 11-09-01. Eseje te dostarczają informacji i analiz potrzebnych, by zrozumieć genezę i następstwa ataku z dnia 11 września oraz reakcję władz USA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chossudovsky, Michel (2002), War and globalisation: The truth behind September 11, London: Zed Books. &quot;W tym pojawiającym się w samą porę studium, Michel Chossudovsky rozwiewa zasłonę dymną, jaką jest głoszony przez oficjalne media pogląd, jakoby 11 września był &quot;porażką&quot; wywiadu. Poprzez drobiazgowe dochodzenie, autor demaskuje kryjące się za zamachami machinacje wojska i wywiadu oraz zacieranie śladów i współudział wiodących postaci administracji Busha.&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Grey, Steve (2002), September 11 Attacks: Evidence of U.S. collusion. stevegreyau@yahoo.co.uk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hopsicker, Daniel: http://www.madcowprod.com/archive.htm.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jones, Alex: http://.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
National Commission on Terrorist Attacks Upon the United States http://www.9-11commission.gov/hearings/. Zob. zwł. zeznania Mindy Kleinberg, Stephena Pusha i innych w First Public Hearings Archives, str. 163.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Thompson, Paul: http://cooperativeresearch.org. Zob. &quot;US preparing for a war with Afghanistan before 9/11, increasing control of Asia before &amp; since&quot; i wiele innych artykułów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://emperors-clothes.com. Zob, krótkie artykuły autorów: Jared Israel, John Flaherty, Illarion Bykov, Francisco Gil-White i Szamuely.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://globaloutlook.ca. Na tej stronie znajdują się liczne linki do udokumentowanych artykułów i innych wartościowych zasobów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Witryna ta zawiera obszerne informacje i szczegółową analizę. Stawia wiele poważnych pytań na temat oficjalnych wersji wydarzeń i raportów. Ostatnio poprawiona w oparciu o nowy materiał dowodowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://www.UnansweredQuestions.org.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://www.whatreallyhappened.com.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korespondencję można przysyłać na adres: Walter E. Davis. 263 MACC Annex, Kent State University, Kent, OH 44242 wdavis@kent.edu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Artykuł opublikowano na stronie Information Clearing House, 31/08/03&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tłumaczenie: Paweł Listwan, Warszawa, maj 2004&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypisy w [nawiasach] pochodzą od tłumacza i redakcji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Źródło: &lt;a href='http://forum.wprost.pl/ar/?O=459004&amp;NZ=0' target='_blank'&gt;http://forum.wprost.pl/ar/?O=459004&amp;NZ=0&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/p&gt;</description>

	</item>

</channel>
	</rss>